Dramatyczny apel - głupim żartem

W ciągu ostatnich dni wiele osób otrzymało SMSa lub maila z informacją o tym, że potrzebna jest krew dla umierającego dziecka. Dramatyczna informacja, która obiegła całą Polskę, okazała się nieprawdziwa.
Kilka minut przeszukiwania Internetu pokazuje, że łańcuszek z prośbą o pomoc o tej samej treści (zgadza się numer telefonu oraz grupa krwi) pojawił się pierwszy raz w 2002 roku. Od tej pory – w różnych wariantach, ale zawsze z informacją o umierającym dziecku – krąży po Internecie i jest rozsyłany na telefony komórkowe. Czasami, aby uwiarygodnić apel, pod prośbą o krew widnieje podpis osoby znanej z mediów – w ostatniej „reaktywacji” łańcuszka była to siostra popularnego aktora.
Geneza tego typu łańcuszka może być różna – z reguły jest głupim żartem, ale może również służyć zebraniu bazy adresów e-mail, zapchaniu czyjejś skrzynki czy zablokowaniu numeru telefonicznego. Najbardziej przykre jest to, że osoba, która taki łańcuszek zapoczątkowuje, bazuje na dobrej woli innych ludzi, którzy rozsyłają apel w dobrej wierze. Tego typu akcje powodują w konsekwencji znieczulicę – kilka razy oszukani ludzie nie zareagują na kolejny apel o pomoc, który może być prawdziwy.
Co należy zrobić, gdy dostaniemy SMSa lub e-maila z tego typu prośbą o pomoc? Na pewno nie należy bezmyślnie rozsyłać go dalej! Najlepiej zadzwonić do lokalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z prośbą o potwierdzenie informacji. Należy jednak pamiętać o tym, że instytucje zajmujące się krwiolecznictwem nigdy nie rozsyłają tego typu łańcuszków do przypadkowych osób. Gdy potrzebna jest krew rzadkiej grupy, szukają jej wśród zarejestrowanych dawców, których w samym Elblągu jest kilka tysięcy, oraz w innych placówkach w kraju. System przechowywania i dystrybucji krwi jest w Polsce bardzo dobrze zorganizowany – praktycznie nigdy nie zaistniała sytuacja w której zabrakłoby krwi dla potrzebującej osoby. Regionalne ośrodki przechowują zapasy wystarczające dla zabezpieczenia bieżących potrzeb szpitali na swoim terenie działania, a w przypadku zwiększonego zapotrzebowania ściągają krew z sąsiednich ośrodków. Ten system działa skutecznie i nie wymaga akcji „pospolitego ruszenia” dla szukania krwi.
Apele o masowe oddawanie krwi mogą pojawić się np. po katastrofach, w których ucierpiało wiele osób. Ale i wtedy zbiórka służy raczej odbudowaniu zapasów, niż bieżącemu wykorzystaniu pobranej od ochotników krwi.
Spróbujmy jednak dostrzec jakiś pozytywny aspekt tego łańcuszka. Być może ktoś, zamiast rozsyłać go do wszystkich znajomych, zainteresuje się ideą honorowego krwiodawstwa. Krew może oddawać każdy dorosły, zdrowy człowiek. Elbląskie Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, znajdujące się przy ul. Bema 80, zaprasza wszystkich chętnych, którzy postanowią pomagać chorym, oddając im ten bardzo cenny dar.
Geneza tego typu łańcuszka może być różna – z reguły jest głupim żartem, ale może również służyć zebraniu bazy adresów e-mail, zapchaniu czyjejś skrzynki czy zablokowaniu numeru telefonicznego. Najbardziej przykre jest to, że osoba, która taki łańcuszek zapoczątkowuje, bazuje na dobrej woli innych ludzi, którzy rozsyłają apel w dobrej wierze. Tego typu akcje powodują w konsekwencji znieczulicę – kilka razy oszukani ludzie nie zareagują na kolejny apel o pomoc, który może być prawdziwy.
Co należy zrobić, gdy dostaniemy SMSa lub e-maila z tego typu prośbą o pomoc? Na pewno nie należy bezmyślnie rozsyłać go dalej! Najlepiej zadzwonić do lokalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z prośbą o potwierdzenie informacji. Należy jednak pamiętać o tym, że instytucje zajmujące się krwiolecznictwem nigdy nie rozsyłają tego typu łańcuszków do przypadkowych osób. Gdy potrzebna jest krew rzadkiej grupy, szukają jej wśród zarejestrowanych dawców, których w samym Elblągu jest kilka tysięcy, oraz w innych placówkach w kraju. System przechowywania i dystrybucji krwi jest w Polsce bardzo dobrze zorganizowany – praktycznie nigdy nie zaistniała sytuacja w której zabrakłoby krwi dla potrzebującej osoby. Regionalne ośrodki przechowują zapasy wystarczające dla zabezpieczenia bieżących potrzeb szpitali na swoim terenie działania, a w przypadku zwiększonego zapotrzebowania ściągają krew z sąsiednich ośrodków. Ten system działa skutecznie i nie wymaga akcji „pospolitego ruszenia” dla szukania krwi.
Apele o masowe oddawanie krwi mogą pojawić się np. po katastrofach, w których ucierpiało wiele osób. Ale i wtedy zbiórka służy raczej odbudowaniu zapasów, niż bieżącemu wykorzystaniu pobranej od ochotników krwi.
Spróbujmy jednak dostrzec jakiś pozytywny aspekt tego łańcuszka. Być może ktoś, zamiast rozsyłać go do wszystkich znajomych, zainteresuje się ideą honorowego krwiodawstwa. Krew może oddawać każdy dorosły, zdrowy człowiek. Elbląskie Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, znajdujące się przy ul. Bema 80, zaprasza wszystkich chętnych, którzy postanowią pomagać chorym, oddając im ten bardzo cenny dar.
MW