UWAGA!

Korzystne nicnierobienie

 
Elbląg, Korzystne nicnierobienie
Fot. Michał Skroboszewski

Nasza kolejna leśna wyprawa z Janem Piotrowskim zaczęła się dość tajemniczo. Zanim dowiedzieliśmy się, w jakie miejsca nas zabierze i o czym tym razem opowie leśnik, zdążyliśmy dojechać do leśnictwa Jagodno. A potem zaczęło się odpytywanie... Zobacz zdjęcia Michała Skroboszewskiego.

Miejsca oddane naturze

W drodze do lasu Michał, nasz samochodowy didżej, zaproponował nam twórczość zespołu Moriarty. Z kolei rzecznik Nadleśnictwa Elbląg chyba polubił sprawdzanie naszej wiedzy o lesie, bo gdy dojechaliśmy na miejsce, znów nie brakowało pytań w stylu „jak myślicie, jaki to las?”, „ile lat mogą mieć te drzewa” albo „jaką pracę w tym miejscu wykonali leśnicy?”. Interesujące w kontekście dzisiejszego tematu jest właśnie to ostatnie pytanie, bo w niektórych miejscach leśnicy nie robią nic – a to „nic” jest celowe i z nicnierobienia mogą być zadowoleni.

- Nowoczesna gospodarka leśna nie musi być nastawiona na intensywne działania – zaczyna kolejną opowieść Jan Piotrowski. - Nowoczesność to w jej przypadku również powrót do natury. Gospodarując lasami dbamy o ich różnorodność, żeby było w nich jak najwięcej gatunków zwierząt i roślin, żeby las był stabilny, zdrowy i przetrwał. Żeby to osiągnąć, w lesie pozostawia się wiele miejsc, w których leśnicy nie robią nic. W naszym nadleśnictwie jest to ponad 3,5 tys. ha czyli ok. 20 proc. lasów będących pod naszą opieką. Są to oczywiście rezerwaty i wszelkie miejsca ochrony przyrody, ale też wiele obszarów, które jako miejsca ochrony przyrody nie funkcjonują – podkreśla.

Do takich miejsc należą choćby bagna, małe oczka wodne itp.

- Czasami sami tworzymy takie miejsca, np. blokując spływ wody, żeby się gromadziła, bo wszędzie gdzie jest woda jest też większa różnorodność przyrodnicza – zaznacza leśnik.

Innym miejscem, które leśnicy pozostawiają, są strefy ekotonowe, czyli przejściowe między np. zbiornikiem lub ciekiem wodnym, a lasem. Woda bardzo sprzyja lasowi, przy niej jest najwięcej owadów, a gdzie są owady, pojawiają się też ptaki, do wody ciągną też wszelkiego rodzaju zwierzęta...

- Cała roślinność, zwierzyna, wszystko wpływa na siebie nawzajem, a to sprawia, że sytuacja w lesie naturalnie się reguluje... Można powiedzieć, że takie miejsca są po prostu „oddane naturze” – mówi Jan Piotrowski.

 

W starym sadzie

W Leśnictwie Jagodno Jan Piotrowski zabrał nas w miejsce, gdzie dawniej było gospodarstwo rolne, a teraz rośnie bujny las, który porastają miejscami trzcinowiska. Ten las został posadzony ponad 20 lat temu.

- Już za czasów tego gospodarstwa były tutaj stawy, których nasypy nieco wyremontowaliśmy, żeby zbierały wodę, co także ma służyć różnorodności.

Jak podkreśla nasz leśny przewodnik, gdy sadzono ten las, gospodarka leśna działała inaczej niż obecnie.

- Wtedy przed zalesieniem wycinano wszystko, co znajdowało się na przeznaczonym do sadzenia polu, między innymi zadrzewienia i zakrzaczenia, wyrównywano teren i sadzono las, to było zgodne z ówczesnymi zasadami gospodarowania. Odnośnie tego terenu podjęto jednak decyzję o pozostawieniu rosnącej do tej pory roślinności. Takim miejscem jest pobliski stary sad, jakich jest zresztą wiele jest na terenie naszego nadleśnictwa. To kolejny rodzaj miejsc, które leśnicy zostawiają w spokoju, ewentualnie delikatnie je pielęgnują, gdy zachodzi potrzeba. W tej chwili znajdujemy się na wydzieleniu leśnym mającym ok. 2 ha, kompletnie wyłączonym z użytkowania, nie ma tu żadnych wskazówek odnośnie gospodarowania – zaznacza nasz przewodnik.

Podziwiamy więc stare jabłonie, tu i tam rośnie wierzba, nieopodal jesion, jest też trochę uschniętych drzew, które wkrótce się przewrócą, a wtedy gospodarować będą na nich owady, zadomowią się przy nich małe zwierzęta...

- Widać, że zostawienie takiego miejsca w spokoju sprawia, że sporo się tu dzieje. Natura sama nimi zarządza. My nazywamy je miejscami naturalnej sukcesji. Czasem ingerujemy w nie w ten sposób, że odsłaniamy choćby jakieś niewielkie drzewo owocowe, by miało więcej światła – mówi Jan Piotrowski.

 

Gospodarują ludzie, gospodaruje sam las

  Elbląg, Korzystne nicnierobienie
Fot. Michał Skroboszewski

Po chwili docieramy do „odbudowanego” przez leśników, niewielkiego stawu.

- Już pojawiły się tu bobry, widać ich żeremie, te zwierzęta jakby zastępują nas w pracy. Gdy trzeba, podniosą poziom wody albo dopilnują, by ta nie uciekała. Gdy ścinają jakieś drzewo, żeby się posilić gałązkami lub wpleść jego elementy w swoje konstrukcje, po pewnym czasie do tego drzewa przychodzą jelenie i żywią się korą z jego wyższych części, zwłaszcza w okresie zimowym, gdy brakuje im pokarmu.

Przechodzimy dalej i widzimy kolejne miejsce pozostawione naturalnej sukcesji, natura rządzi się z powodzeniem sama na ponad 7 ha lasu.

- Tu widzimy bardziej krzaczastą roślinność, gdzieniegdzie naturalnie zaczęła się uzupełniać o brzozy, mamy też dąb, który pewnie został posadzony w czasach, gdy mieszkali tu ludzie... W tym miejscu, dzięki dużej ilości zarośli, dobrze czują się ptaki, podobnie cenią je sarny i jelenie, a lis chętnie wykopie w okolicy norę. Nie trzeba tu żadnej ingerencji człowieka, las świetnie radzi sobie sam. Podobnie dzieje się w miejscach, gdzie są duże spadki czy strome wąwozy, tam las „gospodaruje” sam także dlatego, że gdybyśmy mieli pozyskiwać z tych miejsc drewno, z uwagi na trudną dostępność terenu byłoby to kosztowne i mogłoby generować niepotrzebne zniszczenia. Dodatkowo na takich miejscach może się pojawić np. bardziej górska roślinność, tym bardziej warto odpuścić sobie ingerowanie w nie.

Leśnicy zostawiają samymi sobie także takie miejsca jak stanowiska archeologiczne. Tam, gdzie dziś jest las, ludzie często żyli przez setki lat, nadleśnictwo ma więc na swoim terenie stare kurhany, dawne faktorie czy grodziska, które trudno zauważyć gołym okiem, są one jednak udokumentowane i mogą być tam prowadzone badania. Badania prowadzi się także na polu przyrodniczym, wykonuje je choćby Instytut Badawczy Leśnictwa. Te tereny także pozostawia się bez ingerencji, by obserwować na nich przyrodę.

- Naturze pozostawia się także źródliska, czyli miejsca, gdzie z ziemi wybija woda. Podobnie jest z miejscami, gdzie pozyskuje się drewno na etapie rębni. Tam przy pracach leśnych pozostawia się przynajmniej 5 proc. powierzchni, by była ona miejscowym zarzewiem różnorodności – podkreśla leśnik.

Kończymy naszą kolejną wyprawę z leśnikiem, tym razem nieco bardziej pokąsani przez owady. Kto wie - może dlatego, że tyle jest tu pozostawionych lasów rządzących się swoimi prawami? Z drugiej strony możemy być zadowoleni z chroniącego przed upałem cienia, który łaskawie oferuje las. Wsiadamy do auta, Michał włącza radio i zaczynamy ustalać szczegóły naszej kolejnej wizyty w lasach elbląskiego nadleśnictwa..

TB
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama