Międzynarodowy Dzień Rodzin

Dziś (15 maja) przypada Międzynarodowy Dzień Rodzin, ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1993 r. Łatwo dostrzec, że w polskich mediach problemy rodzin pojawiają się gównie okazjonalnie - niestety zazwyczaj z powodu wielkich ludzkich tragedii i dramatów, które już się wydarzyły.
Przy tej samej okazji pojawiają się na szklanym ekranie różni politycy, którzy zamiast działać w ramach swoich uprawnień poselskich czy senatorskich na rzecz rodzin w ramach sprawowanych mandatów, próbują „coś” ugrać na cudzym nieszczęściu. Pojawiają się obietnice, mniej lub bardziej zagrane współczucie, a następnego dnia… amnezja. I tak przez lata. Miała już być sterylizacja dla pedofilów, aby chronić niewinność polskich dzieci; miała być pomoc państwa dla rodzin przy spłacaniu kredytów mieszkaniowych, aby rodziny nie traciły dachu nad głową. Miała być w ramach aktywizowania niepełnosprawnych i seniorów możliwość dorabiania bez ograniczeń dla najbiedniejszych rencistów i emerytów, którzy muszą przeżyć za 500-600 zł na miesiąc. Jeszcze wcześniej miały być korzystniejsze przepisy dla pracodawców, żeby ojcowie mieli gdzie zarobić na chleb dla swoich rodzin, nie zapominając o obiecanych milionach mieszkań dla obywateli oraz różnego rodzaju działaniach profilaktycznych mających chronić społeczeństwo przed degeneratami, utratą zdrowia a nawet życia i niszczycielską biedą, nie mówiąc o wciąż nie nadążającymi za realiami przepisami i kodeksami, które wreszcie miały być sensowne i przychylne obywatelowi. Miały…
A jak jest? Jest becikowe, za które jednak nie da się dzieci wychować i wykształcić do pełnoletniości. Kobiety w ciąży pomimo obowiązujących przepisów po urlopie macierzyńskim, często nie mają już po co wracać do pracy. Sterylizacji pedofilów nie ma, a co gorsza, nie ma też kontroli nad tymi, którzy z więzienia wychodzą. Nie mają też warunków, by poddawać się stałej terapii, co zapewniłoby dzieciom większe bezpieczeństwo. Do lekarzy specjalistów kolejki dłużą się w tygodnie, choć składki na ubezpieczenie zdrowotne rosną. Ojcowie i matki tracą pracę, co powoduje, że nie mają możliwości spłacać kredytów. Do tego polskim zakładom zaczyna coraz mocniej doskwierać kryzys, który falowo dociera poprzez zapaść konsumpcji idącą z Zachodu. Ogranicza się więc rynek, na który nasze produkty mogłyby być sprzedawane.
Trwa za to kolejna kampania wyborcza, choć w dobie kryzysu można zauważyć, że politycy w finansowanych z naszych podatków spotach reklamowych i na plakatach tak właściwie już nawet nic nie obiecują. Nie obiecują, więc nie będzie z czego rozliczać. Jakby zapominają, że to ich działania ustawodawcze albo jeszcze dotkliwiej - ich brak przekładają się na funkcjonowanie rodziny i społeczeństwa. Taka jest chyba właśnie strategia na ten przedwyborczy czas. Czyżby wszyscy polityczni czarodzieje po szkoleniach z języka ciała, który stosując oszukańcze reklamowe triki w celu omamienia jak największej ilości ludzi, zapomnieli, jak ważna, także dla prawidłowego funkcjonowania państwa, jest rodzina? Wszakże to rodzina stanowi po jednostce, podstawową i najmniejszą komórkę społeczną. To w rodzinie nabywamy podstawowych umiejętności życiowych i to właśnie rodzina kształtuje postawy - także te polityczne - na przyszłość. Jaką postawę wobec prawa obywatelskiego, którym jest głosowanie, ma dzisiejsza młodzież i czym się interesuje? Dla młodych, którzy niebawem będą chcieli zakładać rodziny, ważne jest wykształcenie, perspektywa dobrej pracy i własnego mieszkania. Jeśli tego nie znajdą w Polsce, nadal będą wyjeżdżać za granicę. A co będzie z taką Polską, w której zapomina się teraz o potrzebach rodzin za 10, 20 czy 30 lat? Perspektywy nie rysują się w różowych kolorach. Chyba wszystkim zbrzydły już awantury o przeszłość. Teraz trzeba zacząć działać, aby nie stracić przyszłości.
Kto jest winien? Tak naprawdę to po trosze chyba wszyscy. I politycy od prawa do lewa, bo każde ugrupowanie mogło zrobić dla rodzin coś więcej. I pozostawiająca wiele do życzenia ordynacja wyborcza, gdzie oddajemy głos na „X” a z listy wchodzi „Y”. I my, którzy albo wybieraliśmy jak się później niejednokrotnie okazało, tych „niewłaściwych”, albo „olaliśmy” sobie wybory, nie korzystając z prawa do głosowania.
Nadszedł jednak chyba już czas, aby zacząć egzekwować od polityków to, do czego się zobowiązywali. Jeśli nie - trzeba wybrać w miarę możliwości zupełnie innych, nowych przedstawicieli, którzy, pobierając diety, będą działać na korzyść rodzin i społeczeństwa, które na nich łoży z podatków.
A jak jest? Jest becikowe, za które jednak nie da się dzieci wychować i wykształcić do pełnoletniości. Kobiety w ciąży pomimo obowiązujących przepisów po urlopie macierzyńskim, często nie mają już po co wracać do pracy. Sterylizacji pedofilów nie ma, a co gorsza, nie ma też kontroli nad tymi, którzy z więzienia wychodzą. Nie mają też warunków, by poddawać się stałej terapii, co zapewniłoby dzieciom większe bezpieczeństwo. Do lekarzy specjalistów kolejki dłużą się w tygodnie, choć składki na ubezpieczenie zdrowotne rosną. Ojcowie i matki tracą pracę, co powoduje, że nie mają możliwości spłacać kredytów. Do tego polskim zakładom zaczyna coraz mocniej doskwierać kryzys, który falowo dociera poprzez zapaść konsumpcji idącą z Zachodu. Ogranicza się więc rynek, na który nasze produkty mogłyby być sprzedawane.
Trwa za to kolejna kampania wyborcza, choć w dobie kryzysu można zauważyć, że politycy w finansowanych z naszych podatków spotach reklamowych i na plakatach tak właściwie już nawet nic nie obiecują. Nie obiecują, więc nie będzie z czego rozliczać. Jakby zapominają, że to ich działania ustawodawcze albo jeszcze dotkliwiej - ich brak przekładają się na funkcjonowanie rodziny i społeczeństwa. Taka jest chyba właśnie strategia na ten przedwyborczy czas. Czyżby wszyscy polityczni czarodzieje po szkoleniach z języka ciała, który stosując oszukańcze reklamowe triki w celu omamienia jak największej ilości ludzi, zapomnieli, jak ważna, także dla prawidłowego funkcjonowania państwa, jest rodzina? Wszakże to rodzina stanowi po jednostce, podstawową i najmniejszą komórkę społeczną. To w rodzinie nabywamy podstawowych umiejętności życiowych i to właśnie rodzina kształtuje postawy - także te polityczne - na przyszłość. Jaką postawę wobec prawa obywatelskiego, którym jest głosowanie, ma dzisiejsza młodzież i czym się interesuje? Dla młodych, którzy niebawem będą chcieli zakładać rodziny, ważne jest wykształcenie, perspektywa dobrej pracy i własnego mieszkania. Jeśli tego nie znajdą w Polsce, nadal będą wyjeżdżać za granicę. A co będzie z taką Polską, w której zapomina się teraz o potrzebach rodzin za 10, 20 czy 30 lat? Perspektywy nie rysują się w różowych kolorach. Chyba wszystkim zbrzydły już awantury o przeszłość. Teraz trzeba zacząć działać, aby nie stracić przyszłości.
Kto jest winien? Tak naprawdę to po trosze chyba wszyscy. I politycy od prawa do lewa, bo każde ugrupowanie mogło zrobić dla rodzin coś więcej. I pozostawiająca wiele do życzenia ordynacja wyborcza, gdzie oddajemy głos na „X” a z listy wchodzi „Y”. I my, którzy albo wybieraliśmy jak się później niejednokrotnie okazało, tych „niewłaściwych”, albo „olaliśmy” sobie wybory, nie korzystając z prawa do głosowania.
Nadszedł jednak chyba już czas, aby zacząć egzekwować od polityków to, do czego się zobowiązywali. Jeśli nie - trzeba wybrać w miarę możliwości zupełnie innych, nowych przedstawicieli, którzy, pobierając diety, będą działać na korzyść rodzin i społeczeństwa, które na nich łoży z podatków.
mk