Polska zagra w Mistrzostwach Świata ! (piłka ręczna)

W sobotnim meczu rozegranym w elbląskiej hali CSB Polska pokonała Szwecję 32:31 (17:15). Nasza drużyna awansowała do turnieju finałowego Mistrzostw Świata, który zostanie rozegrany w grudniu w Serbii. Zobacz fotoreportaż.
Hala CSB wypełniła się w sobotę do ostatniego miejsca. Nasza kadra nie zawiodła kibiców i po bardzo zaciętym pojedynku pokonała Szwecję. Drużyna trenera Kima Rasmussena okazała się w dwumeczu lepsza od rywalek i w nagrodę zagra w grudniu w turnieju finałowym Mistrzostw Świata. Polska awansowała na imprezę tej rangi po sześciu latach przerwy.
Pierwszą bramkę sobotniego meczu zdobyły Szwedki i jak się później okazało, było to jedyne prowadzenie żółto-niebieskich w tym pojedynku. Na gola Isabelle Gullden momentalnie odpowiedziały gospodynie i po pięciu minutach nasza drużyna prowadziła 3:1. Skandynawki nie dawały za wygraną i już na początku spotkania pokazały, że nie zrezygnowały z walki o wyjazd na mundial. W naszym zespole brylowały doskonale rzucające Alina Wojtas i Karolina Kudłacz. U rywalek świetnie grały wspomniana wcześniej Gullman i Johanna Westberg. Wynik cały czas oscylował wokół remisu. Polki co prawda kilkakrotnie odskakiwały rywalkom na dwa trafienia, ale grające konsekwentnie Szwedki odrabiały straty. W 22 min. po kolejnej bramce Gillman było 12:12. Na ławkę kar powędrowała Jenny Alm i po chwili Katarzyna Koniuszaniec wyprowadziła naszą drużynę na prowadzenie. Polska prawoskrzydłowa niedługo cieszyła się ze zdobytego gola, bo już w następnej akcji to ona została ukarana karą dwóch minut. Na szczęście nasza drużyna grając w osłabieniu straciła zaledwie jedną bramkę, zdołała też trafić do siatki po kapitalnym rzucie Wojtas. Już do końca pierwszej odsłony gra była wyrównana, a Polska schodziła do szatni prowadząc 17:15.
Jeszcze przed meczem w wielu wypowiedziach przewijał się temat zaliczki trzech goli, którą nasza drużyna wypracowała w pierwszym wyjazdowym spotkaniu. Nasze kadrowiczki miały grać o zwycięstwo i zapomnieć o przewadze, ale było to nie do uniknięcia. Polki zwiększały dystans, grały z coraz większym luzem, a Szwedki były nerwowe, bo z każdą straconą bramką zamykała się dla nich droga do mundialu. Kiedy w 36 min. po trafieniu Wojtas było 22:17 i przewaga naszej kadry wynosiła osiem trafień wydawało się, że jest po meczu. W tym momencie nasza drużyna dość niespodziewanie stanęła, a przyjezdne pokazały jednak charakter i zaczęły odrabiać straty. Wydaje się, że kluczowa akcja dla losów meczu miała miejsce na kwadrans przed końcem pojedynku, kiedy przy wyniku 24:23 dwa razy w jednej akcji kapitalnie obroniła Weronika Gawlik. Po chwili do bramki gości trafiła Kinga Byzdra i nasza drużyna znowu złapała rytm. Szwedki co prawda zdołały wyrównać w końcówce, ale ostatnia akcja należała do biało-czerwonych. Bramkę rzuciła Patrycja Kulwińska, a potem elbląska hala CSB eksplodowała z radości.
Drużyna trenera Kima Rasmussena osiągnęła historyczny sukces, choć wszystko wskazuje na to, że dla tego zespołu jest to dopiero początek walki o wysokie cele. W sobotnim spotkaniu jeszcze lepsi od naszych zawodniczek byli ich kibice. Elblążanie kolejny raz nie zawiedli biało-czerwonych.
Powiedzieli po meczu:
Kim Rasmussen- To był strasznie ciężki mecz. Spodziewaliśmy się, że Szwecja nie odpuści i tak też się stało. Słabo funkcjonowała dziś nasza obrona, za to na szczęście dość dobrze graliśmy w ataku. O kibicach można powiedzieć tyle, że nas dzisiaj ocalili. Byli naszym dodatkowym zawodnikiem, dziękujemy.
Alina Wojtas- Ciężko to opisać, jak bardzo się cieszymy. Mecz był trudny, ale się udało. Pojedziemy na Mistrzostwa Świata. Przed nami teraz praca, by zaprezentować się na nich jak najlepiej. Ten awans to zasługa trenera Rasmussena, który wszystko w tym zespole poukładał. Dziękujemy kibicom, ta hala jest po prostu wspaniała, magiczna.
Kinga Grzyb- Jak się chce jechać na Mistrzostwa Świata, to trzeba wygrywać z każdym, obojętnie czy to Szwecja, Dania, czy inny zespół z czołówki. Jestem szczęśliwa, trudno opisać radość. Cudownie się tu grało i bardzo się cieszę, że wracam do Elbląga. Mam nadzieję, że kibice tak samo licznie będą przychodzili na mecze ligowe.
Polska - Szwecja 32:31 (17:15)
Polska: Weronika Gawlik, Monika Maliczkiewicz - Alina Wojtas 10, Karolina Kudłacz 7, Katarzyna Koniuszaniec 4, Kinga Grzyb 3, Patrycja Kulwińska 3, Monika Migała 2, Agnieszka Jochymek 1, Kinga Byzdra 1, Karolina Szwed-Orneborg 1, Monika Stachowska, Karolina Semeniuk-Olchawa, Aleksandra Paluch.
Szwecja: Jannike Nordstroem, Grubbe Stroem Skagerstam - Isabelle Gullden 11, Johanna Westberg 4, Ida Oden 3, Johanna Ahlm 3, Linn Blohm 3, Maria Adler, Jassica Helleberg 2, Nathalie Hagman 2, Jenny Alm 2, Ulrika Agren 1.
Pierwszą bramkę sobotniego meczu zdobyły Szwedki i jak się później okazało, było to jedyne prowadzenie żółto-niebieskich w tym pojedynku. Na gola Isabelle Gullden momentalnie odpowiedziały gospodynie i po pięciu minutach nasza drużyna prowadziła 3:1. Skandynawki nie dawały za wygraną i już na początku spotkania pokazały, że nie zrezygnowały z walki o wyjazd na mundial. W naszym zespole brylowały doskonale rzucające Alina Wojtas i Karolina Kudłacz. U rywalek świetnie grały wspomniana wcześniej Gullman i Johanna Westberg. Wynik cały czas oscylował wokół remisu. Polki co prawda kilkakrotnie odskakiwały rywalkom na dwa trafienia, ale grające konsekwentnie Szwedki odrabiały straty. W 22 min. po kolejnej bramce Gillman było 12:12. Na ławkę kar powędrowała Jenny Alm i po chwili Katarzyna Koniuszaniec wyprowadziła naszą drużynę na prowadzenie. Polska prawoskrzydłowa niedługo cieszyła się ze zdobytego gola, bo już w następnej akcji to ona została ukarana karą dwóch minut. Na szczęście nasza drużyna grając w osłabieniu straciła zaledwie jedną bramkę, zdołała też trafić do siatki po kapitalnym rzucie Wojtas. Już do końca pierwszej odsłony gra była wyrównana, a Polska schodziła do szatni prowadząc 17:15.
Jeszcze przed meczem w wielu wypowiedziach przewijał się temat zaliczki trzech goli, którą nasza drużyna wypracowała w pierwszym wyjazdowym spotkaniu. Nasze kadrowiczki miały grać o zwycięstwo i zapomnieć o przewadze, ale było to nie do uniknięcia. Polki zwiększały dystans, grały z coraz większym luzem, a Szwedki były nerwowe, bo z każdą straconą bramką zamykała się dla nich droga do mundialu. Kiedy w 36 min. po trafieniu Wojtas było 22:17 i przewaga naszej kadry wynosiła osiem trafień wydawało się, że jest po meczu. W tym momencie nasza drużyna dość niespodziewanie stanęła, a przyjezdne pokazały jednak charakter i zaczęły odrabiać straty. Wydaje się, że kluczowa akcja dla losów meczu miała miejsce na kwadrans przed końcem pojedynku, kiedy przy wyniku 24:23 dwa razy w jednej akcji kapitalnie obroniła Weronika Gawlik. Po chwili do bramki gości trafiła Kinga Byzdra i nasza drużyna znowu złapała rytm. Szwedki co prawda zdołały wyrównać w końcówce, ale ostatnia akcja należała do biało-czerwonych. Bramkę rzuciła Patrycja Kulwińska, a potem elbląska hala CSB eksplodowała z radości.
Drużyna trenera Kima Rasmussena osiągnęła historyczny sukces, choć wszystko wskazuje na to, że dla tego zespołu jest to dopiero początek walki o wysokie cele. W sobotnim spotkaniu jeszcze lepsi od naszych zawodniczek byli ich kibice. Elblążanie kolejny raz nie zawiedli biało-czerwonych.
Powiedzieli po meczu:
Kim Rasmussen- To był strasznie ciężki mecz. Spodziewaliśmy się, że Szwecja nie odpuści i tak też się stało. Słabo funkcjonowała dziś nasza obrona, za to na szczęście dość dobrze graliśmy w ataku. O kibicach można powiedzieć tyle, że nas dzisiaj ocalili. Byli naszym dodatkowym zawodnikiem, dziękujemy.
Alina Wojtas- Ciężko to opisać, jak bardzo się cieszymy. Mecz był trudny, ale się udało. Pojedziemy na Mistrzostwa Świata. Przed nami teraz praca, by zaprezentować się na nich jak najlepiej. Ten awans to zasługa trenera Rasmussena, który wszystko w tym zespole poukładał. Dziękujemy kibicom, ta hala jest po prostu wspaniała, magiczna.
Kinga Grzyb- Jak się chce jechać na Mistrzostwa Świata, to trzeba wygrywać z każdym, obojętnie czy to Szwecja, Dania, czy inny zespół z czołówki. Jestem szczęśliwa, trudno opisać radość. Cudownie się tu grało i bardzo się cieszę, że wracam do Elbląga. Mam nadzieję, że kibice tak samo licznie będą przychodzili na mecze ligowe.
Polska - Szwecja 32:31 (17:15)
Polska: Weronika Gawlik, Monika Maliczkiewicz - Alina Wojtas 10, Karolina Kudłacz 7, Katarzyna Koniuszaniec 4, Kinga Grzyb 3, Patrycja Kulwińska 3, Monika Migała 2, Agnieszka Jochymek 1, Kinga Byzdra 1, Karolina Szwed-Orneborg 1, Monika Stachowska, Karolina Semeniuk-Olchawa, Aleksandra Paluch.
Szwecja: Jannike Nordstroem, Grubbe Stroem Skagerstam - Isabelle Gullden 11, Johanna Westberg 4, Ida Oden 3, Johanna Ahlm 3, Linn Blohm 3, Maria Adler, Jassica Helleberg 2, Nathalie Hagman 2, Jenny Alm 2, Ulrika Agren 1.
ppz