UWAGA!

----

Gdy wszystko jest „zgodne z procedurą", a człowiek zostaje sam

 Elbląg, Zdjęcie stanowi jedynie ilustrację tekstu
Zdjęcie stanowi jedynie ilustrację tekstu Fot. pixabay.com

Ten list dotarł do naszej redakcji we wtorek. Napisała go pani Halina Król, która chciała podzielić się z Czytelnikami historią swojego taty. - Nie zależy mi na wskazywaniu winnych, lecz na pokazaniu mechanizmów, które doprowadzają do sytuacji, w której pacjent zostaje sam pomiędzy kolejnymi decyzjami i procedurami – pisze pani Halina. Publikujemy go w formie przesłanej przez Czytelniczkę.

Zwracam się z prośbą o rozważenie publikacji artykułu, który opisuje historię leczenia mojego taty. To nie jest tekst publicystyczny oparty na opiniach czy ogólnych wrażeniach. To szczegółowa relacja rzeczywistego przebiegu leczenia – od pierwszych objawów, przez diagnostykę, aż po ostatnie tygodnie życia. Pokazuje ona bardzo konkretny problem: sytuację, w której działania prowadzone formalnie zgodnie z procedurami nie przekładają się na realną, całościową opiekę nad pacjentem.

Zależy mi na publikacji tego tekstu, ponieważ:

- opisuje on doświadczenie, które wydarzyło się w lokalnym systemie ochrony zdrowia, z którym identyfikują się mieszkańcy regionu,

- porusza kwestie istotne społecznie: dostępności diagnostyki, komunikacji z pacjentem, realnej opieki nad osobą przewlekle chorą,

- Może skłonić do refleksji – zarówno wśród pacjentów, jak i środowiska medycznego.

To historia osobista, ale jednocześnie – niestety – bardzo uniwersalna. Wiele rodzin przechodzi podobne doświadczenia, jednak rzadko są one opisywane w sposób tak bezpośredni i konkretny.

Nie zależy mi na wskazywaniu winnych, lecz na pokazaniu mechanizmów, które doprowadzają do sytuacji, w której pacjent zostaje sam pomiędzy kolejnymi decyzjami i procedurami. Uważam, że publikacja na portalu lokalnym, takim jak portEl ma szczególne znaczenie – ponieważ dotyczy miejsca i systemu, z którego korzystają mieszkańcy Elbląga i okolic.

 

Gdy wszystko jest „zgodne z procedurą", a człowiek zostaje sam

To nie jest tekst o systemie ochrony zdrowia. To jest tekst o moim Tacie.

 

To nie on zignorował chorobę

Mój Tata przez prawie dwa lata chodził od lekarza do lekarza.

  • narastająca chrypka
  • zanikający głos

Mówił, że coś jest nie tak

Ale zamiast diagnozy były powody, żeby jej nie zrobić:

  • kreatynina
  • opiłki metalu w oku

To wystarczyło, żeby:

  • nie zrobić rezonansu
  • nie zrobić tomografii

Mijały miesiące.

Głos znikał.

A on nadal szukał pomocy.

 

Kiedy w końcu ktoś go usłyszał

Było już późno.

Rak krtani.

I nagle badania, których wcześniej „nie można było zrobić", przestały być problemem.

 

Najpierw była walka

  • laryngektomia
  • radioterapia

Stracił głos.

Ale żył.

 

Pół roku później

TK:

  • zmiana w wątrobie

Radiolog:

podejrzenie przerzutu

Lekarz:

„ten nowotwór nie daje przerzutów do wątroby"

 

„Jest Pan zdrowy"

Jeszcze w czerwcu.

 

Lipiec

Już dwie zmiany.

Dwóch radiologów:

„meta"

 

Biopsja

  • ropa
  • brak komórek nowotworowych

I to wystarczyło.

 

A mój Tata gasł

  • chudł
  • słabł
  • dusił się
  • nie spał

Siedział w fotelu, bo nie mógł leżeć.

 

System nie widział człowieka

Mój Tata nie mówił.

A mimo to:

  • nikt nie zapytał, jak funkcjonuje
  • nikt nie zapytał, czy ma siłę dojechać
  • nikt nie zapytał, czy jest w stanie się leczyć

 

Prawda była inna

On nie był w stanie.

To rodzina wszystko organizowała.

Jego siostra:

  • dzwoniła po przychodniach
  • umawiała wizyty
  • pilnowała terminów
  • załatwiała sprzęt

Żeby zdobyć filtry do rurki tracheostomijnej:

  • musiała dzwonić do Warszawy
  • szukać, organizować, prosić

Refundacja?

dwa filtry na pół roku

Dla człowieka, który oddycha przez rurkę.

Resztę trzeba było załatwić samemu.

Ja:

  • zamawiałam sprzęt przez sklep medyczny
  • organizowałam to, czego system nie zapewniał

Bo ktoś musiał.

 

Szpital

Pseudomonas

Reakcja:

  • jedna dawka antybiotyku

A on:

  • zalewał się plwociną
  • dusił się
  • nie spał

 

Do końca badania

Dwa tygodnie przed śmiercią:

  • kolonoskopia
  • koronografia

Człowiek, który nie ma siły wstać.

 

Załamanie

  • zapaść
  • zapalenie płuc

Hospicjum

Dwa tygodnie.

 

Żółtaczka

Ciało przestaje walczyć.

 

I zostaje pytanie

Nie: czy można było go uratować

Ale: dlaczego przez cały ten czas był tak bardzo sam

 

Bo to nie była tylko choroba

To było doświadczenie:

  • bycia niesłyszanym
  • bycia pozostawionym
  • bycia zdanym na rodzinę

Mój Tata nie był przypadkiem

Był człowiekiem.

A wszystko, co dostał na końcu, to:

„zgodne z procedurą"

 

Tylko że procedura nie oddycha za człowieka

nie usuwa wydzieliny

nie organizuje życia

 

To robią ludzie

I w tej historii to była rodzina.

Nie system.

 

I dlatego trzeba o tym mówić

Bo za każdym takim przypadkiem jest ktoś:

kto walczy

kto się boi

kto cierpi

I kto zasługuje na coś więcej niż

system, który działa — ale nie widzi

Halina Król


Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Uwaga! Opinia zostanie zamieszczona na stronie po zatwierdzeniu przez redakcję.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • wiem jak to wygląda w życiu walczyłam prosiłam mie mam sily pisać -----procedury-----procedury-----p[rocedury-----śmierć-----
  • To jest dno moralne i etyczne
  • Mój Tata (4 lata po zawale, ze wszczepionymi stentami) trafił na SOR w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Elblągu z pulsem spadającym do 30 uderzeń na minutę, płytkim oddechem, bólem w klatce i jamie brzusznej oraz licznymi utratami przytomności. Doktor wypisał go do domu, diagnozując wyłącznie zapalenie płuc. Tej samej doby, akcja serca mojego Taty ustała i reanimowałem go, czekając na karetkę. Stwierdzono niewydolność serca i konieczność wszczepienia rozrusznika. Cudem żyje, ale wystąpiło niedotlenienie mózgu. Po dwóch zgonach i trzech reportażach w telewizji, dalej nic się nie zmienia. Ważne, że Pani Dyrektor partyjna, po objęciu władzy przez jej partię, od 01.01.2024 zarabia zamiast 30 tys. zł miesięcznie, faktycznie 50 tys. , tzn.40 podstawy + roczne premie 100 tys+.
  • Proszę Redakcję o umieszczenie mojego komentarza. Biorę odpowiedzialność za każde słowo lub sugestię. Macie moje IP. Z wymienionymi "ludźmi" i tak spotkam się w prokuraturze, sądzie, a najchętniej również prywatnie, ponieważ jest to mój święty obowiązek. Gdybym urodził się w innym miejscu, nawet w aktualnym czasie, to sprawa byłaby dawno rozwiązana w sposób bardziej honorowy, a mniej formalny.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4
    0
    Kim jestem?(2026-05-06)
  • tam w szpitalu człowiek jest - towarem, rzeczą, a w NFZ, człowiek jest darmozjadem
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6
    1
    okoniowaty(2026-05-06)
  • Life clinic została sprzedana. Nic o tym nie napisaliście. Na badania zapraszają za miesiąc:-))
  • Spróbujcie zarejestrować dziecko do psychiatry albo na terapię na NFZ. Termin za rok albo dalej, gdy dziecko potrzebuje pomocy natychmiast, bo depresja, bo próby samobójcze, tak jest w całym kraju. Nie masz pieniędzy na prywatne leczenie - umierasz, służba zdrowia w Polsce w 2026 r.
  • @Kim jestem? - Serdecznie współczuję opisanej sytuacji, niestety znam to z autopsji. Mój Tata w zeszłym roku ze względu na pogarszający się stan zgłosił się na SOR w tymże "szpitalu" na zleconą przez lekarza rodz. kardiowersję-lekarz nawet nie obejrzał EKG, bo jak stwierdził "jest 20 pacjentów na 1 łóżko" i kazał przyjść na następny dzień na oddział. Całe szczęście, że Tata dożył, bo nast. dnia inny lekarz stwierdził, że jest po zawale.2 tyg. pobytu na kardiologii, zdewastowane serce, przy wypisie lekarze widzieli jakiś cień i kazali przyjść na badania kontr. za 2 m-ce. Co się okazało 2 m-ce później? Tętniak! I to lewej komory serca, większy od samego serca. Skończyło się operacją na otwartym sercu w klinice w Wejherowie-operacja mistrzowska, wielki szacunek dla całego oddziału kardiochirurgii. W grudniu ub. roku zaczęły się problemy z bólem brzucha promieniującym do góry: pogotowie 1 raz, w styczniu 2.Diagnoza? "Neuralgia" do dalszej diagnostyki, która niewiele wykazała. W kwietniu pogotowie po raz 3,objawy podobne. Wypis po kilku godzinach, wpisany stan pacjenta "dość dobry". Na następny dzień wezwałem pogotowie po raz kolejny. Gdyby nie upór świetnej ekipy ratunkowej, to byłaby Dębica. Co się okazało? Zapalenie trzustki, sepsa. Tydzień walki o życie. O dziwo-w tym wypisie jest wzmianka, że poprzednie zgłoszenia na SOR wynikały z podobnych objawów... Czy można było tego uniknąć?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1
    0
    JakNajdalejOdElbląskiegoSORu(2026-05-06)
  • @Kim jestem? - Patrząc na wyniki wyborów ludziom w Elblągu to nie przeszkadza. Kolejny powód za wyjazdem z tego miasta, a nawet kraju.
  • Tak wiem jak trudno się pogodzić z..... powiem tylko tyle mój ojciec miał miażdżycę naczyń krwionośnych, postanowili amputować nogę a może dwie ? Nie zgodził się, poszedł do tzw. znachora" ten mu za małą zapłata prowadził akupunkturę, w domu stwierdził że w pionie pod łóżkiem gdzie spał są żyły wodne, mieszkał na 10 p. przepisywał dietę i zakazał automatycznie rzucić papierosy, po 40 latach nie łatwo to zrobić ale był stanowczy i wykonał polecenie na sto%. Efekt chodził na nogach do śmierci jeszcze 25 lat. Kiedy już miażdżycę trudno było w wieku 74 lat wyleczyć, to poszedł do lekarza bo już ledwo chodził po sto metrów a lekarz zgodnie z ze swoim doświadczeniem na Myliusa kazał sprawdzić jak sobie po chodzi po taśmie ruchomej, tak go rozruszał że po tygodniu w domu zmarł.
  • Nie wszystko refundowane jest, pacjent jest tylko statystyką. Tomokoputer kosztuje, małe ubezpieczenie nie pokryje koszta a lekarz kierujący ze swojej kieszeni nie zapłaci. To tak jak ja będąc zasłużony dla zdrowia narodu w krwiodawstwie, mam przywileje ale teoretycznie bo w kolejce nie przepuszczą a leki z upust jakich nie biorę i tyle z tego że oddając 30 litrów komuś z serca pomogłem. Filozofia głosi, że śmierć majestatycznie zrównuje wszystkich ludzi, kończąc ziemskie nierówności.
  • Filozofia głosi, że śmierć majestatycznie zrównuje wszystkich ludzi, kończąc ziemskie nierówności.
Reklama