UWAGA!

Zatoka przezimuje na fotelu lidera (piłka nożna)

Elbląg, Olimpia 2004
Olimpia 2004 (fot. PS)

Liderem IV ligi przynajmniej do marca przyszłego roku będzie braniewska Zatoka. Zespół Tomasza Klimczaka ostatni mecz mistrzowski w 2009 r. rozstrzygnął na swoją korzyść, wygrywając w Szczytnie z miejscowym MKS 4:1. Ostatnia kolejka nie była szczęśliwa dla pozostałej trójki naszych czwartoligowców. Swoje mecze przegrali bowiem Błękitni Orneta, Polonia Pasłęk i Olimpia 2004 Elbląg.

Niespodzianka w Elblągu
      
Szczególnie bolesna była porażka zespołu Dariusza Kaczmarczyka – Olimpii 2004 Elbląg, która w razie wygranej zachowałaby drugie miejsce z punktem straty do lidera z Braniewa. Stało się jednak inaczej i po wyrównanym meczu elblążanie przegrali 1:2. Teraz ekipa z Parku Dolinka traci do Zatoki 4 oczka i zajmuje 4. miejsce w tabeli IV ligi, gdyż swoje mecze wygrały ekipy Sokoła Ostróda i MKS-u Korsze, które w niedawnych konfrontacjach musiały uznać wyższość elblążan.
       Mecz rozpoczął się znakomicie dla gości z Pasymia, którzy w 3. minucie wyszli na prowadzenie – Mateusza Imianowskiego pokonał Marcin Gołębiewski. Później do głosu doszli gospodarze, a efektem tego była bramka przepięknej urody zdobyta przez Marcina Sierechana w 12. minucie spotkania. Płowowłosy pomocnik dopadł na 20. metrze do odbitej piłki i posłał futbolówkę prostym podbiciem w samo okienko bramki Błękitnych. Golkiper gości był bezradny i musiał sięgnąć do siatki. Po wyrównaniu gospodarze mogli pójść za ciosem, ale wyśmienitej okazji nie wykorzystał Jacek Bykowski. W 23. minucie świetnie zachował się w polu karnym, przyjął na pierś piłkę i mając naprzeciw siebie tylko bramkarza Patryka Malanowskiego, pomylił się i przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. To była bez wątpienia najlepsza okazja gospodarzy na zmianę wyniku w pierwszej części.
       Druga połowa nadal trzymała w napięciu, a obie drużyny poczynały sobie bez zbędnej kalkulacji. Sytuacje do zmiany wyniku miały miejsce raz pod jedną, raz pod drugą bramką. Nieco więcej zimnej krwi zachowali przyjezdni, którzy po niespełna godzinie gry objęli prowadzenie. Znów kibice obejrzeli gola rzadkiej urody, a niesygnalizowanym strzałem z okolicy 21. metra popisał się Arkadiusz Foruś, który kompletnie zaskoczył Imianowskiego. Nie mający w tej sytuacji nic do stracenia gospodarze ruszyli do frontalnego ataku, a trener Kaczmarczyk desygnował do gry Adama Niedźwiedzkiego i Przemysława Sambora. Właśnie Niedźwiedzki był najgroźniejszym zawodnikiem Olimpii 2004 w końcówce meczu i mógł w 77. minucie doprowadzić do remisu, niestety, jego uderzenie lewą nogą z 15. metra minęło o centymetry słupek bramki. Innej dogodnej okazji nie zamienił na gola Sierechan, który przestrzelił z 8. metra.
       Gościom w kilku sytuacjach dopisało szczęście, ale trzeba uczciwie przyznać, że i oni mieli dobre okazje do podwyższenia prowadzenia. Najlepszej w 91. minucie nie wykorzystał Mateusz Stalmach, który w sytuacji sam na sam zamiast oddać strzał, szukał podaniem partnera z ataku i gospodarze wyszli obronną ręką z opresji. Nie byli jednak już w stanie odwrócić losów meczu i niespodzianka stała się faktem.
      
       Olimpia 2004 Elbląg – Błękitni Pasym 1:2 (1:1)
      
0:1 – Gołębiewski (3.), 1:1 – Sierechan (12.), 1:2 – Foruś (59.)
       Olimpia 2004: Imianowski – Jaromiński, Brzezicki, Anuszek, Czerniewski, Piotrowski, Sierechan, Osiak (60. Niedźwiedzki), Gorgol (70. Sambor), Baran, Bykowski
       Błękitni: Malanowski – Panikowski (87. Kruczyk), Łączyński, Głodzik, Gregorczyk, Foruś (77. Łuczak), Magnuszewski, Jurewicz (90. Stalmach), Naczas, Gołębiewski (90.+1 Brzozowski), Myślisz.
      
       Wysoka porażka Błękitnych Orneta
      
Z różnych przyczyn w Gołdapi w składzie Błękitnych zabrakło Jacka Rosenaua, Daniela Koguta, Adriana i Kamila Gołębiewskich oraz Pawła Zajączkowskiego. Te absencje miały zapewne spory wpływ na postawę gości, którzy stanowili jedynie tło dla nieźle dysponowanych gospodarzy.
       Spotkanie nie mogło się rozpocząć gorzej dla podopiecznych Tomasza Włodarczyka, bo już w 40. sekundzie meczu Robert Szełemej sfaulował w polu karnym napastnika Rominty, a gospodarze nie zmarnowali doskonałej okazji do objęcia prowadzenia, jaką jest rzut karny. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył Sebastian Kołodziej i przy dwubramkowym prowadzeniu Rominty obie drużyny zeszły do szatni. Druga bramka dla miejscowych wywołała falę protestów wśród gości, którzy uważali, że pomocnik gospodarzy znajdował się na pozycji spalonej.
       W drugiej połowie na boisku nadal dominowali miejscowi, którzy zdobyli jeszcze trzy gole. Pierwsze z tych trafień ponownie padło w kontrowersyjnych okolicznościach – na boisku leżał kontuzjowany Paweł Dublanka (chwilę później opuścił plac gry, został zmieniony przez Michała Nędziego), ale gospodarze kontynuowali grę i po raz trzeci umieścili piłkę w siatce Szełemeja. Do końca przyjezdni nie potrafili nawiązać już walki, nic więc dziwnego, że Rominta zdobyła jeszcze dwa gole. Ornecianie kończyli spotkanie w osłabieniu, gdyż w końcówce drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Wiesław Korzeb.
       Po ostatnim gwizdku goście z Ornety nie kryli niezadowolenia i zgłaszali mnóstwo pretensji do postawy sędziów, którzy ich zdaniem w znaczny sposób wypaczyli wynik, nie pozwalając Błękitnym na nawiązanie wyrównanej walki.
      
       Rominta Gołdap – Błękitni Orneta 5:0 (2:0)
      
1:0 – Naruszewicz (2.), 2:0, 3:0 – Kołodziej (43., 51.), 4:0 – Sobolewski (67.), 5:0 – Wierzbowski (80.)
       Rominta: Wołos – Karniłowicz, Proniewicki, Krupiński, Nałysnyk, Sobolewski (Chmielewski), Rynkiewicz, Kiler (Ołów), Naruszewicz, Dyniszuk (Wierzbowski), Kołodziej
       Błękitni: Szełemej – Gromek (68. Kuczkowski), Mianowski, Kowalski, Basałygo, Dublanka (56. Nędzi), Żmijewski, Korzeb, Zajączkowski, Czerniewicz, Sylwester
       Żółte kartki: Mianowski, Gromek, Korzeb (Błękitni)
       Czerwona kartka: Korzeb (88., za drugą żółtą).
      
       Kolejny blamaż pasłęckiej Polonii
      
Po wysokiej porażce 1:6 w derby z Zatoką Braniewo, tym razem pasłęczanie nie popisali się na własnym boisku, przegrywając 1:5 z Sokołem Ostróda. W Pasłęku chyba mogą odetchnąć z ulgą, że kiepska piłkarska jesień dobiegła wreszcie końca. Poloniści po 15 ligowych występach plasują się na 12. miejscu w tabeli z 16 punktami na koncie.
       Sokół przed meczem z Polonią w trzech kolejnych grach wywalczył zaledwie punkt, dlatego przed pierwszym gwizdkiem w Pasłęku można było optymistycznie zakładać, że Polonię stać będzie na urwanie choćby punktu wyżej notowanemu, ale nie znajdującemu się w najwyższej formie rywalowi. Początek spotkania zdawał się potwierdzać te przypuszczenia, niestety w 5. minucie nie udało się polonistom wykorzystać sytuacji sam na sam z bramkarzem Sokoła Piotrem Oliwą. Zmarnowana „setka” bardzo szybko „zemściła się” na gospodarzach, bo już w 10. minucie Tomasz Śnieżawski pokonał po raz pierwszy Karola Gołębiewskiego. Goście poszli za ciosem i w 17. minucie byli bliscy podwyższenia prowadzenia, na szczęście dla gospodarzy piłka po uderzeniu Marcina Ciesielczyka zatrzymała się na poprzeczce. Co się odwlecze, to jednak nie uciecze i w 23. minucie Ciesielczyk był już bardziej precyzyjny i zrobiło się 2:0 dla gości z Ostródy. Przy dwubramkowym prowadzeniu przyjezdni zdecydowanie dominowali na boisku, a na ich postawę nie miał żadnego wpływu nawet fakt gry od 40. minuty w osłabieniu po czerwonej kartce dla Piotra Remiszewskiego (za dwie żółte).
       Druga odsłona również toczyła się pod dyktando podopiecznych Marka Witkowskiego, choć w 50. minucie poloniści byli bliscy zdobycia kontaktowego gola, jednak futbolówka zamiast wpaść do bramki, zatrzymała się na słupku. Trzeci gol dla Sokoła padł w 65. minucie, a podanie Krzysztofa Langowskiego na bramkę zamienił Paweł Szymański. Dwie minuty później Sokół prowadził już 4:0, a gola po efektownej indywidualnej akcji zdobył Radosław Teliszewski, który udokumentował swoją bardzo dobrą postawę w sobotnim meczu. Ostatni gol dla ekipy z Ostródy był dziełem najlepszego strzelca Marka Śnieżawskiego (9 goli w rundzie jesiennej), który w 79. po podaniu Ciesielczyka po raz piąty pokonał bramkarza Polonii. W samej końcówce polonistom udało się uratować honor, a gola na 1:5 zdobył Łukasz Gładek, który nie zmarnował sytuacji jeden na jeden z Oliwą.
      
       Polonia Pasłęk – Sokół Ostróda 1:5 (0:2)
      
0:1 – T. Śnieżawski (10.), 0:2 – Ciesielczyk (23.), 0:3</b> - Szymański (65.), 0:4 – Teliszewski (67), 0:5 – M. Śnieżawski (79), 1:5 – Gładek.
       Polonia: Gołębiewski – Kurgan, Wołczecki, Andrusewicz, Fryc, Aftewicz, Kaleta, Rękas (Rapacki), Gładek, Kuśmierczyk
       Sokół: Oliwa – Kraśniewski, Domański, Zawadzki, R. Śnieżawski, Szymański, Teliszewski, T. Śnieżawski (46. Langowski, 82. Szabelski), Ciesielczyk (82. Narojczyk), M. Śnieżawski, Remiszewski.
      
       Zatoka liderem
      
Zatoka nie miała żadnych problemów z pokonaniem jednego z ligowych outsiderów – MKS Szczytno z 11 punktami na koncie plasuje się na przedostatnim miejscu w tabeli. Znów formą strzelecką błysnął Łukasz Wolak, który trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Przed tygodniem w meczu z Polonią Pasłęk zdobył cztery gole, a tym razem ustrzelił hattricka. Czwartą bramkę dla Zatoki zdobył Rafał Jakimczuk i goście mogą się cieszyć z faktu, że przerwę w rozgrywkach spędzą jako lider ligi, z punktem przewagi nad drugim w klasyfikacji Sokołem Ostróda.
       Zatoka zagrała w Szczytnie w następującym składzie: Łastówka – Gruszka, Ciepliński, Ptaszyński, Michnowicz, Małek (60. Matelski) Jakimczuk, Wieliczko (70. Lewandowski), Sorkowicz (65. Rutkowski), Wolak, Wiśniewski (65. Dziewałtowicz).
      
       Komplet wyników 15. kolejki IV ligi warmińsko-mazurskiej w sezonie 2009/10: MKS Szczytno – Zatoka Braniewo 1:4, Olimpia 2004 Elbląg – Błękitni Pasym 1:2, Rominta Gołdap – Błękitni Orneta 5:0, Tęcza Biskupiec – Zamek Kurzętnik 1:0, GKS Wikielec – Granica Kętrzyn 0:3, Płomień Ełk – MKS Korsze 1:2, Start Nidzica – Pisa Barczewo 4:0.
      
       Zobacz tabele
      

      
BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Najnowsze artykuły w dziale Sport

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • i jak to bywało już w braniewie zatoka jesień kończy w czubie tabeli, żeby dziwnym trafem ciężko zdobyte punkty rozdać innym w rundzie wiosennej. także na bank do III ligi awansuje drużyna z elbląga lub ostródy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    @-->--->----(2009-11-09)
Reklama