UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Miłość, która przetrwała ponad 60 lat

Elbląg, Miłość, która przetrwała ponad 60 lat
(fot. PS)

Znali się od dziecka, ale o wspólnym życiu zdecydowali w 1945 roku, gdy minęła zawierucha wojenna. - Ile było wówczas ślubów, tak ludzie cieszyli się z odzyskanej wolności - wspominają państwo Kaliksta i Stanisław Bąkowscy z Elbląga, którzy jutro (11 lutego) obchodzą 63. rocznicę zawarcia związku małżeńskiego.

Pani Kaliksta i pan Stanisław mieszkali we wsi Niechocin koło Działdowa. Znali się od dziecka, bo byli sąsiadami. Na ślub zdecydowali się w lutym 1945 roku, gdy było wiadomo, że wojna się kończy.
     - W czasie okupacji ja pracowałam jako krawcowa i „obszywałam” Niemców - wspomina pani Kaliksta. - Mąż przymusowo kopał okopy dla Niemców w Mikołajkach. Potem trafił do obozu w Działdowie, z którego uciekł. Gdy dotarł do domu, ukrywał się a to w stajni, a to w szopie. Matka płakała i przed sąsiadami udawała, że nie wie, co się z nim dzieje.
     Państwo Kaliksta i Stanisław Bąkowscy wzięli ślub 11 lutego 1945 roku.
     - Ile w tym czasie było wesel - wspomina pani Kaliksta. - Tak ludzie cieszyli się z odzyskanej wolności.
     Pani Kaliksta miała 21 lat, a jej mąż - 24.
     - Ja to już byłam „starą panną” - śmieje się dziś pani Kaliksta.
     Bąkowscy zamieszkali we wsi Sarnowo. Mieli gospodarstwo rolne. Hodowali trzodę, mieli konia i 7 hektarów ziemi. Pan Stanisław został kierownikiem sklepu, pani Kaliksta nadal szyła. Wychowywali troje dzieci - dwóch synów i córkę Urszulę.
     - Gdy okazało się, że żadne z nas nie zostanie na gospodarstwie, rodzice postanowili sprzedać ziemię - mówi córka, pani Urszula. - I tak w 1972 roku przeprowadziliśmy się do Elbląga. Mama nadal zajmowała się krawiectwem, tata był brygadzistą. Tak, żyjąc spokojnie, w zdrowiu doczekali 63. rocznicy ślubu. Nadal są żywotni i aktywni, mimo zaawansowanego wieku - mama ma już 84 lata, a tata - 87. Liczymy, że zostaną z nami przynajmniej do „setki”.
     Państwo Bąkowscy mają siedmioro wnucząt i czworo prawnucząt.
     - Na dziadka zawsze można liczyć, by zrobił na przykład zakupy, a babcia zadziwia sprawnością przy opiece nad prawnuczkami - dodaje pani Kasia, wnuczka. - Grała nawet z moją córeczką Bogusią w piłkę.
     Jaka jest recepta na tak długie życie razem?
     - Jak jest miłość, to reszta układa się sama - kwituje pan Stanisław. - Kochaniem można pokonać wszystko.
     

 


     Państwu Bąkowskim życzymy dalszych długich lat wspólnego życia w zdrowiu i szczęściu.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama