UWAGA!

Elbląski Pomnik Twórców Niepodległości. Pomnik sporu i walki politycznej czy zgody i odpowiedzialności za państwo?

 Elbląg, Elbląski Pomnik Twórców Niepodległości. Pomnik sporu i walki politycznej czy zgody i odpowiedzialności za państwo?

Elbląski Pomnik Twórców Niepodległości to przestrzenna kompozycja memoratywna rzadko spotykana w przestrzeni publicznej naszego kraju. Podobnych dzieł jest w Polsce zaledwie kilka. Tym bardziej warto dostrzec i docenić, co sobą reprezentuje elbląski pomnik i jakie przesłanie ze sobą niesie Pretekstem do napisania tego felietonu jest, nurtujące mnie od chwili powstania tej formy przestrzennej, pytanie, czy uwiecznione na obeliskach osoby życzyłyby sobie przedstawienia siebie w takim gronie i w takim kontekście. Daleki od kwestionowania wielkości opisywanych postaci lub wystawiania komukolwiek rachunków, felieton ten – w oparciu o fakty - jest próbą spojrzenia w lustro historii oraz refleksją nad tym jakie nauki kryją się w niej dla współczesnych i przyszłych pokoleń Polaków.

Przesłanie i inspiracja

Elbląski Pomnik Twórców Niepodległości wzbogacił się w ostatnich dniach o wizerunki czterech postaci towarzyszących Józefowi Piłsudskiemu. Dzięki temu kompozycja nabrała pełniejszego wymiaru, a jej przesłanie stało się bardziej czytelne. Niepodległa Polska nie była dziełem jednego człowieka ani jednego środowiska politycznego. Była rezultatem wysiłku wielu ludzi, reprezentujących odmienne poglądy, doświadczenia i wizje przyszłego państwa. Piłsudski był symbolem walki zbrojnej i czynu niepodległościowego. Dmowski prowadził działania dyplomatyczne i zabiegał o międzynarodowe uznanie polskich aspiracji. Paderewski wykorzystał swój światowy autorytet, by sprawa polska stała się przedmiotem zainteresowania mocarstw. Daszyński reprezentował nurt socjalistyczny i demokratyczne aspiracje społeczeństwa, a Witos wnosił do odradzającej się Rzeczypospolitej głos milionów polskich chłopów.

Za tymi nazwiskami stały miliony bezimiennych uczestników tamtych wydarzeń: żołnierzy, robotników, chłopów, nauczycieli, urzędników itd. To ich poświęcenie, determinacja i trud pozwoliły wskrzesić polskie państwo po 123 latach zaborów.

Pomnik przypomina zatem o czymś znacznie ważniejszym niż indywidualne zasługi poszczególnych polityków. Jest opowieścią o wspólnym wysiłku ludzi, którzy pomimo dzielących ich różnic potrafili uczestniczyć w realizacji nadrzędnego celu. Nie oznacza to, że byli zgodni, ale, że w decydującym momencie potrafili wznieść się ponad własne ambicje, urazy i polityczne interesy.

Wspólne upamiętnienie tych postaci nie powinno jednak prowadzić do idealizowania ich wzajemnych relacji. Wspólnota nie oznacza przecież konieczności zapomnienia czegoś lub wymazania czegoś z przeszłości. Historia upamiętniona w tej formie przestrzennej nie jest próbą przekonania współczesnych Polaków do opowieści o zgodnej „drużynie” Ojców Niepodległości. Wręcz przeciwnie, dostrzegam w niej przestrzeń, która mieści w sobie trudną i bolesną historię rywalizacji o przywództwo, ostrych sporów, zasadniczych różnic w poglądach na przyszłość Polski i bezpardonowej walki politycznej.

Piłsudski i Dmowski reprezentowali odmienne koncepcje polityczne i różne drogi dochodzenia do niepodległości. Daszyński, Witos i Paderewski również mieli własne programy, ambicje i polityczne zaplecza. Po odzyskaniu suwerenności różnice te nie zniknęły. Przeciwnie, z czasem doprowadziły do poważnych konfliktów.

Szczególnie bolesnym świadectwem tego, jak głęboki stał się później podział polskiej sceny politycznej, były losy Witosa i Korfantego. Obaj doświadczyli represji ze strony obozu rządzącego, więzienia i politycznego upokorzenia. Witos został jednym z oskarżonych w procesie brzeskim (26 października minęła 95. rocznica jego rozpoczęcia), Korfanty również znalazł się wśród polityków represjonowanych przez władze sanacyjne. Trudno o bardziej wymowny paradoks: ludzie, którzy współtworzyli niepodległe państwo, sami stali się ofiarami działań jego aparatu władzy.

Nie wolno o tym zapominać ani przemilczać prawdy historycznej w imię pięknie brzmiącej opowieści o narodowej zgodzie. Według mnie pamięć o zasługach nie wymaga przemilczania błędów, a szacunek dla historycznych postaci nie oznacza obowiązku ich bezkrytycznego uwielbienia.

Właśnie dlatego wspólne przedstawienie tych ludzi w przestrzeni jednego pomnika ma tak interesujący wymiar, który zyskał na powadze po dostawieniu dotychczas brakujących popiersi. Kompozycja ta jest naszym, współczesnym wyborem. Dokonali go Polacy, którzy po upływie stu lat dostrzegli, że upamiętnionych mężów stanu - ponad ich zażartymi niekiedy politycznymi sporami - łączyło coś trwalszego i ważniejszego niż oni sami – niepodległa Polska.

Nieobecny wśród Twórców Niepodległości

Omawiana kompozycja stała się pełniejsza, ale nadal pozostaje niekompletna. Większość źródeł historycznych bowiem mówi o sześciu Ojcach Niepodległości. W Elblągu brakuje obelisku poświęconego Wojciechowi Korfantemu – przywódcy III powstania śląskiego, wybitnemu trybunowi ludowemu, który odegrał kluczową rolę w walce o powrót Górnego Śląska oraz Wielkopolski w granice odrodzonej Rzeczypospolitej. Jego nieobecność pozostawia pewien niedosyt. Nie przekreśla wartości pomnika, ale przypomina, że ta kompozycja memoratywna, w efekcie obranej przez jego twórcę koncepcji symetrii, nie jest w stanie objąć całej złożoności historii. Stąd warto traktować ją jako zaproszenie do dalszego poznawania ludzi i wydarzeń, które doprowadziły do odzyskania niepodległości.

Lekcja dla współczesnych

Dlaczego jednak dziś, po ponad stu latach, jesteśmy skłonni zaakceptować obok siebie ludzi, którzy niejednokrotnie byli politycznymi przeciwnikami, a nawet wrogami? Być może dlatego, że z perspektywy historycznej łatwiej dostrzec i docenić rzeczy ponadczasowe, które łatwo stracić z oczu, a nawet zatracić w codziennym zgiełku. Możemy przecież uznać wielkość uczestników tamtych wydarzeń bez konieczności podzielania wszystkich ich poglądów, podobnie jak możemy docenić wspólne dzieło tych ludzi, nie zapominając o konfliktach, które później między nimi wybuchły.

To przesłanie jest szczególnie ważne i potrzebne dzisiaj. Polska scena polityczna pozostaje głęboko podzielona. Przeciwnicy coraz częściej postrzegani są nie jako ludzie reprezentujący inne poglądy, lecz jako zagrożenie, które należy pokonać. Spór o konkretne rozwiązania ustępuje miejsca sporowi o prawo do reprezentowania Polski, a wzajemna nieufność utrudnia poszukiwanie porozumienia nawet w sprawach fundamentalnych.

Nie chodzi o to, aby oczekiwać od polityków rezygnacji z przekonań, programów czy rozliczania błędów poprzedników. Demokracja potrzebuje różnicy zdań, kontroli władzy i odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Nie może jednak oznaczać przyzwolenia na traktowanie każdego przeciwnika jak wroga. Państwo jest dobrem wspólnym, a historia Ojców Niepodległości podpowiada, że istnieją sprawy, dla których warto szukać porozumienia ponad podziałami.

Nie jest to wezwanie do sztucznej zgody ani do zapominania o odpowiedzialności. Jest to raczej apel o zachowanie proporcji i świadomość, że polityczne zwycięstwo nad przeciwnikiem nie zawsze oznacza zwycięstwo Polski.

Wyobraźmy sobie inny pomnik za sto lat…

Spróbujmy wyobrazić sobie, że za sto lat ktoś postanowi wznieść pomnik politykom współczesnej Polski. Umieści obok siebie przedstawicieli różnych obozów, ludzi, którzy dzisiaj nie potrafią znaleźć wspólnego języka, a niekiedy odmawiają sobie wzajemnie prawa do reprezentowania narodowych interesów.

Czy przyszłe pokolenia będą potrafiły dostrzec w nich ludzi, którzy mimo sporów potrafili zadbać o państwo? Czy też ich historię będą opisywać przede wszystkim przez pryzmat wzajemnej wrogości i walki politycznej?

Możliwe, że za sto lat potomni spojrzą na nasze dzisiejsze konflikty z podobnym dystansem, z jakim my patrzymy na spory Ojców Niepodległości. Może uznają, że wiele z tego, co dzisiaj wydaje się nieprzekraczalną granicą, wcale nie było najważniejsze. Ale mogą też zapytać, dlaczego współcześni nie potrafili wyciągnąć wniosków z historii.

Elbląski pomnik daje nam okazję, by już dzisiaj zastanowić się nad tym pytaniem. Pomnik ten nie mówi, że bohaterowie byli zgodni, ani że ich późniejsze konflikty nie miały znaczenia. Przypomina natomiast, że w najważniejszej sprawie potrafili współtworzyć coś, co przetrwało ich osobiste ambicje i polityczne podziały.

Co pozostawimy następnym pokoleniom?

Pomniki wznosimy nie tylko po to, by upamiętnić przeszłość. Stawiamy je również po to, by przekazać następnym pokoleniom pewne wartości i wskazać, co uznaliśmy za ważne. Elbląski Pomnik Twórców Niepodległości pełni właśnie taką rolę.

Jego przesłaniem nie powinna być legenda o powszechnej zgodzie, której nigdy nie było. Nie powinien też stać się pomnikiem politycznego sporu, który przenosimy z kart historii do współczesności. Największą wartością tej kompozycji jest przypomnienie, że ludzie o różnych poglądach mogą współtworzyć wspólne dobro, jeśli potrafią dostrzec cel ważniejszy od własnych ambicji.

Nie wiemy, czy Piłsudski, Dmowski, Paderewski, Daszyński i Witos zgodziliby się stanąć obok siebie na jednym pomniku. Prawdopodobnie byliby zdumieni i uznaliby taką propozycję za trudną do przyjęcia. Ale to nie ich ówczesne sympatie i antypatie powinny rozstrzygać o znaczeniu tego upamiętnienia. To my, potomni, mamy prawo dostrzec w ich wspólnym dziele wartości, z których dziś chcemy czerpać inspiracje.

Może właśnie dlatego warto zatrzymać się przed tym pomnikiem i zadać sobie pytanie: Czy potrafimy dzisiaj wznieść się ponad własne ambicje i podziały, tak jak potrafili to uczynić ludzie, którym zawdzięczamy niepodległość z roku 1918?

Bo niepodległość nie jest wyłącznie historycznym wydarzeniem. Jest również zobowiązaniem wobec przyszłości.

Odpowiedź na pytanie, czy za sto lat będziemy dumni z dzisiejszych pokoleń, nie zależy od tego, jakie pomniki po sobie pozostawimy. Zależy od tego, czy potrafimy pozostawić przyszłym pokoleniom państwo silniejsze i trwalsze dzięki naszej zdolności do współdziałania w celach wyższych.


Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Nawrockiego już nie ma!!! Tak jak jego najlepszego kolegi Trumpa!!! Mamy więc wolność i demokrację na powrót wywalczona przez z naszych sojuszników z USA!!! Od dziś Ameryka i Polska jest dumna że od realnej władzy odsunięto szaleńca na skale światową!!!
  • O czym piszesz lemingi?
  • Pomnik zgody i odpowiedzialności za II Rzeczypospolitej, utworzoną po 123 latach zaborów. Kiedyś politycy umieli się zjednoczyć w obliczu zagrożenia np. przed bolszewikami. W obecnych czasach uciekli by, zostawiając na pastwę losu Polskę i Polaków. Dawno temu sprzedajna szlachta i magnaci sprzedali ojczyzne zaborów, dziś także działają na rzecz wrogów Polski.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    1
    Patriota 1918(2026-11-07)
  • Lemingi piszesz? To o tym odpuście i cepeliadzie Sakiewicza i zegarkami Kłeczka w TVRepublika? Tak to jest ten zamach stanu i stan wojenny. Wójcik pląsa i śpiewa a potem rusza w trasę koncertową po telewizjach i wyje do księżyca niczym Elvis z TEMU. Nawrocki poległ na tym Ciamajdanie wraz z Trumpem a najlepszym tego dowodem jest najnowsza czerwona czapeczka Trumpa z napisem VETO. Czy to nie najwspanialszy prawicowy i wymarzony CYRK prawicy? Najlepszy pod słońcem i Tusk już niiczego nie musi.11 listopada to będzie dopiero marsz z watą cukrową i kogucikiem na druciku. Paradne
Reklama