Sjesta po elbląsku (felieton)
Upał daje się we znaki wszystkim. W Niemczech pasażerowie pociągów mogą liczyć na odszkodowanie, jeżeli klimatyzacja ulegnie awarii. W Chinach topi się asfalt, Hiszpanie w godzinach od 14 do 16 oblegają klimatyzowane kawiarnie, a główny lekarz sanitarny Rosji proponuje wprowadzenie oficjalnej sjesty, żeby poradzić sobie z niespotykanymi tam od stu lat upałami...
Kto by pomyślał, prędzej spodziewałabym się, że zarządzą jakiś ogólnonarodowy taniec deszczu na Placu Czerwonym. Legenda głosi, że jeżeli temperatura w zamkniętym miejscu pracy osiągnie 32,5 stopnia Celsjusza, dzień pracy w Rosji nie powinien trwać dłużej niż godzinę. Ciekawe, w jaki sposób tak dokładnie mogą zmierzyć te pół stopnia. Zwłaszcza, że u naszych wschodnich sąsiadów ciężko znaleźć pokojowy termometr wyskalowany wyżej niż 30 stopni powyżej zera.
Jak odnoszą się do pomysłu sami Rosjanie? Agencja pośrednictwa pracy SuberJob.ru przeprowadziła sondaż w tej sprawie: 48 proc. badanych zawyrokowało: „charoszo”, 38 proc. respondentów w czasie upałów woli siedzieć w pracy.
Ktoś mógłby stwierdzić: „Nadgorliwcy”. Ktoś wzruszyłby ramionami, pytając: „A co mają robić w taki skwar?”. Ci, którzy obowiązkowo pisali maturę z matematyki, zapytaliby: „Gdzie pozostałe 14 procent?”.
Zastanawiam się, czy byłoby możliwe wprowadzenie takiej sjesty w Elblągu. Zagadnięty przeze mnie młody elblążanin stwierdza, że pomysł jest piękny, ale całkowicie nierealny. Nie wyobraża sobie, gdzie ci wszyscy ludzie mieliby spędzić taką przerwę. Sam pracował kiedyś na hali produkcyjnej, gdzie każdy dłuższy przestój maszyn generuje straty. A kiedy pada słowo „straty”, wszyscy kierownicy dostają tików nerwowych. Kurtyny wodne, takie jak w Warszawie czy Szczecinie uważa za zdecydowanie lepszy pomysł.
Pytam o jakieś sprawdzone sposoby radzenia sobie z afrykańskimi temperaturami. Mój rozmówca, śmiejąc się, stwierdził, że na szczęście w Elblągu są ogólnodostępne, świetnie klimatyzowane lokale, po czym wymienił nazwy wszystkich większych hipermarketów, polecając szczególnej uwadze działy z mrożonkami.
Wielkie dzięki, stary.
Jak odnoszą się do pomysłu sami Rosjanie? Agencja pośrednictwa pracy SuberJob.ru przeprowadziła sondaż w tej sprawie: 48 proc. badanych zawyrokowało: „charoszo”, 38 proc. respondentów w czasie upałów woli siedzieć w pracy.
Ktoś mógłby stwierdzić: „Nadgorliwcy”. Ktoś wzruszyłby ramionami, pytając: „A co mają robić w taki skwar?”. Ci, którzy obowiązkowo pisali maturę z matematyki, zapytaliby: „Gdzie pozostałe 14 procent?”.
Zastanawiam się, czy byłoby możliwe wprowadzenie takiej sjesty w Elblągu. Zagadnięty przeze mnie młody elblążanin stwierdza, że pomysł jest piękny, ale całkowicie nierealny. Nie wyobraża sobie, gdzie ci wszyscy ludzie mieliby spędzić taką przerwę. Sam pracował kiedyś na hali produkcyjnej, gdzie każdy dłuższy przestój maszyn generuje straty. A kiedy pada słowo „straty”, wszyscy kierownicy dostają tików nerwowych. Kurtyny wodne, takie jak w Warszawie czy Szczecinie uważa za zdecydowanie lepszy pomysł.
Pytam o jakieś sprawdzone sposoby radzenia sobie z afrykańskimi temperaturami. Mój rozmówca, śmiejąc się, stwierdził, że na szczęście w Elblągu są ogólnodostępne, świetnie klimatyzowane lokale, po czym wymienił nazwy wszystkich większych hipermarketów, polecając szczególnej uwadze działy z mrożonkami.
Wielkie dzięki, stary.
MG