Wygrywają na macie, przegrywają z ekonomią

Hajime! Mate! Ukemi! Na sali słychać stanowczy głos trenera, a grupa zawodników wykonuje polecenia. Są wśród nich początkujący, ale i doświadczeni, którzy z dumą noszą pas w kolorze pomarańczowym czy zielonym. Ci startują w turniejach, zdobywają medale. Chcieliby więcej, ale brakuje pieniędzy na wyjazdy sportowe. Integracyjny Judo Club Sakura – choć odnosi sukcesy na arenie międzynarodowej - brutalnie przegrywa z ekonomią. Zobacz materiał filmowy i fotoreportaż z treningu.
- Są cierpliwi, zdeterminowani, zdyscyplinowani – wymienia. - Na swoje sukcesy ciężko pracują. Judo, choć jest sportem bez barier, nie daje taryfy ulgowej – podkreśla trener. - Pasy żółte, pomarańczowe, zielone zostały przez zawodników Sakury zdobyte w taki sam sposób, jak przez ich pełnosprawnych kolegów. Z czasem po prostu zawodnicy judo podchodzą do egzaminów. Mają program, który muszą zaliczyć na poszczególne kolory pasów. Każdy kolor to pięć rzutów więcej, pięć technik więcej.
Ale Sakura to także początkujący judocy.
- Mam dwie grupy zawodników – mówi trener Janik. – Starsi, którzy regularnie jeżdżą na zawody i zdobywają medale oraz maluchy, które się bawią.
Do niedawna elbląska Sakura była jedyną sekcją judo osób niepełnosprawnych w Polsce, która startowała w zawodach. W kraju zawodnicy nie mieli możliwości skonfrontowania swoich umiejętności, konieczne były więc wyjazdy zagraniczne – do Niemiec. A to olbrzymi koszt. Niezbędna jest więc pomoc przyjaciół i sponsorów.
- W zeszłym roku znaleźliśmy sponsora w Bytomiu – przypomina Wojtek Janik. - Super! A elbląska Olimpia dała nam bus z pełnym bakiem. To nasi wielcy i oddani przyjaciele. Ale teraz znowu stajemy przed finansowym problemem – ze smutkiem dodaje trener.
W siłę urosła drużyna z Poznania i tam właśnie 8 czerwca odbędą się I Mistrzostwa Polski Osób z Upośledzeniem Umysłowym. Elbląscy zawodnicy chcieliby pojechać do stolicy Wielkopolski i powalczyć o medale, a później od razu do Niemiec na Olimpiadę Specjalną w Kaiserslautern. Ale…
- Problem jest, jak zawsze, w finansach oczywiście – mówi Wojtek Janik. - Z wyjazdem do Poznania damy sobie jeszcze jakoś radę, bo Olimpia pomaga. Ale do Niemiec? Koszt takiego wyjazdu to ok. 20 tys. zł! Chciałbym wziąć 21 zawodników, do tego opiekunowie, potrzebny jest więc duży autokar – bus nie wystarczy. W jedną stronę do Kaiserslautern, gdzie odbędzie się Specjalna Olimpiada Regionalna, jest 1300 km. Potrzebujemy pieniędzy, ale gdyby ktoś podstawił autokar z pełnym bakiem to wow! Byłoby super. Byśmy nosili takiego sponsora na plecach! [dosłownie, bo na judokach jest miejsce na umieszczenie logotypów -red.].
Klub niepełnosprawnych judoków Sakura funkcjonuje przy Polskim Stowarzyszeniu na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym.
- Cały trening utrzymywał dotąd PSOUU z projektu „Przez trudy do gwiazd” ze środków PFRON. Ale nie wiadomo czy ten projekt przejdzie w tym roku – wyjaśnia trener Janik.
Sakurze przydałby się jednak stały sponsor.
- Marzę o sytuacji, jaką miałem w Niemczech – mówi Wojtek Janik. - Tam był sponsor główny, który zatrudniał nawet u siebie niepełnosprawnych zawodników. I to się sprawdzało. Podejrzewam, że w Polsce też jest taka możliwość. A moje „dzieciaki” się dokształcają, chwalą się, że na myjni pracowały, pięknie koszą trawniki. Prace ogrodowe w ogóle mają w jednym paluszku. To dorosłe osoby, które mają pewne umiejętności.
„Sakura” (nazwa ozdobnych drzew wiśniowych i ich kwiatów) w Japonii zawsze była symbolem ulotnego piękna i była ściśle kojarzona z samurajami i bushi. Elbląscy zawodnicy to też wojownicy. Ale czy odwaga i umiejętności wystarczą, by pokonać ekonomię?