UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Trwa strajk w Tramwajach Elbląskich (aktualizacja z wtorku, godz. 8.30)

 
Elbląg, Po Elblągu jeżdżą autobusy PKS, które pełnią rolę komunikacji zastępczej
Po Elblągu jeżdżą autobusy PKS, które pełnią rolę komunikacji zastępczej (fot. RG)
Reklama

Około 60 osób spośród prawie 140 pracowników Tramwajów Elbląskich nadal prowadzi strajk. To głównie motorniczowie i pracownicy techniczni, co powoduje, że na trasę nie wyjechały tramwaje. Zastąpiły je autobusy podstawione przez elbląski PKS oznaczone symbolami T2, T3, T4. . Zobacz zdjęcia.

Od rana na tory nie wyjechał żaden tramwaj. Strajkujący oflagowali siedzibę spółki i rozwiesili na ogrodzeniu informację o proteście. Strajkuje około 60 osób, które przyszły do pracy, ale czas spędzają głównie w zakładowej świetlicy.

- Warunki pracy się pogorszyły, nie jesteśmy z nich zadowoleni. Mamy nowe tramwaje, ale pracownicy ledwo wiążą koniec z końcem. Jeśli dyrektor mówi, że pracujemy w nadgodziny i dzięki temu dobrze zarabiamy, to coś tu jest nie tak. Pracuję tu 12 lat jako motornicza. To ciężka praca, wymagająca koncentracji przez 9-10 godzin dziennie, trzeba mieć oczy dookoła głowy – mówi pani Anna, jedna ze strajkujących.

- Motorniczym byłem 16 lat, później pracowałem 7 lat w dziale torów i sieci, teraz jestem dyspozytorem. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli przeciągać strajku w nieskończoność – mówi pan Piotr.

– Jestem zdeterminowany. Na papierze zarabiamy o wiele mniej niż w rzeczywistości, bo dochodzą nam liczne nadgodziny, dyżury, dzięki którym nadganiamy sobie te 200 złotych do wypłaty. Pensja zasadnicza to 2300-2500 na rękę. To o wiele za mało – uważa pan Marek, kolejny z protestujących.

Strajkujący wystosowali dzisiaj odezwę do mieszkańców Elbląga, w której proszą o wyrozumiałość. Jak twierdzą, są zdeterminowani, by strajkować do skutku, czyli spełnienia żądań 500 złotych podwyżki i wycofania się z porozumienia o możliwości pracy w maksymalnej liczbie nadgodzin, jaką dopuszcza prawo.

- Nie było żadnego odzewu ze strony pracodawcy po ostatnim spotkaniu. Cały czas oczekujemy propozycji, która zwiększy nasze płace zasadnicze. Nie kosztem przekładania pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej, jak chciałaby dyrekcja. Żaden tramwaj nie wyjechał z zajezdni, czekamy na decydentów z miasta, bo to od nich wszystko zależy. Będziemy stali tyle, ile będzie trzeba – mówi Roman Kluczyk, przewodniczący Zakładowej Organizacji Związkowej Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w RP

Co może zmienić postawę strajkujących? - Podejdźmy do rozmów, to nie może być tak, że będziemy się odbijać od ściany. Muszą być podjęte próby rozwiązania tego problemu nie tylko na ten rok, ale by co roku były przygotowywane rozwiązania dotyczące płac – dodaje Roman Kluczyk.

- Najważniejsze żądania na teraz, by przyjechał do strajkujących prezydent, który jest pełniącym funkcję walnego zgromadzenia wspólników w tej komunalnej spółce. To od niego zależy, jaki ten strajk dalej się potoczy – twierdzi Stanisław Taube, przewodniczący Zarządu Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w RP, który przyjechał do strajkujących z Gdyni.

Jak się okazuje, nie wszyscy motorniczowie strajkują. W portierni spotkaliśmy trzy osoby, które nie głosowały za strajkiem. Dzisiaj przyszły do pracy i czekają na dalszy rozwój wydarzeń. - Nie chcemy opowiedzieć się po żadnej ze stron. Jesteśmy gotowi do pracy, ale uruchomienie tramwajów to nie taka prosta sprawa. Sam motorniczy nie wystarczy – mówią.

 

Nie mamy środków na podwyżki

- Nasze rozmowy nie przyniosły efektu z uwagi na to, że w firmie nie ma jakichkolwiek środków na podwyżki. Znaleźliśmy jedynie środki, które musieliśmy ponieść z uwagi na podniesienie najniższego wynagrodzenia, to dotyczyło dziewięciu osób – mówi z kolei Andrzej Sawicki, dyrektor Tramwajów Elbląskich. - Na podwyżki 300, 400 czy 500 złotych nie mamy środków. Proponowałem zarządowi związku zawodowego, by skorzystać z własnego budżetu i na przykład przenieść fundusz trzynastki na płace zasadnicze, to by było wygodne z punktu widzenia działalności związkowej, bo pracownicy najmniej zarabiający najbardziej na tym skorzystali. Złożyłem taką propozycję w piątek, zresztą nie tylko tę. Chciałem wycofać się z limitów nadgodzin, bo przez cięcia budżetowe nie trzeba ich tyle generować. Zaproponowałem też, że dodatek frekwencyjny kwartalny za brak absencji chorobowej, który wprowadziłem w sierpniu ubiegłego roku, by został dodany do płacy zasadniczej od 1 stycznia 2021 roku. Niestety, do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi. Nie otrzymałem jeszcze też listy osób strajkujących. Za strajk pracodawca nie płaci, dlatego chcę wiedzieć, kto strajkuje a kto nie, by czas pracy rozliczyć. Jeden dzień przestoju wagonów to 50 tysięcy złotych strat. Nie ukrywam, że chcę organizować komunikację tramwajową, być może w małym zakresie, aby nie generować nadmiernych strat spółki, korzystając z pomocy tych osób, które nie strajkują. 60 osób, które opowiedziały się za strajkiem to 44 procent wszystkich pracowników Tramwajów Elbląskich - zastrzega dyrektor TE.

 

Sztab kryzysowy i komunikacja zastępcza

Dzisiaj o godz. 13.30 po raz kolejny ma zebrać się sztab kryzysowy powołany w związku ze strajkiem przez prezydenta Elbląga już w piątek. Po spotkaniu spodziewany jest komunikat do mediów. Autobusową komunikację zastępczą na czas strajku zorganizował Zarząd Komunikacji Miejskiej.

- Uruchomiliśmy 11 autobusów po trasach zastępczych zbliżonych do tramwajowych, które kursują średnio co 15-20 minut. Nie mamy na razie żadnych sygnałów od pasażerów. Wydaje nam się, że przygotowaliśmy komunikację dość dobrze. Nie zawsze dało się, ze względu na ruch drogowy, ustawić zastępcze przystanki tuż przy tramwajowych – mówi Artur Bartnik, dyrektor Zarządu Komunikacji Miejskiej.

Autobusy podstawił elbląski PKS. Część z nich jest wyposażona w kasowniki, niektóre są pojazdami rejsowymi, które na co dzień jeżdżą na międzymiastowych trasach.

 

Aktualizacja z godz. 15.30

Po poniedziałkowym spotkaniu sztabu kryzysowego komunikat wydał Urząd Miejski. "W związku z rozpoczętym dziś strajkiem w spółce Tramwaje Elbląskie  pragniemy zapewnić, że zależy nam na jak najszybszym rozwiązaniu sporu, który bezpośrednio uderza w mieszkańców naszego miasta. Od piątku w sposób ciągły działa sztab kryzysowy, którego zadaniem było zorganizowanie komunikacji zastępczej na czas strajku, a także analiza możliwości finansowych żądań związkowców.

Dziś w Urzędzie Miejskim odbyło się kolejne posiedzenie sztabu, podczas którego omówiono działającą od rana komunikację zastępczą. Jak wynika z informacji dyrektora ZKM; działa ona sprawnie i nie ma w tej zastrzeżeń ze strony mieszkańców. Podczas posiedzenia prezydent polecił również powołanie zespołu, który wnikliwie przeanalizuje koszty funkcjonowania komunikacji miejskiej" - brzmi komunikat przesłany przez Joannę Urbaniak, rzecznika prasowego prezydenta Elbląga.

Tymczasem strajkujący zapowiedzieli protest rotacyjny. - Strajk trwa 24 godziny na dobę, będziemy się zmieniać rotacyjnie na dyżurach. Codziennie będziemy przedstawiać dyrekcji listę pracowników strajkujących, jest na niej ponad 60 osób - powiedział nam Roman Kluczyk, przewodniczący zakładowej organizacji związkowej. 

 

Aktualizacja z wtorku z godz. 8.30. Rozpoczął się drugi dzień strajku w Tramwajach Elbląskich. - Jesteśmy jeszcze bardziej zmotywowani i zdeterminowali niż wczoraj - powiedział nam Roman Kluczyk, przewodniczący zakładowej organizacji związkowej. Stanisław Taube, przewodniczący Zarządu Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w RP, wysłał do władz miasta zaproszenie do udziału w rozmowach ze strajkującymi. - Odpowiedzi jeszcze nie mamy - dodał Roman Kluczyk. 

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama