Jedyne skojarzenie, gdy mijam elbląskie latarnie (ta na ulicy Okrzei), to: mów do słupa, a słup .... słupem.
Grudniowe przeganianie się pseudobanków w pożyczeniu kasy na Święta minęło i sądziłem, że skończyło się „afiszowanie” na latarniach. Widać teraz ludzie muszą pożyczyć, by grudniowe pożyczki oddać, bo zupełnie nowe oferty można znaleźć w tych samych zresztą miejscach. Niczym się takie oblepianie nie różni od graffiti, choć może trwałość tych drugich większa. Ale czy ktoś pyta, czy mamy ochotę na tę wątpliwą dekorację?
Czy wychodzi to taniej niż ulotki w klatkach schodowych? Nie wiem, za to chyba mniej drażnią. Myślę, że tłumaczenie właścicieli tych ulotek, iż to nie oni wieszali, nie powinno być traktowane poważnie.
Mówienie niewiele daje, pozostają więc zdjęcia.
Darek, śmiało. chcesz kontrowersyjnie, to nie tylko artykuł. słowa też. "Mów do słupa, a słup jak dupa". To tylko powiedzenie i w dodatku funkcjonuje od lat.