Oddala sie szansa gry w fazie play-off (piłka ręczna)

Szczypiornistki Startu Elbląg przegrały dziś (16 lutego) przed własną publicznością z KPR Jelenia Góra 25:29. Po tym spotkaniu elblążanki z dorobkiem szesnastu punktów zajmują ósmą lokatę. Zobacz fotoreportaż.
Pojedynek pomiędzy Startem Elbląg a KPR Jelenia Góra był bardzo istotny dla układu tabeli. Obie drużyny nie mają jeszcze zagwarantowanego miejsca w czołowej ósemce, dlatego tak bardzo potrzebowały punktów. Bardziej zdeterminowane okazały się przyjezdne, które dzięki wygranej nad elblążankami z ósmego miejsca awansowały na pozycję szóstą, Start natomiast spadł na pozycję ósmą.
Mecz od początku układał się pod dyktando jeleniogórzanek, które po 10 minutach gry prowadziły już 7:1. Elblążankom dosłownie nic nie wychodziło, począwszy od obrony, poprzez dokładne podania, a na rzutach kończąc. Nawet dwa rzuty karne podyktowane przez sędziów nie zostały zamienione na bramki. W ekipie przyjezdnych rewelacyjne zawody rozgrywała Martyna Kozłowska, która co rusz doskonale interweniowała w bramce. Po kwadransie gry było 10:3 dla przyjezdnych i nic nie wskazywało na to, że gospodynie są jeszcze w stanie odwrócić losy tego meczu. Jeleniogórzanki do końca pierwszej połowy kontrolowały wynik, a ich przewaga wahała się w granicach 6-8 bramek. Nadzieje na polepszenie sytuacji na parkiecie dała Ewelina Kędzierska, która zastąpiła między słupkami Ekaterine Dzhukevę. Dobra postawa bramkarki nie przełożyła się jednak na grę pozostałych zawodniczek z drużyny, które albo nie mogły się wstrzelić w okienko albo popełniały błędy przy podaniach. Po pierwszej połowie Start przegrywał 8:15.
Przerwa podziałała mobilizująco na podopieczne Justyny Steliny, które w ciągu sześciu minut gry zdołały zdobyć pięć goli, tracąc w tym czasie tylko dwa. Elblążanki zastosowały indywidualne krycie na dwóch jeleniogórzankach, przez co przyjezdne nie były już tak skuteczne jak w pierwszej połowie. W 42. minucie spotkania, po bramce Agnieszki Wolskiej, Start przegrywał już tylko 16:18. Od 48. do 52. minuty gra toczyła się punkt za punkt, nadal jednak przyjezdne utrzymywały 3-4 braki przewagi. W końcówce na boisku zrobiło się bardzo nerwowo, zwłaszcza dla podopiecznych Małgorzaty Jędrzejczak. Gdy w 57. minucie elblążanki zdobyły bramkę kontaktową (24:25), trenerka KPR poprosiła o czas. Po wznowieniu gry więcej zimnej krwi zachowały przyjezdne, które niemalże do końca meczu grały w przewadze. Zawodniczki z Jeleniej Góry zdobyły trzy bramki pod rząd i ostatecznie wygrały 29:25.
Powiedziały po meczu:
Justyn Stelina - Dziewczyny dziś przegrały z powodu tchórzostwa. One doskonale o tym wiedzą i to najbardziej boli. Umiejętności mają, tylko z niewiadomych względów boją się podejmować decyzje i wziąć odpowiedzialności za wynik. To jest niedopuszczalne. W pierwszej połowie zawodniczki były nieskuteczne, grały nerwowo, nie wykorzystywały maksymalnie swoich umiejętności. Jest mi przykro, tym bardziej, że jest to jeden z pierwszych moich występów przed elbląską publicznością.
Małgorzata Jędrzejczak - Przed meczem powiedziałam, że jeśli moje bramkarki pobronią to mamy szansę wygrać. W pierwszej połowie Martyna Kozłowska spisywała się doskonale, stąd też nasza lepsza gra. W drugiej połowie moje zawodniczki stwierdziły, że nie opłaca się nam grać kontrą i przestały biegać. Zrobił się mały problem w ataku, nie potrafiłyśmy wypracować sobie pozycji cztery na cztery, gdzie to jest dla nas wspaniała gra, bo mamy zwodne dziewczyny, potrafiące doskonale operować piłką. Coś się zacięło i te dziewczyny, które pozostały w tej czwórce nie potrafiły wziąć na siebie ciężaru gry.
Zobacz tabelę wyników oraz terminarz PGNiG Superligi piłki ręcznej kobiet.
Start Elbląg – KPR Jelenia Góra 25:29 (8:15)
Start: Dzhukeva, Kędzierska, Kordunowska – Wolska 7, Szymańska 5, Matouskova 5, Cekała 3, Białoszewska 2, Jałoszewska 2, Jędrzejczyk 1, Pesel, Janaczek, Karwecka, Konefał, Klonowska, Woronko.
KPR: Kozłowska, Szalek – Załoga 12, Mączka 7, Buklarewicz 4, Fursewicz 1, Galińska 1, Skalska 1, Żakowska 1, Figiel 1, Skoczyńska 1, Michalak, Wiertelak, Rupp.
Kolejne spotkanie elblążanki zagrają przed własną publicznością 20 lutego (środa) o godz. 18:30. Rywalem będzie KGHM Zagłębie Lubin.
Mecz od początku układał się pod dyktando jeleniogórzanek, które po 10 minutach gry prowadziły już 7:1. Elblążankom dosłownie nic nie wychodziło, począwszy od obrony, poprzez dokładne podania, a na rzutach kończąc. Nawet dwa rzuty karne podyktowane przez sędziów nie zostały zamienione na bramki. W ekipie przyjezdnych rewelacyjne zawody rozgrywała Martyna Kozłowska, która co rusz doskonale interweniowała w bramce. Po kwadransie gry było 10:3 dla przyjezdnych i nic nie wskazywało na to, że gospodynie są jeszcze w stanie odwrócić losy tego meczu. Jeleniogórzanki do końca pierwszej połowy kontrolowały wynik, a ich przewaga wahała się w granicach 6-8 bramek. Nadzieje na polepszenie sytuacji na parkiecie dała Ewelina Kędzierska, która zastąpiła między słupkami Ekaterine Dzhukevę. Dobra postawa bramkarki nie przełożyła się jednak na grę pozostałych zawodniczek z drużyny, które albo nie mogły się wstrzelić w okienko albo popełniały błędy przy podaniach. Po pierwszej połowie Start przegrywał 8:15.
Przerwa podziałała mobilizująco na podopieczne Justyny Steliny, które w ciągu sześciu minut gry zdołały zdobyć pięć goli, tracąc w tym czasie tylko dwa. Elblążanki zastosowały indywidualne krycie na dwóch jeleniogórzankach, przez co przyjezdne nie były już tak skuteczne jak w pierwszej połowie. W 42. minucie spotkania, po bramce Agnieszki Wolskiej, Start przegrywał już tylko 16:18. Od 48. do 52. minuty gra toczyła się punkt za punkt, nadal jednak przyjezdne utrzymywały 3-4 braki przewagi. W końcówce na boisku zrobiło się bardzo nerwowo, zwłaszcza dla podopiecznych Małgorzaty Jędrzejczak. Gdy w 57. minucie elblążanki zdobyły bramkę kontaktową (24:25), trenerka KPR poprosiła o czas. Po wznowieniu gry więcej zimnej krwi zachowały przyjezdne, które niemalże do końca meczu grały w przewadze. Zawodniczki z Jeleniej Góry zdobyły trzy bramki pod rząd i ostatecznie wygrały 29:25.
Powiedziały po meczu:
Justyn Stelina - Dziewczyny dziś przegrały z powodu tchórzostwa. One doskonale o tym wiedzą i to najbardziej boli. Umiejętności mają, tylko z niewiadomych względów boją się podejmować decyzje i wziąć odpowiedzialności za wynik. To jest niedopuszczalne. W pierwszej połowie zawodniczki były nieskuteczne, grały nerwowo, nie wykorzystywały maksymalnie swoich umiejętności. Jest mi przykro, tym bardziej, że jest to jeden z pierwszych moich występów przed elbląską publicznością.
Małgorzata Jędrzejczak - Przed meczem powiedziałam, że jeśli moje bramkarki pobronią to mamy szansę wygrać. W pierwszej połowie Martyna Kozłowska spisywała się doskonale, stąd też nasza lepsza gra. W drugiej połowie moje zawodniczki stwierdziły, że nie opłaca się nam grać kontrą i przestały biegać. Zrobił się mały problem w ataku, nie potrafiłyśmy wypracować sobie pozycji cztery na cztery, gdzie to jest dla nas wspaniała gra, bo mamy zwodne dziewczyny, potrafiące doskonale operować piłką. Coś się zacięło i te dziewczyny, które pozostały w tej czwórce nie potrafiły wziąć na siebie ciężaru gry.
Zobacz tabelę wyników oraz terminarz PGNiG Superligi piłki ręcznej kobiet.
Start Elbląg – KPR Jelenia Góra 25:29 (8:15)
Start: Dzhukeva, Kędzierska, Kordunowska – Wolska 7, Szymańska 5, Matouskova 5, Cekała 3, Białoszewska 2, Jałoszewska 2, Jędrzejczyk 1, Pesel, Janaczek, Karwecka, Konefał, Klonowska, Woronko.
KPR: Kozłowska, Szalek – Załoga 12, Mączka 7, Buklarewicz 4, Fursewicz 1, Galińska 1, Skalska 1, Żakowska 1, Figiel 1, Skoczyńska 1, Michalak, Wiertelak, Rupp.
Kolejne spotkanie elblążanki zagrają przed własną publicznością 20 lutego (środa) o godz. 18:30. Rywalem będzie KGHM Zagłębie Lubin.
Anna Dembińska