UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Co bezpieka pisała o spółdzielniach produkcyjnych w 1956 roku

 
Elbląg, Zdjęcie stanowi jedynie ilustrację tekstu
Zdjęcie stanowi jedynie ilustrację tekstu

W 1956 roku po tzw. odwilży Gomułkowskiej w powiecie elbląskim, jak i w innych częściach kraju, kiedy to Władysław Gomułka obiecał chłopom powrót do indywidualnej własności ziemi i ograniczenie kolektywizacji, wiara w słuszność tzw. gospodarki zespołowej uległa znacznemu obniżeniu. Dla etatowej kadry aparatu bezpieczeństwa w Elblągu w 1956 r. nie oznaczało to nic miłego.

Marcin Ślaski (Gdańsk)Marcin Ślaski (Gdańsk) Józefa Kuriatę na rozliczeniowym Plenum KM PZPR w Elblągu w 1956 r. określono mianem „farbowanego lisa”, co w imię utrzymania stanowiska jest zdolny do każdego zwrotu własnego dorobku na zasadzie: „ja niewinny, ja tylko wykonywałem to co mi kazano i teraz was bardzo przepraszam, przepraszam za Zamech i za Sprawę Elbląską, ja się podam jak trzeba do dymisji, ale jestem tak „przyspawany do stołka” że wolałbym zostać”. I rzeczywiście ostatecznie został na stanowisku.
       Władze bezpieczeństwa w Elblągu alarmowały w lutym 1956 roku: „Powiat nasz jest w 50 % uspółdzielczony, a w szeregu spółdzielniach produkcyjnych istnieje bardzo krytyczna sytuacja, to takich można zaliczyć spółdzielnie: Błotnica, Majewo, Huta, Rachowo i Brudzendy i Rychnowo. Pomimo tak krytycznej sytuacji w tych spółdzielniach dotychczas jednak ani w jednym wypadku nie udało się nam wyjść na zorganizowaną działalność. Przyczyna niewątpliwie tego jest brak agentury w tych spółdzielniach. W POM-ach i PGR-ach mamy podobną sytuację” - stwierdzano w Planie Pracy na II kwartał 1956 r. Kier. I Z-cy Powiatowego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Publicznego w Elblągu z 28 marca 1956 r.
      
       Brudzendy: Nie chciał być przewodniczącym spółdzielni
      
„Spółdzielnia produkcyjna w gromadzie Brudzendy pow. Elbląg została założona w dniu 5 XII 1952 r., w której najpierw przyjęto formę gospodarowania w ramach II-typu „B” i gospodarzono w tej formie do m-ca sierpnia 1953 r. , a potem przyjęto typ I. „B” […]. Pod względem gospodarczym w okresie obecnym gospodarka tej spółdzielni przedstawia się nadzwyczaj krytycznie, od czasu istnienia spółdzielni nie rozwija się ona zupełnie gospodarczo, jak na odcinku hodowlanym i produkcji zwierzęcej. Spółdzielnia posiada zaniżoną hodowlę liczy 9 sztuk bydła, w tym 5 krów dojnych, od których jest mała wydajność w mleku dziennie, zaledwie wynosi do 20 l. Przyczyny tego są takie, że krowy nie są odpowiednio doglądane przez obsługę oraz nie są wybrakowane, gdyż są i takie sztuki, które nie nadają się do chowu. […] Przewodniczącym jest Ob. Kasperowicz Leonard, posiadający poziom, lecz nie jest na swym stanowisku zdecydowanym wobec członków, ulega w pewnym stopniu wpływom, szczególnie tam gdzie sytuacja wymaga podjęcia takiej czy innej decyzji gospodarczej. Wypowiada się, że on nie chciał być przewodniczącym, a funkcję tę narzucili mu przymusem, gdyż nie było innego na to miejsce – stwierdzano w Analizie Spółdzielni Produkcyjnej I-go typu „B” krypt. „Pokój” w gromadzie Brudzendy, pow. Elbląg z dnia 23 stycznia 1956 r
      
       Oleśno: Szereg zaniedbań
      
„Spółdzielnia produkcyjna w gromadzie Oleśno została założona 18 IV 1950 r. – liczy obecnie 34 członków. Przewodniczącym jej jest Ob. Zdzdzalik Jan, a z-cą Nowek Władysław. Członkowie tej spółdzielni rekrutują się z miejscowych byłych gospodarzy, w przeważającej mierze ze średniorolnych. Poza spółdzielnią w tej gromadzie indywidualnie gospodarzy zaledwie kilku średniorolnych względnie zamożniejszych, jak ob. Sankowski, Żołądkowski i inni, zamieszkali opodal wsi na kolonii, którzy jak wynika z ustaleń małą mają styczność z miejscową spółdzielnią produkcyjną, poza wypożyczeniem pewnych maszyn rolniczych w okresie wzmożonych prac polowych […] Gospodarka tej spółdzielni nie rozwija się pomyślnie, a występuje w niej szereg zaniedbań, czy też innych niedociągnięć w formie szkodnictwa gospodarczego, które przynoszą w sumie poważne straty. Powodem tego jest najczęściej brak troski o dobro gospodarki ze strony zarządu spółdzielni jak i członków jej. Przeważnie zarząd wykazuje za mało własnej inicjatywy, a szczególnie zasługuje na uwagę przewodniczący ob. Zdzalik Jan, który zaniedbuje swe obowiązki, a nawet niektóre jego postępowania są szkodliwe i nasuwają pewne podejrzenia, że mogą być one celowo robione, aby doprowadzić gospodarkę spółdzielczą do upadku – stwierdzano w Analizie Spółdzielni Produkcyjnej III-go typu krypt. „Zgoda” w gromadzie Oleśno (pow. Elbląg)
       Krowy dostają tylko słomę i plewy
       „Wiosną 1955 r. w spółdzielni uległo zgniciu około 30 ton ziemniaków, które były przechowywane w kopcach i nadmarzły, gdyż za słabo były okryte na zimę, a następnie wiosną nie przebrano je, więc od zepsutych ziemniaków zepsuły się pozostałe dobre Członkowie jeszcze w porę zwracali uwagę ob. Zdzalikowi, mówił to osobiście członek Wrześniewski, na co w/wym. Oświadczył, że nie ma czasu, są inne prace pilniejsze i nie było komu kto by zapobiegł, temu mimo że wszyscy wiedzieli o sytuacji z ziemniakami. Również nie zebrano drugi pokos siana oraz słomy po kombajnie, mimo ze były warunki ku temu, a w chwili obecnej jest trudny problem w żywieniu bydła, którego posiadają ogółem 54 sztuki, w tym 29 krów. Krowy te dostają tylko słomę i plewy, przez to zaniżyła się wydajność w mleku na krowę wypada przeciętnie po 1,5 litra dziennie. Siana starczy im do miesiąca lutego, które dają koniom, których posiadają 31 sztuk, gdyż innej paszy dla nich nie mają. Ogólnie wśród członków zarząd nie cieszy się dobrą opinią, a szczególnie ob. Zdrzalik Jan [...] przewodniczącym kieruje ob. Mowel Władysław, który także nie przejawia troski o gospodarkę spółdzielcza. Świadczy o tym fakt, ze w Centralnej Polsce szykuje sobie drugie gospodarstwo – cytowano w tym samym dokumencie.
      
       Sprzedali zboże za dwa rowery
      
„Buraki, które już spółdzielnia zakupiła w pewnej ilości, przeznaczone są dla świń, ze względu na brak ziemniaków. Ogólnie wśród członków zarząd nie cieszy się dobrą opinią, a szczególnie ob. Zdrzalik Jan, jak twierdzą członkowie ob. Gawryjolek Jan i Siemieńczuk Bronisław, to przewodniczącym kieruje ob. Mowel Władysław, który także nie przejawia troski o gospodarkę spółdzielczą. Świadczy o tym fakt, że w Centralnej Polsce szykuje sobie drugie gospodarstwo. Ob. Mowel z ob. Zdrzalikiem utrzymuje bliskie koleżeństwo wzajemnie się popierając. Również wiosną 1955 r. pozostawiono 12 metrów zboża z zimy, które było przeznaczone na pasze dla inwentarza, czego inwentarz nie otrzymał, więc w/w sprzedali zboże w G.S. uzyskując balon i zakupili dla siebie dwa rowery.
       Wśród młodzieży miejscowej uwidacznia się chęć do życia kulturalnego, uruchomienia świetlicy, jednak rzeczy te nie są doceniane przez spółdzielców, a szczególnie zarząd a nawet sprawia trudności, jak np. Ob. Zdrzalik wyśmiewa się z tej młodzieży mówiąc: „ze zachciewa się wam różnych głupot".
       „Wymienieni nie mobilizują członków do pracy a raczej przeciwnie w okresie letnim rozpowiadał ob. Mowel i Zdrzalik ze śmiechem, ze tego roku wypadnie dniówka bardzo mała zaledwie po 70 dkg. w zbożu. W wyniku czego ujemnie wpłynęło to na członków, którzy między sobą komentowali, ze nie ma co przychodzić do pracy. Zdania był tego ob. Puchalski i Sachal. W okresie letnim część członków złożyła podania do zarządu o zwolnienie ze spółdzielni jak Zdrzalik, Mowel – lecz potem wycofali, natomiast dalej powstrzymują te podania ob. Sachal Józef, Szyjka Stanisław, Zieliński Wojciech, Szpajcher Piotr, Beradu, Krupa Józef i Przybylski Józef. Zarząd spółdzielni, prawie że wcale nie wtajemnicza członków w zagadnienia gospodarcze spółdzielni, tak że członkowie niewiele wiedzą o takich czy innych zagadnieniach spółdzielni. Również czynniki spółdzielcze jak komisja rewizyjna, sąd koleżeński nie sprawują swojej funkcji” - czytamy w raportach bezpieki.
      
       Zostawcie robotę, napijemy się wspólnie
      
- W gospodarowaniu tej spółdzielni kryją się pewne popełnione nadużycia w hodowli kur, gdzie sprzedano w ciągu kilku miesięcy około 200 szt. kur, ze sprzedaży tej są dowody tylko na sumę 300 zł., za sprzedaż 12 kur, na pozostałą ilość nie ma żadnych dowodów. Również jest brak dowodów na węgiel, w ilości 4 tony, który spółdzielni się należał za odstawę żywca z czego pobrano 5 metrów przez ob. Szyjkę. W nadużycia te zarząd nie wnika, a stara się je nawet zatuszować, a zwłaszcza ob. Zdrzalik Jan, który jest w te sprawy wmieszany, dążąc do osiągnięcia zysku. Wymieniony ogólnie wśród członków nie cieszy się autorytetem, ponieważ nie jest on przykładem na stanowisku przewodniczącego, jak również i przedtem będąc członkiem. Świadczy o tym fakt że podczas zespołowej pracy w polu udał się do spółdzielni, zakupił większą ilość wódki i zorganizował pijaństwo. Oświadczając, ze zostawcie robotę, napijemy się wspólnie, wskutek czego doszło do większego pijaństwa, natomiast pracy w tym dniu nie było – stwierdzano w Analizie Spółdzielni Produkcyjnej III-go typu krypt. „Zgoda" w grom. Oleśno, pow. Elbląg z 3 stycznia 1956 r.
       Cieplice: Niechęć członków do spółdzielni
       „Sam przewodniczący tej spółdzielni ob. Drozdowski Jan nie przejawia za wiele troski o dobro spółdzielni, a przeważnie dba o swoją stronę materialną . Uwidacznia się to w tym, że dużo sobie pisze dniówek obrachunkowych, których ma ponad 7.200, nie zważając czy są one słusznie zapracowane. Do swej stodoły nawoził większą ilość siana i innej paszy, która to ilość jest aż nadto wystarczająca dla użytku na własnym gospodarstwie, natomiast inni, niektórzy nie mają nawet koniecznej ilości paszy i zboża do użytku na działce przyzagrodowej jak np. Szukajło Julia. Ponadto przewodniczący jest często widziany w stanie nietrzeźwym. Przejawia skłonności do alkoholu – pisali funkcjonariusze bezpieki.
      
       Bobik się zaparzył
      
„W spółdzielni tej uwidacznia się duże niedbalstwo dopuszczono do tego, ze na magazynie zgnojono 5 ton bobiku, który przez magazyniera ob. Bronke nie był on szuflowany i zaparzył się. W miesiącu grudniu 1955 roku przybyły do Rubna Wielkiego wagony z wytłokami, których spółdzielnia pewną część zwiozła, większą część nie zwieziono i niszczy się mimo, że spółdzielnia odczuwa brak. W spółdzielni tej najbardziej wykazuje wrogie oblicze czl. Spółdz.. Ob. Sochacki Władysław, który już od dłuższego czasu nie przychodzi do pracy zespołowej, a pracuje na swym gospodarstwie. Nie tylko, że nie przychodzi do pracy to wśród członków wprowadza kłótnie, różne fermenty, dążąc do wywołania niezgody i zakłócenia pracy w spółdzielni podrywając jej autorytet wobec innych członków, wobec chłopów niezrzeszonych. Sprawa ob. Sochackiego jeszcze z końcem 1954 r. stanęła w KP PZPR, lecz dotychczas jej nie załatwiono. Zachodzi podejrzenie, że wyżej wymieniony ma wpływ na członków spółdzielni, do którego się schodzą, najczęściej zachodzi do Sochackiego ob. Cieślak Teofil, który także złożył podanie o wystąpienie ze spółdzielni. Również mały wkład w pracy w spółdzielni jest Ob. Sułka Mariana, ma on bardzo mało dniówek przepracowanych, a skoro sytuacja nie ulegnie poprawie w spółdzielni, nosi się on z zamiarem wystąpienia z niej. Od strony zewnętrznej spółdzielnia może być narażona przez element kułacki, który zamieszkuje w tej gromadzie, jak kułak Borkowski Marian i wodzirej Zeglarski Jakub, który to wystąpił ubiegłego roku ze spółdzielni, gdyż dowiedziano się, iż wpływał on ujemnie na całość gospodarki, wprowadzał kłótnie itp. dążąc tym samym do zahamowania jej dalszego rozwoju – stwierdzał kierownik Powiatowego Urzędu mjr Józef Kuriata w Analizie Spółdzielni Produkcyjnej I-go Typu B krypt. „Wyspa" w gromadzie Cieplice ze stycznia 1956 r.
      
       Rachowo: Niechęć do dalszej pracy
      
„Spółdzielnia Produkcyjna w gromadzie Rachowo została założona dnia 19 IX 1950 r. Liczy ona ogółem 16 członków. Przewodniczącym jest ob. Kowalczyk Ryszard, z-ca jego ob. Molski Leon. Członkowie tej spółdzielni rekrutują się przeważnie spośród byłych gospodarzy średniorolnych zamieszkałych w tejże gromadzie, gdzie między innymi weszli do niej ludzie nie z przekonania, przystępując do spółdzielni, licząc na pewne osobiste zyski, czy tez inne względy. Postępowanie tych ludzi w poważnym stopniu hamuje rozwój gospodarki i przyczynia się do rozkładu jej, gdzie spółdzielnia od czasu jej założenia nie rozwija się pomyślnie, ani tez nie przechodzi na wyższy typ działalności gospodarczej, a raczej podupada gospodarczo, obniża się wydajność w produkcji roślinnej i zwierzęcej. Również zaniża się dochodowość tejże spółdzielni, świadczy o tym, że dniówką obrachunkowa tego roku jest niższa jak w ubiegłym roku, gdyż wynik przeprowadzanego bilansu w dniu 29 grudnia 1955 r. wypadł na zero, jak w gotówce tak i w zbożu, a prócz tego spółdzielnia ma wysokie zadłużenia ponad 100 tys. zł. Dłużni są dla POM i dla banku, gdzie nie zostały spłacone pożyczki krótkoterminowe oraz podatek przeszło 9 tys. złotych.. Hodowla w spółdzielni tej jest bardzo zaniedbana, przez co jest zaniżona wydajność mleka, na 24 szt. krów osiąga się zaledwie 150 l. dziennie mleka. Ogółem 40 szt. bydła wraz z młodzieżą są brudne, stoją w mokradzi, obornik z pod nich nie jest systematycznie wywożony przez oborowych. Oborowi ob. Górski Lucjan i Dąbrowski Bolesław mimo upomnień zaniedbują swe obowiązki, wykazują niechęć do dalszej pracy.
       Około 15 XII 1955 r. padła jałówka w wieku około pół roku o czym nigdzie nie zgłaszano, a wyciągnięto ją za oborę i psy ją rozszarpali – przewodniczący oświadcza, iż nie wiedział o tym, że należy meldować. Na stan bydła oborowi są w stanie utrzymać oborę w należytym porządku, lecz nie chcą oni pracować jako oborowi ze względu, że pracowali cały rok i do podziału nic nie otrzymali. W wyniku bilansu, jaki wypadł pytają się więc kto im zapłaci za całoroczną ich pracę
       Przede wszystkim w spółdzielni tej przejawia się duże niedbalstwo ze strony spółdzielców w stosunku do jej gospodarki, jako fakt budynek, w którym mieści się biuro, który do niedawna był w dobrym stanie, obecnie jest w dużym stopniu zdewastowany jak: popsute drzwi, okna , porozkradane zamki i inne części- tak samo sprzęt i maszyny rolnicze nie są zabezpieczone przed wpływami atmosferycznymi.
       - Następnie w spółdzielni tej ma na szeroką skalę miejsce pijaństwo, które jest masowym zjawiskiem, występuje ono najczęściej w zarządzie, jak i u członków. Do notorycznych pijaków zaliczają się Ob. Molski Leon /który już był na leczeniu lecz nie odniosło to skutków/, z-ca przewodniczącego i Ob. Badurek Wacław – członek zarządu. Wymienieni urządzają pijaństwo jak w godzinach pracy i poza pracą. Jako fakt, kiedy miało być zebranie rozliczeniowe ci trzej pijani z Elbląga przyjechali do domu prywatnym samochodem od dworca. Również i pozostali przejawiają skłonności do alkoholu, co stwarza ogólne pijaństwo, a niejednokrotnie w tum celu dokonywane są kradzieże, czy inne nadużycia.
      
       Niezdrowa atmosfera
      
- Poza tym przejawia się tam niezdrowa atmosfera ze względu, ze utworzyła się tam klika kumoterska, która jest spokrewniona z sobą, do której wchodzą przewodniczący Kowalczyk Ryszard, Kowalczyk Józef, ojciec przewodniczącego, który to w czasie okupacji był sołtysem, miał rzekomo działać na szkodę ludności polskiej naznaczając niektórych na przymusowe roboty do Niemiec oraz szwagier przewodniczącego Ob. Badura Wacław. Z przewodniczącym żyje w dobrej komitywie Ob. Molski Leon, dawniejszy przewodniczący tej spółdzielni. Będąc przewodniczącym, wyrządził swym postępowaniem wiele szkód w gospodarce spółdzielczej, urządzając często masowe pijaństwo, tym samym zaniedbał on całkowicie swoje obowiązki oraz podejrzany był o kradzież w spółdzielni. Na skutek powyższego postępowania część członków nie ufnie odnosi się do dalszej pracy w spółdzielni. Z tej racji powstają różne kłótnie i antagonizmy, nosząc się z zamiarem wystąpienia ze spółdzielni, gdzie już od dłuższego czasu jest złożonych 7 podań o zwolnienie – stwierdzano w Raporcie z przeprowadzonej analizy spółdzielni produkcyjnej I-go typu B pod nazwą „Odrodzenie” w gromadzie Rachowo z 30 stycznia 1956 r.
      

       Marcin Ślaski (Gdańsk)
      
      
*Autor tekstu jest z wykształcenia historykiem, politologiem oraz anglistą, pracuje w jednej z elbląskich szkół. Jest w trakcie pisania pracy doktorskiej
Redakcja
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

  • Prawdziwi To Patrioci Gospodarze...
  • Prawdziwi To Patrioci I Gospodarze...
  • napiszcie jak nas dzielny genieral Ostja tworzył te spóldzienie aż w spoczynku Wałęsa machnął mu genieralski stopień
  • Cykl ciekawy i gratuluję autorowi cierpliwości w wertowaniu dokumentów spłodzonych przez UBcję. Nie mniej nasuwa się pytanie: jak to z tymi spółdzielniami było? Z przedstawionych raportów wyłania się obraz niesamowitego bałaganu i niegospodarności. Jednak kiedy bezpieka pisze o bałaganie w spółdzielni ob. Nieczui-Ostrowskiego to z góry uznajemy, że to kłamstwo i represje.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2
    0
    JesusAlvaro(2019-06-17)
  • Tow. Historyk - autor przedstawił prawdę, ale jej nie ocenił właściwie i nie skomentował. Na naszej elbląskiej ziemi, poniemieckiej, zdobytej dla nas przez Armię Czerwoną, sprowadzono przesiedleńców w programie "Wisła" z terenów prawdziwie polskich, ( Białoruś, Ukraina, Litwa ), w tym chłopstwo które żyło tam w chatach z drewna krytych strzechą, analfabetów, co na chleb mówili " bep". Dostali od Władzy Ludowej budynki z cegły, kryte dachówką i maszyny do prac polowych. Ale te " Kargule" i " Pawlaki" to ciemnota zapoznana tylko z sierpem, kosą i kłonicą. Poza tym potworne lenie i nieroby. Nie remontowali obiektów, tylko okna malowali na niebiesko - z daleka było widać że tam mieszka " Ukrainiec". Dziesiątki takich gospodarstw likwidowałem cieżkimi ciągnikami i pozyskiwaliśmy cegłę dla mojego PGR. Natomiast tam gdzie byli prawdziwi rolnicy, spółdzielnie kwitną do dzisiaj. Np. RSP Lichnowy założyli imigranci z Francji, którzy pod Paryżem też mieli spółdzielnię i przenieśli kulturę rolną do zacofanej rolniczo Polski. Był o nich serial tv " Pan na Żuławach", gdzie dzisiaj dozorca zarabia 2 x więcej jak tow. Historyk. Proszę, aby Pan jako historyk, skądinąd z ciekawego materiału historycznego, potrafił wyciągać na przyszłość prawdziwe wnioski, a nie jak to czyni IPN na potrzeby PiS. Historyk Amator.
  • Ale tu autorowi nie chodzi o wnioski i ocenę, ale o bycie w przestrzeni medialnej. Dopisz pózniej iż publikował i tu i tam. .. .
  • constipation remedies fast herball essences alison pill
Reklama