UWAGA!

----

Mikołaje na motocyklach: Serca mamy gorące

 Elbląg, Motomikołaje odwiedzają Dom Dziecka od kilku lat, bez względu na pogodę
Motomikołaje odwiedzają Dom Dziecka od kilku lat, bez względu na pogodę (fot. arch. WS)

W niedzielę, 9 grudnia, już po raz kolejny elbląski Dom Dziecka odwiedzą Motomikołaje. Rozweselą najmłodszych, obdarują ich słodyczami. Będą też przejażdżki motocyklem, konkursy oraz ognisko. O akcji rozmawiamy z jej koordynatorem, Rafałem Pawłowskim.

Fani dwóch kółek, adrenaliny i wiatru we włosach (choć obowiązkowo mają na głowach kaski) mają też wrażliwe serca. Od kilku lat elbląscy motocykliści organizują akcję mikołajkową dla wychowanków Domu Dziecka.
      
       Skąd taki pomysł?
       Rafał Pawłowski: - Pomysł narodził się w Trójmieście i nazwa „Motomikołaje” także. Tam ludzie wpłacali pieniążki na konto, za które później były kupowane słodycze. Następnie kilkuset motocyklistów ruszało trójmiejską obwodnicą do wyznaczonych wcześniej miejsc i wręczało słodkości dzieciom i przechodniom. W Elblągu nie ma aż tylu motocyklistów, klubów, stowarzyszeń, ale serca są równie gorące. W 2006 roku kilka osób się zebrało i postanowiło ze słodyczami odwiedzić elbląski Dom Dziecka oraz oddział dziecięcy szpitala wojewódzkiego. Rok później było podobnie, dodatkowo odwiedziliśmy nasze dwa hipermarkety wręczając słodkości najmłodszym. Później była epidemia grypy i w 2008 roku już do szpitala nie zawitaliśmy, za to skupiliśmy się na Domu Dziecka i potrzebach jego wychowanków. Dzieci się zmieniają, dorastają, tak więc grupa docelowa każdego roku jest inna, za to niezmienne jest to, że na nas czekają. Na przejażdżkę motocyklem czy quadem, gdzie bonusem jest cukierek.
      
       Jak duża grupa motocyklistów bierze udział w mikołajkowej akcji?
       - W samych przygotowaniach do akcji różnie, czasem jest to 10 osób, ale nierzadko tylko 2-3. Za to z "pompą" przyjeżdżamy do dzieci, dużo większą grupą, w zależności od pogody i prywatnych obowiązków. Najwięcej było nas podczas akcji w 2009 r. Wówczas przed Dom Dziecka zajechało ok. 40 motocykli.
      
       Przekazujecie dzieciakom upominki, które pozyskujecie … no właśnie, jak?

       - Najwięcej staramy się dać od siebie, bo z pozyskiwaniem sponsorów bywa różnie. Czasem ktoś z nas ma czas i ochotę polatać, poprosić o datki, innym razem nie ma na to zbytnio czasu. Są sponsorzy, którzy sami się zgłaszają, czasem trzeba prosić ich o pomoc, innym razem wycofują się w ostatniej chwili. Cóż, życie…
      
       Jakie inne atrakcje towarzyszą wizycie motomikołajów w Domu Dziecka?
       - Oprócz tradycyjnych słodyczy i przejażdżek po placu, proponujemy w tym roku ognisko z pieczeniem kiełbasek, z konkursami drużynowymi, a także jesteśmy w trakcie dogrywania niespodzianki i mamy nadzieję, że uda się ją pozyskać na tę imprezę.
      
       Jak odbierają was dzieciaki, jak wychowawcy i dyrekcja placówki?

       - Dzieci świetnie, z daleka nas rozpoznają na ulicy. Wychowawcy podobnie i zawsze ciepło o nas mówią. Wierzą, że jesteśmy częścią ich wychowania i pokazywania dzieciom, że można coś dać od siebie. Dyrekcja zawsze o nas pamięta i składa na nasze ręce podziękowania, a także przysyła kartki na święta.
      
       Co Wam, motocyklistom, daje ta akcja?
       - Głównie radość i to jest chyba najważniejsze... Poza tym daje nam możliwość zjednoczenia elbląskiego światka motocyklistów na rzecz wspólnego celu. Dodatkowo pokazuje szerszej społeczności lokalnej, że jak się chce to można zorganizować coś fajnego. A nie tylko komentować, że znów coś nie wyszło.
      
rozmawiała Agata Janik

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama