Jak zjeść ciastko i mieć ciastko (w żadnym trybie)

Radny Sebastian Skoczyk-Czyżyk przesłał nam do publikacji swoje przemyślenia na temat programu SAFE. Pan radny pisze, że starał się „ująć ten temat w sposób jak najbardziej rzetelny i przejrzysty”. Niestety, nie udało się ani rzetelnie, ani przejrzyście. Czerpiąc z poetyki wypowiedzi premiera in spe, profesora Czarnka, można powiedzieć, że są to jakieś „sruty-pierduty”, zupełnie niestrawne dla elektoratu, do którego miały trafić.
Przede wszystkim powołuje się Pan, Panie radny, na Konstytucję. Imć Zagłoba powiedziałby, że diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni. Zalecałbym unikanie tego słowa – elektorat może mieć na nie alergię, a może nawet skrywane poczucie winy. Gołym okiem przecież widać, że autorskie interpretacje zapisów ustawy zasadniczej przez liderów PiS-u doprowadziły do totalnej zapaści systemu sprawiedliwości i tylko głęboko rozwinięta zdolność polityków do wypierania własnych win pozwala im spokojnie spać.
Wracając do Pańskiego pisma (tutaj link dla wytrwałych): zamiast żonglowania paragrafami, zdecydowanie lepszy byłby prosty i przejrzysty przekaz, który jest w stanie dotrzeć do każdego, np.: „Niemcy kuszą nas tanią chwilówką, do tego z dziesięcioletnią karencją, po to, żeby podstępnie doprowadzić nas do bankructwa i bez jednego wystrzału zająć całą Polskę. Cała kasa trafi oczywiście wcześniej do niemieckiej zbrojeniówki”. Nie zaszkodzi też dodać, że za wszystkim stoi Herr Tusk i opcja niemiecka. Krótko i na temat. Zamiast tego zaczął Pan intelektualizować i brnąć w prawnicze rozważania. Z całym szacunkiem, Panie radny, takimi elaboratami, jakie Pan nam przysłał, kariery w polityce Pan nie zrobi. Elektorat oczekuje prostego komunikatu, który przekona każdego niedowiarka, a nie trzystronicowych wywodów upstrzonych niezrozumiałymi terminami.
Na pochwałę natomiast zasługuje to, że próbował Pan oddziaływać na emocje. Pisze Pan na przykład o systemie warunkowości, który miałby nas doprowadzić do bankructwa i pozbawić suwerenności. To jest uderzenie w punkt! A to, że SAFE – w przeciwieństwie do funduszy unijnych – jest wyłącznie programem techniczno-inwestycyjnym, a warunkowość sprowadza się w skrócie do tego, żeby nie kraść i realizować program zbrojeń wypracowany przez polskich wojskowych, nie ma znaczenia. Liczy się utrwalenie w świadomości elektoratu określonego przekonania.
Podobnie Pańska sugestia, że pieniądze miały trafiać głównie do niemieckiego Rheinmetallu, czego najlepszym dowodem ma być spadek akcji tej firmy po ogłoszeniu prezydenckiego programu SAFE 0%. Prosta informacja, bez prawnych zawiłości, doskonale działa na wyobraźnię. Można by ją jeszcze wzmocnić, dodając, że cały europejski przemysł obronny tracił w tym dniu na wartości, a nie tylko Rheinmetall. Analitycy giełdowi wprawdzie twierdzą, że był to zbieg okoliczności, spadek miał charakter czysto rynkowy, a po ogłoszeniu weta ceny akcji tej spółki wręcz podskoczyły, ale to już nie ma żadnego znaczenia. Komu by tam, poza mną, chciało się to sprawdzać?
Tak na marginesie, skoro już wspomnieliśmy o programie SAFE 0%, to nie uważa Pan, że w podtytule powinien nosić nazwę: „Jak zjeść ciastko i mieć ciastko”? Bo podtytuł „Z pustego to i Salomon nie naleje, chyba że prezes Glapiński” wydaje mi się zbyt rozwlekły.
W polityce, Panie radny, sprawdzają się wyłącznie krótkie hasła niosące duży ładunek emocji. Proszę brać przykład ze swojego prezesa albo przyszłego premiera, profesora Czarnka. Oni, mimo naukowych tytułów, nie boją się operować prostym i czytelnym, acz nierzetelnym komunikatem. Dzięki temu doszli w polityce tam, gdzie Pan ze swoim wyważonym podejściem nie ma szans dotrzeć. Językowym purystom i innym „wykształciuchom” ich język może wydawać się czasami zbyt brutalny, a nawet nielicujący z akademickim etosem, ale chwała im, że dla dobra Ojczyzny gotowi są poświęcić swój profesorski wizerunek. W końcu udowodnił Pan w swoim piśmie niezbicie, że utrata suwerenności Polski jest realna, a w obliczu takich zagrożeń wszelkie metody są dopuszczalne.
Podsumowując - bez wprowadzenia wyżej sugerowanych poprawek uznaliśmy, że Pański artykuł nie nadaje się wprost do publikacji.
Włodek Gęsicki