Teraz ja - Młody nie znaczy zły
Dorośli mają o młodych nie do końca dobre zdanie. Panują o nas różne stereotypy, że jesteśmy nieodpowiedzialni i zbuntowani.
Od wieków istnieje coś, co nazywamy konfliktem pokoleń. Zawsze było tak, że dorośli narzekali na młodzież i odwrotnie. Pewnie dzieje się tak dlatego, że istnieje różnica priorytetów życiowych między tymi grupami wiekowymi. Dorośli zapomnieli już, jak to było, kiedy byli młodzi, i często karcą w młodych to, co sami robili. Czasami tłumaczą to tym, że chcą nas uchronić przed „błędami młodości”.
Wiadomo, że istnieje młodzież wulgarna i kłopotliwa, ale wśród dorosłych też są chuligani. Jednak nie należy wszystkich ludzi w młodym wieku utożsamiać z pijaństwem i nocnymi hałasami. Większość młodych ludzi ma w życiu jakieś priorytety i chce do czegoś dojść. Często jednak bywają przypadki, że nikt nie chce takiej osobie dać szansy. W dodatku od kogo ma się taki młody człowiek nauczyć, jeżeli rodzice nie mają dla niego czasu, a i sami często nie bywają żadnym przykładem. Wielu dorosłych nie ma siły i chęci, żeby rozmawiać z młodymi ludźmi, ze swoimi dziećmi. Mają ważniejsze sprawy na głowie, niestety.
Młodzież chce się „wyszumieć”, zanim dorośnie, a mnóstwo dorosłych tego nie rozumie. Kolczyk, tatuaż, dyskoteka, koncert czy nocny powrót do domu to nie przestępstwo. Lepiej wyszaleć się teraz, by później móc się skupić na dojrzałym życiu. Mówi się, że młodość ma swoje prawa. Wiadomo, że zabawa ma swoje granice, ale czasami warto młodym bardziej zaufać. Nie można wszystkiego zakazywać, bo zakazany owoc lepiej smakuje. Podstawowym lekarstwem na konflikty pokoleń jest rozmowa i kompromis. No i dobrze by było, gdyby dorośli nauczyli się od młodych wyluzowania i przypomnieli sobie, że oni też kiedyś byli młodzi.
Wiadomo, że istnieje młodzież wulgarna i kłopotliwa, ale wśród dorosłych też są chuligani. Jednak nie należy wszystkich ludzi w młodym wieku utożsamiać z pijaństwem i nocnymi hałasami. Większość młodych ludzi ma w życiu jakieś priorytety i chce do czegoś dojść. Często jednak bywają przypadki, że nikt nie chce takiej osobie dać szansy. W dodatku od kogo ma się taki młody człowiek nauczyć, jeżeli rodzice nie mają dla niego czasu, a i sami często nie bywają żadnym przykładem. Wielu dorosłych nie ma siły i chęci, żeby rozmawiać z młodymi ludźmi, ze swoimi dziećmi. Mają ważniejsze sprawy na głowie, niestety.
Młodzież chce się „wyszumieć”, zanim dorośnie, a mnóstwo dorosłych tego nie rozumie. Kolczyk, tatuaż, dyskoteka, koncert czy nocny powrót do domu to nie przestępstwo. Lepiej wyszaleć się teraz, by później móc się skupić na dojrzałym życiu. Mówi się, że młodość ma swoje prawa. Wiadomo, że zabawa ma swoje granice, ale czasami warto młodym bardziej zaufać. Nie można wszystkiego zakazywać, bo zakazany owoc lepiej smakuje. Podstawowym lekarstwem na konflikty pokoleń jest rozmowa i kompromis. No i dobrze by było, gdyby dorośli nauczyli się od młodych wyluzowania i przypomnieli sobie, że oni też kiedyś byli młodzi.