Start przegrał z mistrzem Polski (piłka ręczna)

Elbląski Start, po zaciętym pojedynku, przegrał z Vistalem Łączpol Gdynia 22:24. Podopieczne Justyny Steliny były jednak bliskie sprawienia niespodzianki, bo przez większą część meczu to one dyktowały warunki na parkiecie. Zobacz zdjęcia.
Szczypiornistki Startu Elbląg podeszły do spotkania z Vistalem bardzo zmobilizowane, bowiem stawką była szansa na grę w play-offach. Podopieczne Justyny Steliny zagrały z wielką determinacją i w końcu pokazały, że są w stanie nawiązać walkę nawet z najlepszymi. Po dzisiejszej przegranej elblążankom pozostaje już tylko gra o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywek. Za tydzień rozegrają ostatni mecz z drużyną KSS Kielce, która wygrywając dziś z chorzowskim Ruchem już zapewniła sobie miejsce w najlepszej ósemce.
Spotkanie pomiędzy Startem a Vistalem od początku było bardzo zacięte, a pierwsza bramka padła dopiero w 3. minucie, po rzucie Ewy Andrzejewskiej. Na szczęście chwilę później ta sama piłkarka przestrzeliła, a kontrę skutecznym rzutem wykończyła Monika Aleksandrowicz, doprowadzając do wyrównania 1:1. Od 7. do 22. minuty spotkania gra toczyła się punkt za punkt, a tablica wyników co rusz wskazywała remis. Gdy na dwie minuty boisko musiała opuścić Marta Karwecka wydawało się, że mistrzynie wykorzystają sytuację i odskoczą na kilka bramek. Tak się jednak nie stało. Elblążanki mimo gry w osłabieniu zdobyły dwie bramki pod rząd i mogły się cieszyć z prowadzenia 9:7. Niezadowolony z takiego obrotu sprawy gdyński szkoleniowiec wprowadził na parkiet Małgorzatę Gapską, która zastąpiła między słupkami Beatę Kowalczyk. Dzięki tej zmianie przyjezdne grając w podwójnym osłabieniu nie straciły bramki, a nawet zdołały jedną zdobyć. W 29. minucie meczu, po bramce Aleksandry Jędrzejczyk, Start prowadził trzema golami. Ostatnia minuta należała jednak do przyjezdnych, które zdobywając dwie bramki pod rząd schodziły na przerwę przegrywając już tylko 11:12.
Druga część spotkania rozpoczęła się od celnego rzutu Patrycji Kulwińskiej, która doprowadziła do wyrównania po 12. Jednak w kolejnych minutach to elblążanki dominowały na parkiecie. Podopieczne Justyny Steliny grały nieźle w obronie, do tego dobrze między słupkami spisywała się Ekaterina Dzhikeva. Po trzech bramkach pod rząd, elblążanki prowadziły 17:13. Wtedy o czas poprosił Jens Steffensen. Sugestie gdyńskiego szkoleniowca przyniosły zamierzony efekt. Przyjezdne w ciągu sześciu minut odrobiły straty i w 48. minucie doprowadziły do wyrównania 19:19. W ostatnich minutach meczu bardzo dobrze między słupkami spisywała się elbląska bramkarka. Zawiodła za to skuteczność, piłka kilkukrotnie odbiła się od bramki Gapskiej. Niespełna pół minuty przed syreną kończącą mecz Agnieszka Wolska zdobyła bramkę kontaktową (22:23). Wysoka obrona i indywidualne krycie niestety nie przyniosło zamierzonego efektu. W ostatnich sekundach gola dorzuciła Katarzyna Koniuszaniec, ustalając tym samym wynik meczu na 24:22 dla Vistalu.
Powiedziały po meczu:
Justyna Stelina – Mogłyśmy ten mecz spokojnie wygrać, ale znów sfera psychiczna wzięła górę w 50. minucie i nie postawiłyśmy „kropki nad i”. Szkoda, bo dziewczyny ładnie dziś popracowały i gdyby tak grały przez cały sezon, to dziś byłyby na piątym miejscu. Pozostaje nam walka o utrzymanie, ale jeśli będziemy grały tak jak dziś, to możemy być spokojni.
Patrycja Kulwińska – Bardzo się cieszę, że udało nam się wywieźć dwa punkty. W Elblągu gra nam się ciężko, wiedziałyśmy że Start nam się postawi i będzie walczył na swoim terenie. Z wyniku jesteśmy zadowolone, ale ze stylu naszej gry już nie do końca.
Start Elbląg – Vistal Łączpol Gdynia 22:24 (12:11)
Start: Dzhukeva, Kędzierska, Kordunowska - Wolska 5, Białoszewska 4, Szymańska 4, Jędrzejczyk 3, Karwecka 3, Aleksandrowicz 2, Jałoszewska 1, Cekała, Janaczek, Matouskova, Woronko, Klonowska, Pesel.
Vistal: Kowalczyk, Gapska – Kulwińska 6, Petrinja 5, Koniuszaniec 3, Zych 3, Królikowska 2, Andrzejewska 1, Białek 1, Krnić 1, Mateescu 1, Pawłowska 1, Duran.
Zobacz terminarz oraz tabelę wyników PGNiG Superligi piłki ręcznej kobiet
Ostanie spotkanie rudy zasadniczej elblążanki zagrają na wyjeździe 13 marca przeciwko KSS Kielce.
Spotkanie pomiędzy Startem a Vistalem od początku było bardzo zacięte, a pierwsza bramka padła dopiero w 3. minucie, po rzucie Ewy Andrzejewskiej. Na szczęście chwilę później ta sama piłkarka przestrzeliła, a kontrę skutecznym rzutem wykończyła Monika Aleksandrowicz, doprowadzając do wyrównania 1:1. Od 7. do 22. minuty spotkania gra toczyła się punkt za punkt, a tablica wyników co rusz wskazywała remis. Gdy na dwie minuty boisko musiała opuścić Marta Karwecka wydawało się, że mistrzynie wykorzystają sytuację i odskoczą na kilka bramek. Tak się jednak nie stało. Elblążanki mimo gry w osłabieniu zdobyły dwie bramki pod rząd i mogły się cieszyć z prowadzenia 9:7. Niezadowolony z takiego obrotu sprawy gdyński szkoleniowiec wprowadził na parkiet Małgorzatę Gapską, która zastąpiła między słupkami Beatę Kowalczyk. Dzięki tej zmianie przyjezdne grając w podwójnym osłabieniu nie straciły bramki, a nawet zdołały jedną zdobyć. W 29. minucie meczu, po bramce Aleksandry Jędrzejczyk, Start prowadził trzema golami. Ostatnia minuta należała jednak do przyjezdnych, które zdobywając dwie bramki pod rząd schodziły na przerwę przegrywając już tylko 11:12.
Druga część spotkania rozpoczęła się od celnego rzutu Patrycji Kulwińskiej, która doprowadziła do wyrównania po 12. Jednak w kolejnych minutach to elblążanki dominowały na parkiecie. Podopieczne Justyny Steliny grały nieźle w obronie, do tego dobrze między słupkami spisywała się Ekaterina Dzhikeva. Po trzech bramkach pod rząd, elblążanki prowadziły 17:13. Wtedy o czas poprosił Jens Steffensen. Sugestie gdyńskiego szkoleniowca przyniosły zamierzony efekt. Przyjezdne w ciągu sześciu minut odrobiły straty i w 48. minucie doprowadziły do wyrównania 19:19. W ostatnich minutach meczu bardzo dobrze między słupkami spisywała się elbląska bramkarka. Zawiodła za to skuteczność, piłka kilkukrotnie odbiła się od bramki Gapskiej. Niespełna pół minuty przed syreną kończącą mecz Agnieszka Wolska zdobyła bramkę kontaktową (22:23). Wysoka obrona i indywidualne krycie niestety nie przyniosło zamierzonego efektu. W ostatnich sekundach gola dorzuciła Katarzyna Koniuszaniec, ustalając tym samym wynik meczu na 24:22 dla Vistalu.
Powiedziały po meczu:
Justyna Stelina – Mogłyśmy ten mecz spokojnie wygrać, ale znów sfera psychiczna wzięła górę w 50. minucie i nie postawiłyśmy „kropki nad i”. Szkoda, bo dziewczyny ładnie dziś popracowały i gdyby tak grały przez cały sezon, to dziś byłyby na piątym miejscu. Pozostaje nam walka o utrzymanie, ale jeśli będziemy grały tak jak dziś, to możemy być spokojni.
Patrycja Kulwińska – Bardzo się cieszę, że udało nam się wywieźć dwa punkty. W Elblągu gra nam się ciężko, wiedziałyśmy że Start nam się postawi i będzie walczył na swoim terenie. Z wyniku jesteśmy zadowolone, ale ze stylu naszej gry już nie do końca.
Start Elbląg – Vistal Łączpol Gdynia 22:24 (12:11)
Start: Dzhukeva, Kędzierska, Kordunowska - Wolska 5, Białoszewska 4, Szymańska 4, Jędrzejczyk 3, Karwecka 3, Aleksandrowicz 2, Jałoszewska 1, Cekała, Janaczek, Matouskova, Woronko, Klonowska, Pesel.
Vistal: Kowalczyk, Gapska – Kulwińska 6, Petrinja 5, Koniuszaniec 3, Zych 3, Królikowska 2, Andrzejewska 1, Białek 1, Krnić 1, Mateescu 1, Pawłowska 1, Duran.
Zobacz terminarz oraz tabelę wyników PGNiG Superligi piłki ręcznej kobiet
Ostanie spotkanie rudy zasadniczej elblążanki zagrają na wyjeździe 13 marca przeciwko KSS Kielce.
Anna Dembińska