Kolejka niedosytu

Majowa część sezonu coraz wyraźniej pokazuje, że w tej fazie rozgrywek same ambicje już nie wystarczą. Concordia wciąż trzyma się walki o awans, ale margines błędu zrobił się wyjątkowo mały. Olimpia II z kolei długo trzymała się blisko wyżej notowanego rywala, jednak ponownie okazało się, że samą walecznością trudno wygrywać mecze. W obu przypadkach po końcowym gwizdku więcej od satysfakcji było niedosytu.
Słoniki wróciły z dalekiej podróży, ale bez pełnej nagrody
Drużyna z Dobrego Miasta nieprzypadkowo znajduje się w środku stawki i już kilkakrotnie udowadniała, że potrafi utrudniać życie faworytom. Concordia natomiast drugi raz z rzędu musiała szukać punktów na wyjeździe, a takie mecze w maju, kiedy ważą się losy awansu, niosą ze sobą zupełnie inny ciężar. Każde potknięcie może kosztować więcej niż tylko stratę punktów.
Spotkanie długo przypominało partię rozgrywaną w zwolnionym tempie. Mało ryzyka, mało konkretów i jeszcze mniej sytuacji, które mogły poderwać kogokolwiek z miejsc. Wszystko zmieniło się tuż przed przerwą. Filip Bronakowski popędził skrzydłem, posłał piłkę w pole karne, a chwila zawahania między Kacprem Więsikiem i Gracjanem Szpuchą wystarczyła, by Adam Ogonowski wykorzystał prezent i trafił do siatki. Concordia odpowiedziała dopiero po zmianie stron. Najpierw po dośrodkowaniu João Augusto i główce Romana Nazarchuka piłka odbiła się od poprzeczki, później właśnie Augusto znalazł się tam, gdzie powinien znaleźć się lider. Sergiy Mashatlir uratował futbolówkę niemal z linii końcowej, dograł w pole karne, a Portugalczyk z kilku metrów doprowadził do wyrównania.
Remis pozostawia niedosyt, ponieważ w takim momencie sezonu zwycięstwa znaczą więcej niż dobrze wyglądające serie bez porażki. Concordia nadal pozostaje drużyną trudną do złamania, szczególnie poza własnym stadionem. Słoniki ponownie pokazały też charakter i umiejętność wracania do meczu, kiedy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Problem polega jednak na tym, że końcówka sezonu coraz mniej premiuje remisy. Strata do czołówki może wzrosnąć, a bezpośrednie bilanse z Polonią Lidzbark Warmiński i Stomilem Olsztyn dodatkowo komplikują układ tabeli. Przed Concordią jeszcze zaległy wyjazd do Gołdapi (13 maja), a potem mecze, w których sama ambicja może już nie wystarczyć. Awans nadal pozostaje realny, ale droga do niego zrobiła się bardziej stroma.
DKS Dobre Miasto - Concordia Elbląg 1:1 (1:0)
1:0 - Ogonowski (45. min.), 1:1 - Augusto (76. min.)
Concordia: Więsik - Szpucha, Kaczorowski, Bukacki, Nazarchuk (61’ Filipczyk), Łęcki, Drewek (70’ Danowski), Stolarowicz, Makarski, Tomczuk (52’ Mashtalir), Augusto
Jeden moment wystarczył
Pisa przyjechała do Elbląga jako jedna z rewelacji rundy i od początku było wiadomo, że gospodarzy czeka wymagające popołudnie. Problem polegał na tym, że samo spotkanie długo bardziej przypominało przeciąganie liny niż widowisko piłkarskie z prawdziwego zdarzenia.
Pierwsza połowa okazała się niemal całkowicie pozbawiona emocji. Brakowało tempa, sytuacji i konkretów pod obiema bramkami. Najkrótsze podsumowanie tej części gry padło z trybun: „nie działo się właściwie nic”. Jedyna akcja warta odnotowania miała miejsce w 41. minucie. Wówczas po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Turowskiego, który huknął jak z armaty, ale futbolówka zatrzymała się na słupku.
Pisa próbowała podkręcić tempo po przerwie i w 52. minucie również obiła słupek. Olimpia długo utrzymywała bezbramkowy rezultat, jednak w 67. minucie po rzucie rożnym do siatki trafił Junya Ishida. Jak się później okazało, był to moment decydujący o losach spotkania. Trudno uciec od wrażenia, że w ofensywie Olimpia II pokazała zdecydowanie za mało, by realnie myśleć o punktach. Pisa również nie zachwyciła, ale w meczu dalekim od widowiska potrafiła zachować cierpliwość i wykorzystać moment, który wystarczył do wywiezienia kompletu punktów z Elbląga.
Olimpia II Elbląg - Pisa Barczewo 0:1 (0:0)
0:1 - Ishida (66. min.)
Olimpia II: Januszewski - Łaszak, Winkler, Turulski, Sargalski, Pieczarka (67’ Duszak), Michoń (82’ Waleriański), Wilczek, Łabecki, Sapela, Marucha.