UWAGA!

Tylko dwa zamki, a ciekawostek i tajemnic mnóstwo

 
Elbląg, Zamek w Malborku
Zamek w Malborku (fot. Arek Ł., Fotka Miesiąca, październik 2012)

Krzyżacy wiedzieli, że przed posiłkiem trzeba myć ręce. Rozumieli również, że niepiśmiennym współbraciom trzeba pomóc w podstawowych potrzebach, dlatego drogę do miejsc ustronnych oznaczali na przykład skrzydlatym diabełkiem. Po raz kolejny elbląski Oddział PTTK zabrał chętnych na wycieczkę za miasto. Tym razem odkrywano fakty i ciekawostki dwóch zamków – w Malborku i Kwidzynie. Zobacz zdjęcia. 

Nie samą modlitwą zakonnik żył
       Zamek w Malborku zaczęto budować w 1280 r. Z czasem stał się stolicą państwa krzyżackiego, by w 1457 r. przejść w polskie ręce. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie zdobyto go, a wykupiono.
       Zanim jednak do tego doszło na zamku urzędowała cała ówczesna śmietanka zakonu plus zwykli zakonnicy. Po czym można było poznać szefa, to jest wielkiego mistrza?
       - Wszyscy zwykli Krzyżacy mieli czarne krzyże na białych płaszczach, natomiast wielkiego mistrza od razu można było w tym towarzystwie rozpoznać po złotym dodatku – opowiadała Aniceta Miszkiewicz, przewodniczka malborskiego zamku, która oprowadzała elblążan podczas kolejnej wycieczki z cyklu "Z przewodnikiem PTTK za miasto". - Poza tym na skrzyżowaniu krzyża był jeszcze herb. Od razu było widać, kto tu jest szefem, kto tutaj rządzi.
       I to właśnie Wielki Mistrz miał do dyspozycji prywatną kaplicę, komnatę i pokój pracy, gdzie najczęściej spędzał czas. Na ścianach obowiązkowe motywy roślinne – hit tamtych czasów.
       Oczywiście wszystko było ogrzewane. Zwykli zakonnicy musieli zadowolić się ciepłym refektarzem, czyli salą w której jedzono posiłki. Warto dodać, że w całkowitej ciszy.
       - Krzyżacy spożywali dwa posiłki dziennie, jeśli wypadał jakiś post – tylko jeden, w południe. Były one dość obfite – mówiła przewodniczka w zrekonstruowanej, zamkowej kuchni. - W zwykłe dni jedzono dużo mięsa, dzisiaj widzimy ryby, bo jesteśmy w okresie Adwentu. Do tego duże ilości warzyw, orzechów, nabiału, kluski mączne, kasze lub pieczywo, bo w tamtych czasach nie znano ziemniaków. A wszystko to popijano miodem, winem lub piwem, oczywiście odpowiednio rozwodnionym.
       Zwykły zakonnik spał w 20- osobowej, nieogrzewanej sali. Zazwyczaj nie rozbierał się całkowicie, żeby w razie czego być gotowym do bitwy. Poza tym trudno byłoby się ubierać i rozbierać w sytuacji, gdy ktoś trzy razy w nocy budził go na modlitwę.
       A co robił "po godzinach"? Mógł na przykład udać się do świetlicy i zagrać w szachy albo w kości, czasami posłuchać zespołu muzycznego.
       Krzyżacy na zamku mieli również skarbiec, do którego klucze miało tylko kilka osób, w tym wielki skarbnik zakonu krzyżackiego, wielki komtur i wielki mistrz. Tylko raz grupa śmiałków – piekarzy, którzy odkryli, że bogactwa mają tuż nad swoim sufitem – próbowała ukraść złoto. Wywiercili więc dziurę, a złoto wypadło wprost na nich.
       - Gdy się wzbogacili potajemnie opuścili zamek, ale złodziei szybko złapano [bo Krzyżacy swoje obiekty stawiali co 15 km – red.], postawiono przed sądem, a po sądzie czekało ich tylko jedno, czyli śmierć przez powieszenie – wyjaśniła Aniceta Miszkiewicz. - To być może odstraszyło innych śmiałków, którzy mieli w planach rozpracować skarbiec.
      
       Na wzór i krzyżacką modłę

  Elbląg, Armaty na dziedzińcu kwidzyńskiego zamku
Armaty na dziedzińcu kwidzyńskiego zamku (fot. mw)

 Zamek w Kwidzynie był siedzibą biskupstwa pomezańskiego, ale zbudowano go na wzór zamków krzyżackich. To tu znajduje się największa wieża sanitarno- obronna na terenie państwa krzyżackiego czyli gdanisko (niem. dansker). Nazwa nie jest przypadkowa, bo Krzyżacy za gdańszczanami nie przepadali, dlatego właśnie tak zwyczajowo nazywali wszystkie główne latryny.
       - Kwidzyn jako miasto i zamek z katedrą był budowany etapami. Wybudowano część wschodnią, później południową i zachodnią, dopiero później dobudowano gdanisko – opowiadał Henryk Michalik, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej Ziemi Kwidzyńskiej "Liwa". - Dlaczego ubikacja była akurat tutaj? Tu pod spodem, na dole, płynął strumyk. Parę metrów dalej płynie rzeka Liwa. Jedna z jej nitek była poprowadzona pod gdanisko i zabierała nieczystości.
       Z czasem biskupi pomezańscy przeszli na protestantyzm, a zamek pełnił funkcję budynku rządowego, później przez chwilę był rezydencją, w której zatrzymał się Piotr I podczas wizyty w Prusach, a po pierwszym rozbiorze Polski stał się siedzibą sądu.
       Co ciekawe, nie było tam zawodowego kata – ten musiał przyjeżdżać z Elbląga. Istnieje historia, która mówi, że pewnego razu jeden z jego pomocników trochę sobie wypił i na pręgierzu powiesił psa. Zebrała się rada miejska, która nakazała wybudować nowy pręgierz. Za co można było trafić pod to osobliwe narzędzie kary? Między innymi za...plotkowanie.
       Po drugiej wojnie światowej ziemie te zostały przekazane polskiej administracji, a w 1950 r. powstało tu Muzeum.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • polecam książki wydawane przez Wydawnictwo Uran w tej materii. Piękne zdjęcia i mnóstwo starych fotografii. Nie jestem związany z ta firmą, ale kupuję każde wydawnictwo. Polecam
  • Ale cały swiat zna beznadziejne stonehenge na które szkoda czasu i pieniędzy. Ale tej perełki już nie. A zamek w Malborku to jeden z cudów świata !!!
  • wchodze na wiki, wpisuje 7 cudów świata, klikam, nowe 7 cudów świata, ale jak na złość nigdzie nie ma na liście malborskiego zamku. .chyba chodziło o UNESCO co?
  • w jaki sposob zbierają się chętni? na stronie pttk brak zaproszenia, to intrygujące
Reklama