Meblarze pokonali olsztyńską Warmię (piłka ręczna)

W derbowym pojedynku pomiędzy Wojcikiem a Warmią lepsi okazali się elblążanie, którzy po nerwowej końcówce pokonali olsztynian 26:25, rewanżując się tym samym za sromotną porażkę w Nidzicy. Zobacz zdjęcia.
Tym razem to nie elblążanie byli faworytem tego meczu. Warmia Olsztyn – spadkowicz z superligi radzi sobie w tym sezonie bardzo dobrze i w ligowej tabeli trzyma się blisko najniższego miejsca na podium. Przed wczorajszym pojedynkiem przyjezdni zajmowali miejsce czwarte, elblążanie natomiast z czterema punktami mniej plasowali się dwa oczka niżej. W tym spotkaniu nie chodziło jednak o to, kto które miejsce zajmuje, ale o to, który z zespołów województwa warmińsko-mazurskiego okaże się tym razem lepszy. Zawodnicy Wójcika byli dodatkowo zmotywowani, bo pamiętali o wysokiej, aż trzynastopunktowej porażce na terenie przeciwnika i bardzo chcieli się za tę przegraną zrewanżować. Na szczęście udało się wygrać, choć o mały włos, a spotkanie zakończyłoby się podziałem punktów.
Elblążanie przystąpili do meczu bez Marka Wróbla, który jeszcze przez około dwa tygodnie będzie wyłączony z gry. Rywale natomiast zagrali bez dwóch podstawowych zawodników: Karola Królika oraz Jacka Zyśk.
Zawodnicy Wójcika od początku meczu grali nieźle w obronie, a między słupkami bardzo skuteczny był Henryk Rycharski. Po czterech z rzędu golach Leszka Michałowa gospodarze prowadzili 5:3. W 18. minucie spotkania na tablicy wyników było 8:5, z czego niezadowolony był szkoleniowiec przyjezdnych. Przerwa, o którą poprosił, nie wpłynęła jednak na postawę jego zawodników, bo pomiędzy 20. a 27. minutą zdołali zdobyć tylko jedną bramkę, a stracili ich aż siedem. Elblążanie grali nie tylko dobrze w defensywie, ale wyprowadzali również szybkie i co najważniejsze skutecznie kontrataki, dzięki czemu na przerwę schodzili z zapasem sześciu bramek (16:10).
Po zmianie stron, do mniej więcej 38. minuty gra toczyła się punkt za punkt. Jednak gdy dwa gole pod rząd zdobyli olsztynianie, a Damian Malandy oraz Wiktor Jędrzejewski musieli na sto dwadzieścia sekund opuścić boisko, wydawało się, że przyjezdni zaczną odrabiać straty. Na szczęście tak się nie stało i po dwóch błyskawicznych kontratakach przewaga Elbląga znów wzrosła do pięciu goli (23:18). Co dziwne olsztynianie zaczęli odrabiać straty, gdy zmuszeni byli grać w osłabieniu. Na 10 minut przed końcem meczu na tablicy wyników było 23:20 dla Elbląga. Olsztynianie uwierzyli, że są jeszcze w stanie zmienić losy tego spotkania, gospodarze natomiast zaczęli oddawać niecelne rzuty. Na boisku zrobiło się bardzo nerwowo, a w grę obu drużyn wdarł się chaos. Gdy w 57. minucie Meblarze prowadzili 26:22, wydawało się że dwa punkty zostaną w Elblągu. Niestety do końca pojedynku punktowali już tylko gracze przyjezdni i pół minuty przed końcem meczu zdołali zdobyć gola kontaktowego (26:25). Kolejna strata Wójcika pozwoliła rywalowi na wyprowadzenie błyskawicznej kontry i oddanie rzutu niemalże równocześnie z syreną kończącą mecz. Olsztynianie nie mogli się jednak cieszyć z remisu, bo sędziowie nie uznali tego gola.
Powiedzieli po meczu:
Krzysztof Maciejewski (trener Warmii) – Przegraliśmy ten mecz w pierwszej połowie. Postawiliśmy za słabe warunki w obronie, a przeciwnik, po naszych niewykorzystanych sytuacjach stuprocentowych, ciągnął kontrę. My zamiast przerywać kontrę to staliśmy i czekaliśmy. W drugiej połowie chcieliśmy uratować sytuację, walczyliśmy do samego końca. Nie udało nam się, przegraliśmy jedną bramką.
Grzegorz Czapla (trener Wójcika) – Olsztyn postawił nam bardzo trudne warunki, bo w momencie gdy wychodzi na plus dwa, ta gra się psuje i traci charakter. To nie jest już piękna gra, ale piękna bitwa. W końcówce powróciłem do ustawienia, którym rozpocząłem spotkanie, może trochę za późno, ale udało się zdobyć dwa punkty. W tym meczu dałem pograć praktycznie wszystkim zawodnikom. Jeśli zawodnik w takim meczu jak dzisiejszy nie pokaże swoich umiejętności, gdzie jest bardzo nerwowo i wynik jest ułożony, to musi sobie sam wystawić ocenę.
Meble Wójcik Elbląg – Warmia Traveland Olsztyn 26:25 (16:10)
Wójcik: Rycharski, Krawczyk - Michałów 8, Maluchnik 4, Szczepański 4, Malandy 4, Grablewski 2, Ośko 1, Spychalski 1, Dawidowski 1, Fonferek 1, Kupiec, Jędrzejewski, Gryz, Lipczyński, Nowakowski.
Warmia: Boniecki, Gawryś, Koledziński - Malewski 7, Dzieniszewski 5, Kostrzewa 4, Kowalczyk 3, Kopyciński 3, Deptuła 3, Wuszter, Koledziński, Kempiński, Hegier, Królik, Zyśk.
Za dwa tygodnie elblążanie zagrają na wyjeździe z Kar-Do Spójnia Gdynia.
Elblążanie przystąpili do meczu bez Marka Wróbla, który jeszcze przez około dwa tygodnie będzie wyłączony z gry. Rywale natomiast zagrali bez dwóch podstawowych zawodników: Karola Królika oraz Jacka Zyśk.
Zawodnicy Wójcika od początku meczu grali nieźle w obronie, a między słupkami bardzo skuteczny był Henryk Rycharski. Po czterech z rzędu golach Leszka Michałowa gospodarze prowadzili 5:3. W 18. minucie spotkania na tablicy wyników było 8:5, z czego niezadowolony był szkoleniowiec przyjezdnych. Przerwa, o którą poprosił, nie wpłynęła jednak na postawę jego zawodników, bo pomiędzy 20. a 27. minutą zdołali zdobyć tylko jedną bramkę, a stracili ich aż siedem. Elblążanie grali nie tylko dobrze w defensywie, ale wyprowadzali również szybkie i co najważniejsze skutecznie kontrataki, dzięki czemu na przerwę schodzili z zapasem sześciu bramek (16:10).
Po zmianie stron, do mniej więcej 38. minuty gra toczyła się punkt za punkt. Jednak gdy dwa gole pod rząd zdobyli olsztynianie, a Damian Malandy oraz Wiktor Jędrzejewski musieli na sto dwadzieścia sekund opuścić boisko, wydawało się, że przyjezdni zaczną odrabiać straty. Na szczęście tak się nie stało i po dwóch błyskawicznych kontratakach przewaga Elbląga znów wzrosła do pięciu goli (23:18). Co dziwne olsztynianie zaczęli odrabiać straty, gdy zmuszeni byli grać w osłabieniu. Na 10 minut przed końcem meczu na tablicy wyników było 23:20 dla Elbląga. Olsztynianie uwierzyli, że są jeszcze w stanie zmienić losy tego spotkania, gospodarze natomiast zaczęli oddawać niecelne rzuty. Na boisku zrobiło się bardzo nerwowo, a w grę obu drużyn wdarł się chaos. Gdy w 57. minucie Meblarze prowadzili 26:22, wydawało się że dwa punkty zostaną w Elblągu. Niestety do końca pojedynku punktowali już tylko gracze przyjezdni i pół minuty przed końcem meczu zdołali zdobyć gola kontaktowego (26:25). Kolejna strata Wójcika pozwoliła rywalowi na wyprowadzenie błyskawicznej kontry i oddanie rzutu niemalże równocześnie z syreną kończącą mecz. Olsztynianie nie mogli się jednak cieszyć z remisu, bo sędziowie nie uznali tego gola.
Powiedzieli po meczu:
Krzysztof Maciejewski (trener Warmii) – Przegraliśmy ten mecz w pierwszej połowie. Postawiliśmy za słabe warunki w obronie, a przeciwnik, po naszych niewykorzystanych sytuacjach stuprocentowych, ciągnął kontrę. My zamiast przerywać kontrę to staliśmy i czekaliśmy. W drugiej połowie chcieliśmy uratować sytuację, walczyliśmy do samego końca. Nie udało nam się, przegraliśmy jedną bramką.
Grzegorz Czapla (trener Wójcika) – Olsztyn postawił nam bardzo trudne warunki, bo w momencie gdy wychodzi na plus dwa, ta gra się psuje i traci charakter. To nie jest już piękna gra, ale piękna bitwa. W końcówce powróciłem do ustawienia, którym rozpocząłem spotkanie, może trochę za późno, ale udało się zdobyć dwa punkty. W tym meczu dałem pograć praktycznie wszystkim zawodnikom. Jeśli zawodnik w takim meczu jak dzisiejszy nie pokaże swoich umiejętności, gdzie jest bardzo nerwowo i wynik jest ułożony, to musi sobie sam wystawić ocenę.
Meble Wójcik Elbląg – Warmia Traveland Olsztyn 26:25 (16:10)
Wójcik: Rycharski, Krawczyk - Michałów 8, Maluchnik 4, Szczepański 4, Malandy 4, Grablewski 2, Ośko 1, Spychalski 1, Dawidowski 1, Fonferek 1, Kupiec, Jędrzejewski, Gryz, Lipczyński, Nowakowski.
Warmia: Boniecki, Gawryś, Koledziński - Malewski 7, Dzieniszewski 5, Kostrzewa 4, Kowalczyk 3, Kopyciński 3, Deptuła 3, Wuszter, Koledziński, Kempiński, Hegier, Królik, Zyśk.
Za dwa tygodnie elblążanie zagrają na wyjeździe z Kar-Do Spójnia Gdynia.
Anna Dembińska