Urodziny pod znakiem piegów

Zaczęło się od uroczystego wjazdu. Do swojej krainy czyli Parku Modrzewie król Piegus, jak na władcę przystało, przybył bryczką zaprzężoną w konie. Później otworzył krainki i rozpoczęło się wielkie świętowanie dla wszystkich dzieci, tych małych, ale i tych starszych. Już po raz 34. odbyły się urodziny króla Piegusa. Zobacz więcej zdjęć
– Pewnie, że fajnie mieć władzę nad parkiem, we wszystkim pomagają mi moi pomocnicy, bo sam bym tego nie poprowadził – mówił król Piegus, który zarządził m.in. utworzenie konkursu na najbardziej piegowatą, dziecięcą twarz. – Jeżeli ktoś będzie miał więcej piegów niż ja to kto wie, może w następnym roku zostanie królem? – dodał z tajemniczym uśmiechem.
A władać było czym, bowiem królestwo było spore, z całą masą atrakcji. Przede wszystkim konkurencje, od przeciągania liny, po strzelanie z łuku, quizy o tematyce europejskiej, aż po wstrzymywanie oddechu pod wodą – w każdej z nich można było zdobyć specjalną walutę –piegusy. Te z kolei były wymienialne na różnorodne nagrody.
– W tym roku tematyka dotyczy bajek. Nowością jest występ zuchów z elbląskiego hufca oraz harcerzy z naszej drużyny wędrowniczej Wataha, którzy przygotowali specjalny wernisaż, a także specjalny pokaz. W tym roku w działania włączyliśmy Bibliotekę, chcemy pokazać wszystkim dzieciom, że nie jest to jakieś straszne miejsce, a ciekawa forma spędzania wolnego czasu – mówiła dh. Kamila Niewinowska z elbląskiego Hufca ZHP, który jest organizatorem festynu. Jego pełna nazwa brzmi „W krainie króla Piegusa”. – Festyn ten organizowany jest już 34. raz, ale muszę przyznać, że wielu nie wiedziało, że coś takiego istnieje, są osoby, które o festynie nigdy nie słyszały. Chociaż oczywiście są również i tacy, którzy festyn dobrze znają.
Ponadto odbyły się występy grup tanecznych i nie tylko, było czytanie bajek ze sceny, pokrojono również tort, w końcu to urodziny. Na festyn przybyły tłumy elblążan, tradycyjnie sporym powodzeniem wśród najmłodszych cieszył się wóz strażacki oraz radiowóz, ale także skakanie na trampolinie, malowanie twarzy czy rysowanie.
– Przyszedłem z synkiem, jak na razie ma tylko trzy piegusy, ale to tak bardziej o zabawę przecież chodzi – mówił pan Andrzej. – Festyn znam, byłem w zeszłym roku i bardzo mi się podobało.
– Przyznam się, że dziś jesteśmy z żoną i dziećmi po raz pierwszy, nie wiem czemu, ale wcześniej nie wiedzieliśmy o czymś takim – wyjaśniał pan Krzysztof. – Dzieciom się podoba, oczywiście najbardziej wóz strażacki.
– Od rana już wiedziałam, że na festyn przyjdę, bo o festynie wiedziała moja córka – mówiła pani Natalia. – Ona te piegusy zbiera i od razu wymienia, nie kumuluje ich. To jej wybór, w końcu to święto dzieci – dodała z uśmiechem.
Tym, którym na piegowate urodziny nie udało się przybyć, nie pozostaje nic innego jak poczekać do przyszłego roku, kiedy to wiecznie młody król Piegus po raz 35. zawładnie swoją krainą.