Concordia przegrała z Unią (piłka nożna)

Kolejną porażkę w rundzie wiosennej zanotowali piłkarze Concordii. W środę pomarańczowo-czarni tracąc gola w końcówce meczu ulegli Unii Tarnów 0:1 (0:0). Zobacz zdjęcia.
Środowe spotkanie było niestety kolejnym słabym występem piłkarzy Concordii. Pojedynek elblążan z Unią Tarnów nie stał na wysokim poziomie. Goście zdobyli gola na wagę trzech punktów w końcowym fragmencie gry. Pomarańczowo-czarni z każdym meczem są coraz bliżej spadku do III ligi.
Pierwsza część gry była wyrównana. Oba zespoły miały swoje szanse na zdobycie gola, ale w decydujących momentach ich zawodnicy razili nieskutecznością. Mimo, że to Unia w pierwszym kwadransie częściej gościła na połowie gospodarzy, to pomarańczowo-czarni mogli prowadzić. Najpierw po prostopadłym podaniu w boczną siatkę uderzył Adrian Korzeniewski, a chwilę później ten sam zawodnik strzelił głową nad poprzeczką po podaniu Mateusza Bogdanowicza. Unia stworzyła pierwszą groźną sytuację w 28 min., ale Hieronim Zoch pewnie obronił strzał Dawida Sojdy. Po chwili kolejny raz bliscy szczęścia byli gospodarze, ale najpierw piłka minęła bramkę po uderzeniu Adriana Stępnia, a w następnej akcji po rzucie rożnym wykonywanym przez Jakuba Zejglica przeleciała wzdłuż bramki i żaden zawodnik Concordii nie wepchnął jej do siatki. W końcówce pierwszej odsłony gola mogli strzelić przyjezdni, jednak po ładnej zespołowej akcji niecelnie z 7 metrów z woleja uderzył Sławomir Matras.
W drugiej odsłonie piłkarze nadal nie rozpieszczali swoją grą kibiców. Lepiej prezentowali się goście, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i tworzyli sobie sytuacje do zdobycia gola. W 54 min. po uderzeniu w długi róg Sergiusza Kosteckiego piłka o centymetry minęła bramkę gospodarzy. Po kolejnych dziesięciu minutach dobrą sytuację zmarnował Sojda, który po zbyt krótkim wybiciu piłki przez pomarańczowo-czarnych strzelił z woleja nad poprzeczką. W 81 min. goście byli już dokładniejsi i zdobyli jak się później okazało gola na wagę trzech punktów. Podanie od Rogera Radlińskiego otrzymał w polu karnym Adrian Ślęzak, po czym z zimną krwią minął Zocha i trafił do pustej bramki. Concordia miała dziesięć minut na odrobienie strat, ale nie zagroziła ani razu bramce Unii.
Elblążanie zagrali kolejny słaby mecz i jeśli nie zmienią swojego stylu gry w przyszłym sezonie zagrają w niższej klasie rozgrywkowej. W siedmiu rozegranych wiosną meczach Concordia zdobyła zaledwie cztery punkty, trafiając do bramki rywali dwa razy. Szansa na polepszenie dorobku punktowego już w najbliższą niedzielę. Pomarańczowo-czarni zagrają przy Agrykola z Radomiakiem Radom.
Powiedzieli po meczu:
Tomasz Kijowski (trener Unii)- Cieszę się, że wygraliśmy to spotkanie. Jechaliśmy na ten mecz praktycznie przez cały kraj i będzie nam się teraz fajnie wracało. Wydaje mi się, że wygraliśmy zasłużenie. Stworzyliśmy więcej sytuacji bramkowych. Fajna sprawa, bo ostatni mecz z Wisłą Puławy w Tarnowie nam nie wyszedł. Tam mieliśmy mało sytuacji, doszły błędy w obronie, ale udało nam się jakoś z tym uporać i wygraliśmy dzisiaj.
Krzysztof Machiński- Zacznę od tego, że mam odmienne zdanie od trenera Unii, jeśli chodzi o ocenę dzisiejszego spotkania. Nie uważam, żeby przeciwnik prowadził grę, czy miał więcej sytuacji bramkowych. Gdybyśmy wykorzystali sytuacje z pierwszej połowy, to pewnie byśmy ten mecz wygrali. Goście raz zagrozili naszej bramce i strzelili bramkę, a jedyne zagrożenie, które stwarzali było po stałych fragmentach gry. Przegraliśmy mecz, bo nie strzeliliśmy bramki, taka jest piłka nożna. Po tym jak straciliśmy pięć bramek w Pruszkowie, bardzo chcieliśmy to odbić w Elblągu, ale się nie udało.
Concordia Elbląg - Unia Tarnów 0:1 (0:0)
81' Ślęzak
Zobacz tabelę II ligi.
Concordia: Zoch- Lepczak (74' Loda), Sambor, Uszalewski, Zawierowski, Bogdanowicz, Kiełtyka (75' Lewandowski), Stępień A., Zejglic (57' Stępień R.), Szuprytowski, Korzeniewski (65' Nadolny)
Unia: Pietuch- Witek, Bednarczyk, Pawlak, Węgrzyn, Sojda (88' Szczerba), Kostecki, Furmański (85' Jamróg), Ślęzak, Matras (77' Radliński), Fałkowski (83' Adamski)
Pierwsza część gry była wyrównana. Oba zespoły miały swoje szanse na zdobycie gola, ale w decydujących momentach ich zawodnicy razili nieskutecznością. Mimo, że to Unia w pierwszym kwadransie częściej gościła na połowie gospodarzy, to pomarańczowo-czarni mogli prowadzić. Najpierw po prostopadłym podaniu w boczną siatkę uderzył Adrian Korzeniewski, a chwilę później ten sam zawodnik strzelił głową nad poprzeczką po podaniu Mateusza Bogdanowicza. Unia stworzyła pierwszą groźną sytuację w 28 min., ale Hieronim Zoch pewnie obronił strzał Dawida Sojdy. Po chwili kolejny raz bliscy szczęścia byli gospodarze, ale najpierw piłka minęła bramkę po uderzeniu Adriana Stępnia, a w następnej akcji po rzucie rożnym wykonywanym przez Jakuba Zejglica przeleciała wzdłuż bramki i żaden zawodnik Concordii nie wepchnął jej do siatki. W końcówce pierwszej odsłony gola mogli strzelić przyjezdni, jednak po ładnej zespołowej akcji niecelnie z 7 metrów z woleja uderzył Sławomir Matras.
W drugiej odsłonie piłkarze nadal nie rozpieszczali swoją grą kibiców. Lepiej prezentowali się goście, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i tworzyli sobie sytuacje do zdobycia gola. W 54 min. po uderzeniu w długi róg Sergiusza Kosteckiego piłka o centymetry minęła bramkę gospodarzy. Po kolejnych dziesięciu minutach dobrą sytuację zmarnował Sojda, który po zbyt krótkim wybiciu piłki przez pomarańczowo-czarnych strzelił z woleja nad poprzeczką. W 81 min. goście byli już dokładniejsi i zdobyli jak się później okazało gola na wagę trzech punktów. Podanie od Rogera Radlińskiego otrzymał w polu karnym Adrian Ślęzak, po czym z zimną krwią minął Zocha i trafił do pustej bramki. Concordia miała dziesięć minut na odrobienie strat, ale nie zagroziła ani razu bramce Unii.
Elblążanie zagrali kolejny słaby mecz i jeśli nie zmienią swojego stylu gry w przyszłym sezonie zagrają w niższej klasie rozgrywkowej. W siedmiu rozegranych wiosną meczach Concordia zdobyła zaledwie cztery punkty, trafiając do bramki rywali dwa razy. Szansa na polepszenie dorobku punktowego już w najbliższą niedzielę. Pomarańczowo-czarni zagrają przy Agrykola z Radomiakiem Radom.
Powiedzieli po meczu:
Tomasz Kijowski (trener Unii)- Cieszę się, że wygraliśmy to spotkanie. Jechaliśmy na ten mecz praktycznie przez cały kraj i będzie nam się teraz fajnie wracało. Wydaje mi się, że wygraliśmy zasłużenie. Stworzyliśmy więcej sytuacji bramkowych. Fajna sprawa, bo ostatni mecz z Wisłą Puławy w Tarnowie nam nie wyszedł. Tam mieliśmy mało sytuacji, doszły błędy w obronie, ale udało nam się jakoś z tym uporać i wygraliśmy dzisiaj.
Krzysztof Machiński- Zacznę od tego, że mam odmienne zdanie od trenera Unii, jeśli chodzi o ocenę dzisiejszego spotkania. Nie uważam, żeby przeciwnik prowadził grę, czy miał więcej sytuacji bramkowych. Gdybyśmy wykorzystali sytuacje z pierwszej połowy, to pewnie byśmy ten mecz wygrali. Goście raz zagrozili naszej bramce i strzelili bramkę, a jedyne zagrożenie, które stwarzali było po stałych fragmentach gry. Przegraliśmy mecz, bo nie strzeliliśmy bramki, taka jest piłka nożna. Po tym jak straciliśmy pięć bramek w Pruszkowie, bardzo chcieliśmy to odbić w Elblągu, ale się nie udało.
Concordia Elbląg - Unia Tarnów 0:1 (0:0)
81' Ślęzak
Zobacz tabelę II ligi.
Concordia: Zoch- Lepczak (74' Loda), Sambor, Uszalewski, Zawierowski, Bogdanowicz, Kiełtyka (75' Lewandowski), Stępień A., Zejglic (57' Stępień R.), Szuprytowski, Korzeniewski (65' Nadolny)
Unia: Pietuch- Witek, Bednarczyk, Pawlak, Węgrzyn, Sojda (88' Szczerba), Kostecki, Furmański (85' Jamróg), Ślęzak, Matras (77' Radliński), Fałkowski (83' Adamski)
ppz