Dwa pewne zwycięstwa

IV-ligowy weekend w Elblągu przyniósł komplet powodów do zadowolenia. Concordia pewnie pokonała GKS Stawigudę i mocno naciska na liderujący Stomil Olsztyn, a rezerwy Olimpii przełamały problemy ze skutecznością, wysoko ogrywając Granicę Kętrzyn. Sześć punktów, sześć bramek i jasny sygnał, że zarówno walka o awans, jak i bój o utrzymanie wciąż pozostają dla elblążan sprawą otwartą.
Wygrana bez problemów
Na papierze wszystko wyglądało jak klasyczny obowiązek do wykonania. Wicelider podejmował ostatnią drużynę tabeli, zespół walczący o awans mierzył się z ekipą desperacko szukającą punktów w walce o utrzymanie.
Od pierwszych minut Concordia narzuciła swoje warunki, a goście ze Stawigudy skupili się głównie na niskiej obronie i przetrwaniu kolejnych ataków gospodarzy. Przewaga elblążan była wyraźna, a pierwsza bramka padła w 24. minucie i była prawdziwą ozdobą spotkania. Sebastian Tomczuk zbiegł ze skrzydła i kapitalnym strzałem zza pola karnego posłał piłkę w samo okienko. Chwilę później Tomczuk mógł dopisać asystę, gdy wyłożył piłkę Kacprowi Filipczykowi, ale napastnik z kilku metrów uderzył zbyt lekko i defensor gości zdołał uratować sytuację.
Po przerwie obraz meczu się nie zmienił. Concordia kontrolowała wydarzenia, ale długo nie potrafiła zamknąć spotkania. Udało się dopiero w 84. minucie, gdy ponownie błysnął Tomczuk, dogrywając idealnie ze skrzydła do Augusto. Portugalczyk, który pojawił się na boisku minutę wcześniej, z kilku metrów pewnie pokonał bramkarza i przypieczętował zwycięstwo. W końcówce blisko gola byli jeszcze Nazarchuk i Cenkner, który po minięciu bramkarza trafił w słupek. Najważniejsze jednak, że trzy punkty zostały w Elblągu.
Concordia nadal jest druga w tabeli, ale po remisie Stomilu Olsztyn w Biskupcu strata do lidera wynosi tylko punkt, przy jednym meczu zaległym po stronie elblążan. W kwestii wygrania ligi, Concordia jest zależna wyłącznie od własnej dyspozycji.
Concordia Elbląg - GKS Stawiguda 2:0 (1:0)
1:0 - Tomczuk (24. min.), 2:0 - Augusto (84. min.)
Concordia: Więsik - Filipczyk, Kaczorowski, Bukacki, Nazarchuk, Mashtalir (75' Cenkner), Drewek, Fercho, Stolarowicz (67' Lipowski), Tomczuk (90' Plesiewicz), Łęcki (83' Augusto)
Nieskuteczni, dziś bardzo skuteczni
Olimpia II w ostatnich tygodniach miała wyraźne problemy ze skutecznością i brakowało jej konkretów pod bramką rywali. Tym razem było jednak zupełnie inaczej. W niezwykle ważnym spotkaniu z Granicą Kętrzyn młody zespół z Elbląga nie tylko stworzył sytuacje, ale przede wszystkim potrafił je wykorzystać. Rywale przyjechali po serii czterech kolejnych porażek i również desperacko potrzebowali punktów, ale dzisiaj byli tłem dla świetnie dysponowanych żółto-biało-niebieskich.
Już w 14. minucie wynik otworzył Laszczyk. Tuż przed przerwą prowadzenie podwyższył Michoń. Po zmianie stron Olimpia II nie zwolniła tempa. W 73. minucie Laszczyk zdobył swoją drugą bramkę, pięknie uderzając z rzutu wolnego. Cztery minuty później Wilczek dołożył kolejne trafienie, praktycznie zamykając spotkanie i odbierając Granicy nadzieję na odwrócenie losów meczu. Goście z Kętrzyna odpowiedzieli jedynie honorowym golem w 86. minucie, który ustalił wynik na 4:1.
Dla Olimpii II to nie tylko cenne trzy punkty, ale również ważny sygnał, że może jeszcze kwestia utrzymania wciąż jest realna. Jeśli wcześniejszym problemem była skuteczność, to tym razem młodzi elblążanie pokazali, że potrafią strzelać.
Olimpia II Elbląg - Granica Kętrzyn 4:1 (2:0)
bramki: 1:0 - Laszczyk (14. min.), 2:0 - Michoń (45. min.), 3:0 - Laszczyk (73. min.), 4:0 - Wilczek (77. min.), 4:1 - (86. min.)
Olimpia II: Kossakowski – Tobojka (64' Wilczek), Łabecki (74' Rychter), Dettlaff, Turulski, Majewski, Sargalski, Marucha (64' Kryński), Laszczyk, Michoń, Łaszak