Razem przeciwko samotności. Światowy Dzień Zespołu Downa

Dzisiaj (21 marca) obchodzimy Światowy Dzień Zespołu Downa, zwany też Dniem Kolorowej Skarpetki. Swoimi przemyśleniami przy tej okazji podzieliła się z nami pani Katarzyna, mama 10-latki z Zespołem Downa.
Razem przeciwko samotności. Inaczej niż razem walka przeciwko samotności nie ma sensu.
Rodzice, którzy witają na świecie maleństwo z Zespołem Downa, od samego początku potrzebują razem. Dzięki razem korzystają z doświadczeń innych, z osiągnięć nauki. Dzięki razem mają po prostu siłę.
Ja miałam tę siłę. Dzięki razem, jeszcze będąc w ciąży. Codzienne wsparcie modlitewne, jeszcze przed narodzinami Celinki, dało mi siłę na to, co działo się po jej narodzeniu. Obecność Boga w każdej z tych chwil. Ale dziś nie o tym.
Maleństwo rośnie i potrzebuje innych razem. Potrzebuje wzorców do naśladowania. Drugiej pary oczu do patrzenia. Drugiej pary rąk do dawania i brania, do dotykania, pomagania. Drugich ust do mówienia, do obserwowania, jak układają się przy każdej głosce. Drugiej pary uszu do radości z pierwszych słów, do słuchania i usłyszenia. Drugiej pary nóg do podążania, do uciekania, do nadążania, do skakania. Maleństwo rośnie i staje się dzieckiem.
Dziecko potrzebuje razem. Nawiązuje przyjaźnie, kłóci się, daje, nie oddaje, zabiera, podarowuje, przytula, ściska, macha. Dziecko potrzebuje razem, by rozwijać to, czego się nauczyło, by to nabierało sensu. Dziecko potrzebuje razem, by stawać się nastolatkiem.
Nastolatek potrzebuje razem. Rówieśnicy w szkole, rodzina w domu, znajomi tu i tam. Razem może uczyć się społecznych interakcji. Razem wychodzi na pizzę, jedzie na piknik, wakacje. Razem rozmawia przez telefon, ogląda telewizję. Razem wciąż uczy się funkcjonować. Nastolatek staje się dorosłym.
Dorosły potrzebuje wciąż razem. Razem rozmawiać, usiąść, wypić herbatę, przejść się na spacer. Razem pracować, odnieść sukces, poznać porażkę. Razem odpocząć, razem się zmęczyć. Razem się śmiać i razem płakać. Razem śpiewać i grać w planszówki. Dlaczego to nie oczywiste? Najczęściej taki dorosły z Zespołem Downa nie jest już tym słodziakiem sprzed dwudziestu, trzydziestu lat. Najczęściej widać mocniej inność. Często nie ma już takich możliwości, by razem. Ale wciąż potrzebuje razem. Potrzebuje.
A my? My też potrzebujemy razem, razem z nim i razem z nią. Korzyść z bycia razem z osobą z Zespołem Downa nie jest wymierna. Czasem nas nawet kosztuje. To razem jest nieobliczalne, jest po prostu, by być. Człowiek zawsze potrzebuje drugiego, zawsze jest w społeczności. To nas czyni ludźmi, że nie jesteśmy obojętni na drugiego człowieka. Niech to nas czyni ludźmi razem. Pozwólmy dalej rozwijać się osobom z Zespołem Downa – dzieciom, i dorosłym. Stwarzajmy dla nich przestrzeń – w dostępności, w pracy, w miejscach kultury, w relacjach. Tak, czasem mają inne potrzeby, może czasem inaczej tolerują hałas, tłumy, dużo bodźców. Tak, możemy wesprzeć osobę z Zespołem Downa. Samotna osoba nie zawalczy o razem, bo tylko razem możemy być razem. Bądźmy wrażliwi na samotność dookoła. Uśmiechnijmy się. Powiedzmy dzień dobry. Zagadajmy o pogodę. Uśmiechnijmy się znów. Zapytajmy, czy potrzebna jest pomoc. Zapraszajmy.
Pozwólmy też rodzicom trochę mniej drżeć o dziś i jutro ich najukochańszych dzieci. Pokażmy rodzicom, że ich dzieci będą bezpieczne, że będą razem, że dla osób z Zespołem Downa dziś i jutro jest miejsce, jest czas, jest dostrzeganie.
Słyszałam, że obecność jest pierwszym wyrazem miłości. Bądźmy. Razem. Nie tylko dziś, nie tylko raz – razem.
https://www.instagram.com/celka.rzadzi?igsh=eGh6cndzMjl6am9y