
Dzisiaj w Pasłęku można było się przenieść w czasy średniowiecza, co gwarantowała piąta edycja Jarmarku św. Bartłomieja. Rozpoczął go przemarsz w historycznych strojach i scenka ukarania złodzieja wina. Zobacz zdjęcia.
Między pasłęckim ratuszem a kościołem św. Bartłomieja stanęły stragany i historyczne miasteczko z kilkoma atrakcjami: dawnymi grami, warsztatem dziewiarskim czy tarczą do strzelania z łuku. Najbardziej oblegany był jednak ptasznik, który przyjechał do Pasłęka z dwoma jastrzębiami i sową. Ale jarmark św. Bartłomieja to nie tylko stoiska, ale przede wszystkim różnego rodzaju konkursy i inscenizacje, które rozpoczął przemarsz w historycznych strojach. W rolę złapanego przez gawiedź złodzieja wina wcielił się Maksymilian Terebus, który prowadzony przez całe miasto na spotkanie z katem.
- To pierwszy mój występ na Jarmarku, warto w takich imprezach brać udział i pokazywać dawne tradycje – powiedział nam Maksymilian, którego przed toporem kata uratowała matka i zakonnik, obiecując katu, że chłopak odpokutuje swoje winy właśnie w klasztorze.
- Ta edycja jest inna niż poprzednie, mamy nowych partnerów, nowe atrakcje. Problemów przy organizacji nie brakowało, ale mam nadzieję, że to nas nie zniechęci i za rok będzie kolejna edycja jarmarku – mówi Adam Makarewicz ze Stowarzyszenia Wspierania Aktywności Lokalnej „Kuźnia Pruska”. - Pasłęk jest pięknym miastem, ale turystów jest jak na lekarstwo. Chcemy, żeby takie imprezy przyciągały gości z zewnątrz, by nie przyjeżdżali jedną bramą, a wyjeżdżali drugą, jak to się u nas mówi, tylko zostali na dłużej. Mamy nadzieję, że nasza inicjatywa się do tego przyczyni i że w przyszłości takich atrakcji w Pasłęku będzie więcej.
- To pierwszy mój występ na Jarmarku, warto w takich imprezach brać udział i pokazywać dawne tradycje – powiedział nam Maksymilian, którego przed toporem kata uratowała matka i zakonnik, obiecując katu, że chłopak odpokutuje swoje winy właśnie w klasztorze.
- Ta edycja jest inna niż poprzednie, mamy nowych partnerów, nowe atrakcje. Problemów przy organizacji nie brakowało, ale mam nadzieję, że to nas nie zniechęci i za rok będzie kolejna edycja jarmarku – mówi Adam Makarewicz ze Stowarzyszenia Wspierania Aktywności Lokalnej „Kuźnia Pruska”. - Pasłęk jest pięknym miastem, ale turystów jest jak na lekarstwo. Chcemy, żeby takie imprezy przyciągały gości z zewnątrz, by nie przyjeżdżali jedną bramą, a wyjeżdżali drugą, jak to się u nas mówi, tylko zostali na dłużej. Mamy nadzieję, że nasza inicjatywa się do tego przyczyni i że w przyszłości takich atrakcji w Pasłęku będzie więcej.
RG