UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Edukator roku jest z Elbląga

 
Elbląg, - Nauczyciel powinien móc odstąpić od ciągłej kontroli i powiedzieć: „Wy uczycie się sami dla siebie. Tak naprawdę nie mogę was niczego nauczyć, jeśli sami nie będziecie chcieli - mówi Dorota Kujawa-Weinke
- Nauczyciel powinien móc odstąpić od ciągłej kontroli i powiedzieć: „Wy uczycie się sami dla siebie. Tak naprawdę nie mogę was niczego nauczyć, jeśli sami nie będziecie chcieli - mówi Dorota Kujawa-Weinke (fot. archiwum prywatne)

Dorota Kujawa-Weinke, nauczycielka SP nr 21 w Elblągu została laureatem ogólnopolskiego konkursu Edukator Roku: Edycja Online. Jego organizatorem są: Brainly, GovTech Polska i Ministerstwo Cyfryzacji.

Dorota Kujawa-Weinke jest nie tylko polonistką, bibliotekarką i terapeutą w SP nr 21, ale prowadzi również cotygodniowe webinaria w ramach projektu Edumiesiąc, poświęcone doskonaleniu zawodowemu nauczycieli. To właśnie ta działalność przyczyniła się do wygranej w plebiscycie, którą elblążanka dzieli z Katarzyną Drausal z SP im. Mikołaja Kopernika w Bolszewie, również prowadzącą Edumiesiąc. Nauczycielka z Elbląga jest też blogerką, współautorką ogólnopolskich projektów edukacyjnych, prelegentką wielu szkoleń, spotkań i konferencji edukacyjnych, a prywatnie miłośniczką jazzu, czytania i odpoczynku na łonie natury. Z laureatką plebiscytu Edukator Roku: Edycja Online rozmawiamy o konkursie, rozwoju zawodowym nauczycieli, a także plusach, minusach i szansach zdalnej edukacji.

 

- Jak zostaje się Edukatorem Roku?

- Konkurs ogłoszono na początku kwietnia. Nie interesowałam się nim, ale mnie i moją współpracowniczkę zgłosiła na niego koleżanka, również nauczycielka. Uczniowie, nauczyciele i rodzice wyłaniali laureatów w głosowaniu. Zostałam zgłoszona do plebiscytu wraz z Katarzyną Drausal, z którą dzielę tę nagrodę, ze względu na działalność w ramach prowadzonego przez nas Edumiesiąca, czyli webinarów edukacyjnych. Każdego miesiąca proponujemy tam słuchaczom-nauczycielom konkretną tematykę, np. w styczniu mówiłyśmy o sensie prac domowych, w marcu o technologii informacyjno-komunikacyjnej w uczeniu, w kwietniu o myśleniu wizualnym itd. Zbudowałyśmy wspólnie w ciągu pół roku społeczność pięciu tysięcy nauczycieli, którzy w tych webinarach uczestniczą, rozwijają się i pracują z nami. Nagrodę zawdzięczamy właśnie tym nauczycielom, którzy dostrzegają, że takie działania mają ogromny sens i przynoszą korzyści.

 

- Nagroda została przyznana w kategorii „Zdrowe ciało i duch”. Nie chodzi tu chyba o wychowanie fizyczne?

- W kategorii, w której otrzymałyśmy nagrodę, chodzi o aktywizowanie nauczycieli. Niekoniecznie jeśli chodzi o aktywność fizyczną, choć do niej też można się tu odnieść, bo np. fakt, że ktoś nie tylko siedzi przed komputerem, ale uczy się wraz z prowadzącymi myśleć wizualnie, rysować, wykonywać zadania itd. to również jakiś rodzaj aktywności fizycznej. Jednak chodzi tu zwłaszcza o to, by nauczycieli inspirować, wydostać z tej „bańki”, w której obecnie są.

Chcemy pokazać, że w edukacji można działać bardziej kreatywnie, bardziej twórczo. Choćby to, że można mieć inne podejście do pracy domowej czy błędów w edukacji. Perspektywę edukacyjną staramy się ukazywać z różnych stron, nie tylko w ramach obrazu, który wynieśliśmy z nauczycielskich - studiów. Naszym zdaniem edukacja w Polsce może mieć różne oblicza, stąd na webinariach chcemy się spotykać z osobami, które te inne oblicza edukacji znają.

 

- Nagłe przejście na zdalne nauczanie, które dokonało się ostatnio, wydaje się nie być łatwym zadaniem. Jak robić to dobrze?

- Jeżeli chodzi o konkurs Brainly, to naszymi odbiorcami byli nauczyciele. Przez minione pół roku mogłyśmy sondować ich potrzeby - i tu jest właśnie wspólny mianownik z uczniami. W dobie edukacji zdalnej, wobec nich także powinniśmy sondować potrzeby, znajdować cele, które będą dla ucznia celami potrzebnymi, osadzonymi w bliskiej mu rzeczywistości. Uczeń powinien wiedzieć, po co coś robi, odnieść to do otaczającego go świata. Nie fundowałabym np. uczniom zadań z treścią z matematyki, które zawierają pytanie, jaka jest powierzchnia pokoju, który jest prostokątem o bokach długości 2 i 3 m. Zaproponowałabym raczej, by uczeń sam wziął miarkę, zmierzył i obliczył powierzchnię pokoju, w którym pracuje. Wszystko powinno odnosić się do praktyki i badania potrzeb.

 

- A co z opanowaniem odpowiednich narzędzi?

- Technologia może być wyzwaniem i wielu nauczycieli mogło nie być gotowych, by uczyć w dobie pandemii, bo wcześniej brakowało im zaplecza. Niby mamy wpisane w rozwój w ramach awansu zawodowego poszerzanie kompetencji informacyjno-komunikacyjnych, ale nie każdy jest w tym biegły od razu. Każde narzędzie wymaga pewnego czasu, zaangażowania i odpowiedniego sprzętu, by je opanować. Dlatego, gdy zaistniała sytuacja związana z koniecznością zdalnego nauczania, w ramach naszych webinarów zorganizowałyśmy maraton edukacyjny: w sobotę od 9 do 21 nasi goście prowadzili spotkania na temat konkretnych narzędzi, które mogą się sprawdzić w zdalnym nauczaniu.

Innym ważnym czynnikiem w e-learningu jest na pewno unikanie prowadzenia zajęć w sposób wykładowy. Musi być tu interakcja między uczniami a nauczycielem, pytanie o samopoczucie uczniów, ich nastawienie itp. Także o to, czy zrozumieli wszystko, co poznawali do tej pory. Nie powinniśmy teraz zasypywać uczniów zadaniami domowymi. Wydaje mi się, że obecnie nauczyciele często starają się na siłę zorganizować czas uczniom i ich rodzicom, by na nic innego niż nauka nie było już szans. Powinniśmy raczej starać się dać uczniom skondensowaną pigułkę wiedzy czy umiejętności do nauczenia i dać im też trochę wolności, możliwości wyboru.

 

- Czy obecna sytuacja wpłynie jakoś na edukację w Polsce, gdy uczniowie i nauczyciele będą mogli już wrócić do szkół?

- Sama od dobrego miesiąca zastanawiam się, jak obecna sytuacja zmieni edukację w kraju. Na plus zaliczam to, że technologicznie nauczyciele wiele udźwignęli w krótkim czasie. Sama miałam wiele pytań, wiadomości, konsultacji z nauczycielami, którzy potrzebowali pomocy, np. w poznaniu jakiegoś narzędzia. Myślę, że ta „rewolucja technologiczna”, o której mówił minister Piontkowski w swoich wystąpieniach, rzeczywiście się wydarzyła. Wielu nauczycieli, którzy nie mieli zaplecza w posługiwaniu się różnymi narzędziami, choćby komunikatorami, bo nie było to do tej pory potrzebne, teraz musieli się tego podjąć. Mam nadzieję, że później będzie to miało przełożenie na życie klasowe i lekcyjne, a nauczyciele zobaczą, że technologia jest naszym sprzymierzeńcem, nie przeciwnikiem.

Czasami trudno zapoznać się z jakimś narzędziem i jego możliwościami, jednak jeśli w pomoc w poznawaniu go włączymy także uczniów, dla których często jest to dużo łatwiejsze, to sukces murowany. Z drugiej strony wydaje mi się, że wielkiego przełomu nie będzie widać od razu. Obawiam się, że gdy wrócimy do szkoły, część nauczycieli będzie chciała się skupić na egzekwowaniu jeszcze raz tego, co było robione w ramach zajęć zdalnych i nie do końca będą wierzyć w to, że uczniowie sprostali zadaniom. Tu można spodziewać się zakłóceń na linii nauczyciele-uczniowie-rodzice. Poza tym znając dynamikę zmiany i to, w jaki sposób zmiany dokonują się w ludziach, trudno mi uwierzyć w to, że obecna sytuacja na serio zmieni rzeczywistość. Może to będzie taki mały początek, ale raczej nie rewolucja w edukacji.

 

- Na jaki istotny element w nauczaniu dzisiaj zwróciłaby Pani uwagę jako laureatka plebiscytu Edukator Roku?

- Bardzo ważna jest odpowiedzialność samych uczniów za ich uczenie. Ta sytuacja pandemii to okazja, by oni świadomie tę odpowiedzialność mogli wziąć. Nauczyciel powinien móc odstąpić od ciągłej kontroli i powiedzieć: „Wy uczycie się sami dla siebie. Tak naprawdę nie mogę was niczego nauczyć, jeśli sami nie będziecie chcieli”. Ten czas mógłby więc być okazją, by przestać kontrolować, przestać sprawdzać, a raczej monitorować, pytać o ewentualne trudności ucznia, pomóc mu w rozwiązywaniu niektórych problemów i w rozwijaniu się i przestać stać niczym cenzor, sprawdzając zadania nadsyłane przez uczniów. To, o czym mówię, powinno mieć miejsce już od początku szkoły podstawowej, a nawet wcześniej.

Wiadomo, że także rodzic musi odczytać wiadomość o zadaniach, wiedzieć, co jest do zrobienia i wtedy ta odpowiedzialność trochę się rozmywa. Jednak to, jak dziecko wykonuje zadanie, nie zależy już od rodzica. To powinna być suma prób i błędów samego ucznia, on naprawdę powinien zrobić to sam. Jednak, póki co, jako społeczeństwo wyraźnie nie jesteśmy gotowi na to, żeby przestać kontrolować.

Rozmawiał Tomasz Bil
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama