UWAGA!

----

Kto nas ratuje?

 Elbląg, Kto nas ratuje?
(fot. MW)

Ważne jest bliższe poznanie, zdobycie zaufania społeczeństwa, spotkanie się z nim na różnym szczeblu i w różnych sytuacjach. Elblążanie powinni wiedzieć, kim jesteśmy, co mamy im do zaoferowania. W naszej zawodowej pracy szalenie ważną kwestią jest zdobycie zaufania ludzi, do których jeździmy, bo często w nasze ręce składają życie rodziny lub swoje. Muszą wiedzieć, że jesteśmy profesjonalistami - mówi jeden z elbląskich ratowników medycznych.

W listopadzie 2007 r. została powołana Fundacja na rzecz Rozwoju Ratownictwa Medycznego w Elblągu. Jej działalność skierowana jest na popularyzacje idei wczesnego ratownictwa medycznego, między innymi przez organizowanie kursów i pokazów dla mieszkańców miasta. Autorami owych przedsięwzięć są ratownicy medyczni na co dzień pracujący w elbląskim Dziale Ratownictwa Medycznego. Poniższy tekst ma na celu przybliżyć nieco wiedzę na temat wykształcenia i predyspozycji wspomnianej grupy zawodowej i przedstawić ich profil ludziom chcącym nauczyć się zasad udzielania pierwszej pomocy.
     
     Kilka liczb...
     33 - tylu ratowników medycznych (RM) pracuje w elbląskim Dziale Ratownictwa Medycznego i współpracuje jednocześnie z Fundacją;
     4 - tylu jest wśród nich magistrów, w tym jeden mgr ratownictwa medycznego CM Bydgoszcz;
     5 - liczba ratowników z licencjatami;
     13 - liczba ratowników jest w trakcie studiów licencjackich;
     1 - ratownik w trakcie studiów mgr uzupełniających;
     9 - tylu ratowników ukończyło kurs ALS (zaawansowane zabiegi reanimacyjne u osób dorosłych, kurs dla kierowników zespołów);
     4 - tylu ratowników ukończyło kurs ITLS (zabiegi ratujące życie w traumatologii i wypadkach, kurs dla kierowników zespołów);
     4 - tylu ratowników ukończyło kurs EPLS (zaawansowane zabiegi reanimacyjne u dzieci, kurs dla kierowników zespołów);
     1 - ratownik ukończył kurs z zarządzania w sytuacjach kryzysowych i wypadkach masowych.
     
     Każdy z ratowników jest absolwentem Medycznej Szkoły Zawodowej (trwającej dwa lata) i każdy z nich pracuje przynajmniej kilka lat w medycynie ratunkowej. Większość studiuje ratownictwo na licencjacie (również kierowcy) i kończy ten wydział w tym lub następnym roku.
     Wykształcenie akademickie nie jest jedynym zdobywanym w trakcie nauki. Wymienione wyżej kursy, które ratownicy ukończyli, są certyfikowane przez Europejską Radę Resuscytacji i oparte o ujednolicone wytyczne stosowane na całym świecie. Stanowią kompendium wiedzy praktycznej, która uzupełnia wcześniejsze informacje.
     - Mimo gruntownego wykształcenia, praktyki i ilości ukończonych przez nich kursów o jednej rzeczy należy przypomnieć - nie jesteśmy lekarzami - zaznacza jeden z ratowników wiodących. - Nie znamy się na specjalistycznym diagnozowaniu i leczeniu pacjentów, znamy się na ich ratowaniu. Nie zastąpimy lekarza rodzinnego, nie wypiszemy recepty, nie wyleczymy nikogo z jego chorób, bo tym zajmuje się lekarz. Potrafimy postępować i zdiagnozować tych dwadzieścia kilka nagłych stanów zagrożenia życia i zdrowia. Potrafimy postępować z poszkodowanymi i ofiarami wypadków wszelakiego rodzaju. Wiemy, jak zabezpieczyć ich funkcje życiowe, bezpiecznie dowieźć do szpitala i nie dać im umrzeć. Rozpoznamy zagrażające życiu zaburzenia rytmu serca, zmiany w procesie oddychania i wymiany gazowej, ostre stany chirurgiczne. Przerwiemy je lub zabezpieczymy i przewieziemy te osoby do szpitala w celu leczenia. My ratujemy, nie leczymy.
     Fundacja na rzecz Rozwoju Ratownictwa Medycznego w Elblągu pozwala połączyć zainteresowania, wykształcenie i chęć dalszego rozwoju wszystkim wymienionym i włączającym się w jej pracę. Bo są to osoby, których wykształcenie wykracza poza dziedzinę medyczną. Jeden z ratowników jest magistrem prawa Uniwersytetu Gdańskiego, ukończył również kurs prawa medycznego w Warszawie, obecnie zajmuje się również polityką bezpieczeństwa informacyjnego i dalej kształci się w kierunku prawa. Inny wybiera się na Wydział Prawa w tym roku. Koordynator pogotowia, prócz wykształcenia medycznego, jest również absolwentem zarządzania i ukończył studia podyplomowe na kierunku zarządzanie w zakładach opieki zdrowotnej. Jeszcze inny ukończył Instytut Politologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i wydał w zeszłym roku książkę o ratownikach medycznych i grupie społecznej, jaką oni tworzą. Pracujemy również z biologiem i etnologiem. W swoich szeregach ratownicy mają ponadto osoby po kursach: wspinaczkowym i ratownictwa wysokościowego, przysadzania śmigłowców i walk bojowych.
     

 


     Ludzie z tak różnym wykształceniem i umiejętnościami stanowią barwną mozaikę tworzącą elbląskie ratownictwo medyczne i elbląską Fundację. Osią naszego styku jest oczywiście medycyna ratunkowa, choć horyzont naszych zainteresowań jest dużo szerszy. Wszystko to razem połączone pozwala nam pracować nad bezpieczeństwem mieszkańców miasta i propagowaniem idei ratownictwa medycznego.

Przemysław Wołoszyn

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Przez szereg lat pracowałem jako lekarz w zespołach wyjazdowych elbląskiego pogotowia ratunkowego i potwierdzam profesjonalizm oraz sprawność ratowników i kierowców. Pracowałem w pogotowiu kilku miast w Polsce i zdecydowanie w Elblągu poziom umiejętności i samodzielności ratowników medycznych jest najwyższy. Wielokrotnie byłem świadkiem wyzwisk i agresywnego zachowania niektórych "pacjentów" kiedy personel ambulansu zachowywał profesjonalny i wręcz anielski spokój. Myślę, że mieszkańcy naszego miasta nie doceniają naprawdę ciężkiej, wyczerpującej i bardzo marnie płatnej pracy tych ludzi. Nie myślą o tym, że ratownicy na codzień niosą pomoc w zachowaniu tego co mamy najcenniejsze-życia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Animus(2008-02-18)
  • Szkoda że nie ma kursów i kierunku zapobiegania ciemnoty w narodzie. Tumaństwo to straszna i nieuleczalna choroba i jaka zaraźliwa. Mam syna w Pogotowiu Lotniczym. Problem tej dziedziny medycyny ma niestety wiele oporów i niedowartościowań w rozwoju - vi de ostatni, trwający parę lat przetarg na helikoptery. No ale cóż - taki kraj- taki naród.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    AborygenMiejscowy(2008-02-19)
  • Trochę przesadziliście z tymi kursami może napiszecie ludziom po ile godzin w miesiącu pracujcie 350-400 to norma. Ratownicy z turbinami. Jeżeli chciałbym posadzić helikopter; ) bojowy to się po was zgłoszę. Trochę za dużą Turbina Chłopaki!!!!! Po tych 400 godzinach w jakiej kondycji psycho-fizycznej jesteście o tym już nie napisaliście i gdzie tu jest profesjonalizm. Brawo Brawo powinszować!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    ratownk z Pomorskiego(2008-02-19)
  • chyba domyślasz się jakie są powody pracy w takim wymiarze. .. ?!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    do ratownik z pomorskiego(2008-02-19)
  • Szanowny ratowniku z pomorskiego osoby takie jak ty to koszmar jak nie wiesz o czym mowisz to sie nie wypowiadaj a podejrzewam ze nawet nie jeastes ratownikiem tylko osoba ktorej nie udalo sie zdobyc takiego wyksztalcenia i zal ci dupe sciska. .. ..
  • A moim zdaniem ratownictwo jest bardzo potrzebne poniewarz j. k.
Reklama