W Braniewie najlepsza była murawa. Zatoka upokorzona

Braniewska Zatoka w meczu o mistrzostwo IV ligi przegrała z olsztyńskim Stomilem …. 0:8! To była klęska! Mecz był w sumie jednak słaby, a jeden z kibiców stwierdził, ze najlepsza w tym spotkaniu była murawa stadionu w Braniewie – prawdziwy trawiasty dywan.
Na braniewskim stadionie prawdziwe derby Warmii chciało obejrzeć nadkomplet widzów. Trybuny były pełne fanów, a goście z Olsztyna musieli oglądać spotkanie na stojąco. W sumie braniewski stadion odwiedziło sporo ponad 2 tysiące widzów. Wśród gości widowiska widzieliśmy wielu byłych piłkarzy braniewskiej drużyny: Bartłomieja Fitę, Jerzego Gocha, Stanisława Motykę, Tadeusza Lisowskiego. Wśród fanów Stomilu zjawił się prezydent Olsztyna Robert Szewczyk.
Od początku gry widać było, że goście są zdecydowanie lepsi. W całym meczu piłkarze Zatoki może ze dwa razy wymienili między sobą więcej jak trzy podania. A pierwszy gol dla gości padł już w 12 minucie meczu. Później było już tylko gorzej. Do przerwy 0:4. Po przerwie olsztynianie dołożyli jeszcze cztery bramki.
Futboliści Zatoki pierwszy i jedyny strzał w światło bramki oddali dopiero w 70. minucie. Było to jednak bardziej podanie do bramkarza Stomilu. Nie pomogły liczne zmiany w drużynie gospodarzy. Kibice Zatoki popisywali się więc w swoich przyśpiewkach uwielbieniem dla gdyńskiej Arki oraz niechęcią do gdańskiej Lechii. Na początku zaś drugiej połowy fani gospodarzy „popisali” się odpaleniem rac i zadymieniem placu gry.
Nie da się ukryć, że władze Zatoki pewnie czeka za ten występek surowa kara. To tym bardziej uszczupli bieda-budżet Zatoki. Bo już teraz się mówi, że w klubie z Braniewa pieniędzy brak na wszystko. A piłkarze nie otrzymują na czas obiecywanych premii – kasa klubowa świeci pustkami. [fodod]
Od strony sportowej można powiedzieć, że Zatoce brakuje jakościowego bramkarza, wzmocnienia środka pola, napastnika i skrzydłowych. Jednocześnie w samym meczu zespół wyglądał na kompletnie sparaliżowany — bez wiary, energii, agresywności i przede wszystkim bez odpowiedniej reakcji na wydarzenia na boisku. Momentami można było odnieść wrażenie, że drużyna mentalnie w ogóle nie weszła w ten mecz. Co będzie dalej, zobaczymy pewnie jeszcze w tym tygodniu. Na specjalnym spotkaniu zarządu klubu zostaną podjęte (albo i nie?) jakieś zasadnicze decyzje – o co w tym sezonie walczy Zatoka.

Fot. Łukasz Kozłowski
Na tle Zatoki Stomil jawił się jak drużyna profesorów. Najlepszym bodaj był autor dwóch bramek (w tym jedna z rzutu wolnego) Sebastian Szypulski. Czy jednak jest to poziom godny awansu do wyższej ligi? Można chyba wątpić. Wszak dopiero co ta sama drużyna ledwo wygrała 2:1, w meczu wojewódzkiego Pucharu Polski, z grającym poziom niżej Orłem Czerwonka.
Zatoka Braniewo – Stomil Olsztyn 0:8 (0:4)
Bramki dla gości: Riku Iwamoto (12 i 15 minuta), Szymon Masiak (30 min), Borys Smolicz (37 i 52 min), Fili Wójcik ( 48 min.), Sebastian Szypulski (62 i 88 min)
Zatoka: Franciszek Kiejdo – Marcin Chomko, (26 min. Jakub Szpakowski), Kacper Korkliniewski, (64 min. Mateusz Prusik), Wojciech Kimso, Paweł Rogoz, Oskar Rynkowski, (54 min. Radosław Grzyb), Łukasz Wolak, (69 min. Dawid Waleriański), Piotr Zaleski, Grzegorz Wiczyński, (46 min. Bartosz Łabecki), Bartłomiej Tyrawski, Bartosz Leszczyński (46 min. Konrad Dzierzkiewicz).