Wisła wygrała bitwę na śniegu (piłka nożna)

Wisła była faworytem meczu z Concordią i nie zawiodła swoich kibiców. W rozegranym w piątek w zimowej scenerii spotkaniu przyjezdni radzili sobie zdecydowanie lepiej i wygrali 3:0 (1:0). Zobacz zdjęcia.
Na godzinę przed spotkaniem zaczął padać śnieg, co w połączeniu z panującą niską temperaturą znacznie utrudniało grę. Już przed pojedynkiem było wiadomo, że o porywające akcje będzie bardzo trudno. Na boisku rządził przypadek, a w bardzo trudnych warunkach lepiej radzili sobie goście z Płocka, wspierani przez ponad stuosobową grupę kibiców. O zwycięstwie Wisły zdecydowały stałe fragmenty gry.
W całym spotkaniu składne akcje obydwu zespołów można było policzyć na palcach jednej ręki. Zawodnikom nie można było odmówić ambicji, ale zarówno gospodarze jak i goście mieli spore problemy z operowaniem piłką na pokrytym śniegiem boisku. Pierwszą groźniejszą sytuację stworzyli płocczanie. W 23 min. po dośrodkowaniu z prawej strony Krzysztofa Janusa piłka przeleciała wzdłuż bramki Concordii, ale ani Janusz Dziedzic, ani Fabian Hiszpański nie zdołali jej sięgnąć. Elblążanie próbowali akcji lewą stroną boiska, ale z dośrodkowaniami Mateusza Bogdanowicza z łatwością radził sobie bramkarz Wisły. Kiedy wszyscy szykowali się na przerwę goście dość niespodziewanie zdobyli pierwszego gola. Rzut wolny wykonywał Filip Burkhardt, wysoki Paweł Magdoń zgrał piłkę głową przed bramkę Concordii, a w zamieszaniu podbramkowym najlepiej zachował się Bartłomiej Sielewski i trafił do siatki.
Pomarańczowo-czarni mogli odrobić straty już w pierwszej akcji po zmianie stron. Po podaniu Radosława Stępnia i złym wybiciu gości, piłka znalazła się pod nogami Michała Kiełtyki. Zawodnik gospodarzy uderzył w róg, ale doskonałą interwencją popisał się Daniel Szczepankiewicz. Po godzinie gry goście podwyższyli prowadzenie po kolejnym rzucie wolnym. Dośrodkowanie Burkhardta zamienił na gola strzałem głową Marko Radić. Ten sam zawodnik ustalił wynik spotkania, kolejny raz skacząc wyżej od broniących gospodarzy po rzucie rożnym wykonywanym przez Janusa.
Wisła wygrała w Elblągu zasłużenie. Była drużyną lepszą, która potrafiła wykorzystać słabość rywala przy stałych fragmentach gry. Concordia mogła być po spotkaniu zawiedziona, bo przegrała mecz bardzo wysoko, zbyt wysoko jak na jego przebieg. W najbliższym pojedynku elblążanie zagrają w Rzeszowie z Resovią.
Powiedzieli po meczu:
Marcin Kaczmarek (trener Wisły)- Cieszymy się ze zwycięstwa odniesionego w bardzo trudnych warunkach. O wszystkim zdecydowały stałe fragmenty gry i będziemy mieli po tej wygranej radosne Święta. Składam przy okazji konferencji prasowej życzenia wszystkim kibicom.
Krzysztof Machiński- Dla nas niestety Święta będą smutne. Szkoda bo gdyby nie indywidualne błędy przy stałych fragmentach gry mogło się skończyć nawet remisem. W dwóch rozegranych wiosną spotkaniach nie graliśmy źle, a mamy po nich zero punktów. Na plus można na pewno zapisać to, że mimo bardzo trudnych warunków oba zespoły starały się grać piłką.
Concordia Elbląg – Wisła Płock 0:3 (0:1)
Sielewski 44', Radić 60', 78'
Zobacz wyniki i tabelę II ligi.
Concordia: Zoch- Lepczak, Sambor, Uszalewski, Bogdanowicz (69' Sadowski), Stępień R., Zawierowski (76' Szmydt), Kiełtyka (69' Korzeniewski), Zejglić, Szuprytowski, Nadolny (76' Stępień A.)
Wisła: Szczepankiewicz- Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona, Góralski, Sielewski, Janus (85' Sekulski), Hiszpański (79' Mitura), Burkhardt (69' Krzywicki), Dziedzic
W całym spotkaniu składne akcje obydwu zespołów można było policzyć na palcach jednej ręki. Zawodnikom nie można było odmówić ambicji, ale zarówno gospodarze jak i goście mieli spore problemy z operowaniem piłką na pokrytym śniegiem boisku. Pierwszą groźniejszą sytuację stworzyli płocczanie. W 23 min. po dośrodkowaniu z prawej strony Krzysztofa Janusa piłka przeleciała wzdłuż bramki Concordii, ale ani Janusz Dziedzic, ani Fabian Hiszpański nie zdołali jej sięgnąć. Elblążanie próbowali akcji lewą stroną boiska, ale z dośrodkowaniami Mateusza Bogdanowicza z łatwością radził sobie bramkarz Wisły. Kiedy wszyscy szykowali się na przerwę goście dość niespodziewanie zdobyli pierwszego gola. Rzut wolny wykonywał Filip Burkhardt, wysoki Paweł Magdoń zgrał piłkę głową przed bramkę Concordii, a w zamieszaniu podbramkowym najlepiej zachował się Bartłomiej Sielewski i trafił do siatki.
Pomarańczowo-czarni mogli odrobić straty już w pierwszej akcji po zmianie stron. Po podaniu Radosława Stępnia i złym wybiciu gości, piłka znalazła się pod nogami Michała Kiełtyki. Zawodnik gospodarzy uderzył w róg, ale doskonałą interwencją popisał się Daniel Szczepankiewicz. Po godzinie gry goście podwyższyli prowadzenie po kolejnym rzucie wolnym. Dośrodkowanie Burkhardta zamienił na gola strzałem głową Marko Radić. Ten sam zawodnik ustalił wynik spotkania, kolejny raz skacząc wyżej od broniących gospodarzy po rzucie rożnym wykonywanym przez Janusa.
Wisła wygrała w Elblągu zasłużenie. Była drużyną lepszą, która potrafiła wykorzystać słabość rywala przy stałych fragmentach gry. Concordia mogła być po spotkaniu zawiedziona, bo przegrała mecz bardzo wysoko, zbyt wysoko jak na jego przebieg. W najbliższym pojedynku elblążanie zagrają w Rzeszowie z Resovią.
Powiedzieli po meczu:
Marcin Kaczmarek (trener Wisły)- Cieszymy się ze zwycięstwa odniesionego w bardzo trudnych warunkach. O wszystkim zdecydowały stałe fragmenty gry i będziemy mieli po tej wygranej radosne Święta. Składam przy okazji konferencji prasowej życzenia wszystkim kibicom.
Krzysztof Machiński- Dla nas niestety Święta będą smutne. Szkoda bo gdyby nie indywidualne błędy przy stałych fragmentach gry mogło się skończyć nawet remisem. W dwóch rozegranych wiosną spotkaniach nie graliśmy źle, a mamy po nich zero punktów. Na plus można na pewno zapisać to, że mimo bardzo trudnych warunków oba zespoły starały się grać piłką.
Concordia Elbląg – Wisła Płock 0:3 (0:1)
Sielewski 44', Radić 60', 78'
Zobacz wyniki i tabelę II ligi.
Concordia: Zoch- Lepczak, Sambor, Uszalewski, Bogdanowicz (69' Sadowski), Stępień R., Zawierowski (76' Szmydt), Kiełtyka (69' Korzeniewski), Zejglić, Szuprytowski, Nadolny (76' Stępień A.)
Wisła: Szczepankiewicz- Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona, Góralski, Sielewski, Janus (85' Sekulski), Hiszpański (79' Mitura), Burkhardt (69' Krzywicki), Dziedzic
ppz