UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblagu
Rek

Żyjesz w zgodzie ze sobą?

 
Żyjesz w zgodzie ze sobą?
fot. Michał Skroboszewski

- Zwiększenie pewności siebie jest fundamentem, od którego zaczynam pracę z osobami, które się do mnie zgłaszają. Podobnie jak nie można zbudować domu na kiepskich fundamentach, tak samo nie można zacząć zmian, jeżeli chęć zmiany nie jest podparta fundamentem pewności siebie - mówi Joanna Strzyżewska, elbląski coach, mentor i doradca życiowy.

- Czym jest coaching?

J.S.: Zajmuję się coachingiem, mentoringiem i tzw. „doradztwem życiowym”. Coaching to przede wszystkim zadawanie pytań i umiejętność analizy odpowiedzi na te pytania. Trzeba być dobrym słuchaczem, bo słuchać, a słyszeć to dwie zupełnie inne sprawy. W mojej pracy dążę do tego, by mój klient sam znalazł w sobie odpowiedź na to, czego chce od życia, jakie ma względem tego oczekiwania i jak osiągnie ten cel. Można powiedzieć, że z koleżanką, czy z kolegą też można porozmawiać. Oczywiście – jednak to nie to samo. Kolega, czy koleżanka z reguły wskaże rozwiązanie, które uważa za jedyne i słuszne, ale pamiętajmy, że każdy z nas jest inny, inaczej się motywuje i inaczej rozwiązuje problemy. Ja mam narzędzia do tego, by pomóc danej osobie podjąć takie decyzje, które będą zgodne z jej odczuciami, zapatrywaniem się na życie, zgodnie z tym co chce i co czuje, a nie tym, czego oczekuje otoczenie. Nie wskazuję, co należy zrobić, ale poprzez odpowiednie pytania otwieram nowe ścieżki i możliwości, które gdzieś tam głęboko są w nas, ale czasami nie wiemy jak je odnaleźć. Pochwalę się, że dostałam wiele informacji zwrotnych o tym, jak pozytywnie zmieniło się życie osób, którym pomagałam.

 

- Jedną z cech, którą pani wzmacnia jest pewność siebie.

J.S.: Zwiększenie pewności siebie jest fundamentem, od którego zaczynam pracę z osobami, które się do mnie zgłaszają. Podobnie jak nie można zbudować domu na kiepskich fundamentach, tak samo nie można zacząć zmian, jeżeli chęć zmiany nie jest podparta fundamentem pewności siebie. Pewność siebie budujemy już od momentu narodzin. Jesteśmy wtedy „białą kartką”, na której malujemy obraz siebie w społeczeństwie. To jak wygląda nasz obraz, wynika z wychowania, relacji z bliskimi, z kontaktów z innymi ludźmi, którzy pojawiają się w naszym życiu, z sukcesów i porażek jakich doznajemy wraz z dorastaniem oraz z tego, jaką informację zwrotną wtedy otrzymywaliśmy od otoczenia. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo dzieciństwo wpłynęło na nasze dorosłe życie. Pewność siebie jest potrzebna do codziennego funkcjonowania: do tego jaką wybierzemy szkołę, pracę, jaką rolę tam obierzemy, czy zdecydujemy się iść po podwyżkę, czy zmienimy pracę, czy nawiążemy nowe znajomości, czy najprostsze a jednocześnie najtrudniejsze: czy otwarcie wyrazimy swoje zdanie nie zwracając uwagi na to, jak zostaniemy odebrani. Jednym z elementów budowania pewności siebie jest bycie dla siebie przyjacielem.

 

- Na czym polega bycie przyjacielem samego siebie?

J.S.: Przede wszystkim chodzi o to, abyśmy byli wyrozumiali także w stosunku do siebie. Ludzie dość często karcą sami siebie. Z wyrzutami zadają sobie pytania: „Czemu tak zrobiłem? Skąd ten głupi pomysł? Jestem beznadziejny!”. W ten sposób biczujemy samych siebie. Do przyjaciela byśmy powiedzieli: „Zrobiłeś tak. Ok. To była twoja decyzja. W tamtym czasie uważałeś ją za najlepszą możliwą do zrealizowania. Teraz masz na to inny pogląd. Zastanówmy się czy możemy to naprawić. Nie możemy? Ok. Masz teraz cenne doświadczenie. Zobaczmy jakie stają przed Tobą możliwości”. Dlaczego tak jest? Skąd ten dysonans? Uważamy, że nasz przyjaciel potrzebuje wsparcia, pokrzepienia i motywacji do działania. Z naszego punktu widzenia jest mu to potrzebne. Dlaczego więc przyjaciela chętnie wspieramy, a siebie już niekoniecznie? Przyjaźń jest wyrozumiała, tolerancyjna, ma w sobie dobrotliwość i łagodność. Ale ta wyrozumiałość względem siebie nie przychodzi tak łatwo i tutaj zaczyna się moja rola: pomoc ludziom w akceptacji siebie takimi jakimi są.

 

- Ludzie często nie wiedzą, ale i też nie wierzą w to, że są w stanie zmienić swoje życie.

J.S: Dlatego pomagam w wielu kwestiach. Uczę asertywności i stawiania granic. Uczę, że nie musimy zgadzać się na wszystko. Uczę, że są granice naszego życia, których innym nie wolno przekraczać – sami musimy ustalić, gdzie ta granica się znajduje i kiedy czujemy się komfortowo. Wejście innych „z brudnymi buciorami” w nasze życie może mieć rozmaite, nieprzyjemne konsekwencje, np. popsucie relacji rodzinnych czy spadek efektywności w pracy.

Pomagam też osobom chcącym przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej. Badam kompetencje, sprawdzam na jakim stanowisku dana osoba sprawdzi się najlepiej. To pomaga wydobyć potencjał, z którego często nie zdajemy sobie sprawy. Po takiej rozmowie, nagle okazuje się, że ktoś chciał aplikować na stanowisko księgowego a jego predyspozycje wyraźnie wskazują, że powinien pracować np. jako przedstawiciel handlowy i od razu dostaje angaż w firmie. Ba! Wykonuje swoją pracę z przyjemnością, bo jest w „swoim żywiole”.

 

-Takie działania wymagają jednak odwagi np. żeby odejść z pracy, która nie daje nam zadowolenia.

J.S.: Posłużę się przykładem. Dlaczego praca nie daje zadowolenia? Uwielbiamy, to co robimy, a jednak coś jest nie tak. Być może czujemy, że zarabiamy za mało albo z obawy o stratę pracy nie mamy odwagi powiedzieć, że mamy za dużo obowiązków, że nie dogadujemy się z zespołem, bo ktoś jest zbyt gadatliwy i przeszkadza nam w wykonywaniu obowiązków a gdyby tego czynnika nie było praca byłaby całkiem fajna. W tym przypadku znowu wrócimy do pewności siebie. Gdy jesteśmy pewni siebie, swojej wartości jako pracownika, nie będziemy obawiać się rozmowy z przełożonym czy współpracownikami. Potrzebna jest zarówno pewność siebie jak i asertywność. Asertywność to nie sztuka mądrego odmawiania, ale umiejętność dbania o swój komfort życia. Sporo osób myli asertywność z agresją czy arogancją, bo bardzo łatwo przekroczyć granicę pomiędzy tymi pojęciami. Trzeba wiedzieć jak mówić, intonować, jakich słów używać, żeby nikogo nie urazić a jednocześnie powiedzieć i wyegzekwować to, co chcemy osiągnąć. Tego też można nauczyć.

 

- Czasami potrzebna jest rozmowa z samym sobą.

J.S.: Czasami trzeba po prostu usiąść i zapytać samego siebie: „Czego tak naprawdę chcę?”. Jest to ciężka rozmowa, bo bywa tak, że sami przed sobą nie potrafimy przyznać się do swoich pragnień i marzeń. Przeszkadza chaos w głowie, mętlik myśli i przekonywanie samego siebie, że to nie ma sensu, że to nieodpowiedni czas, że teraz jest coś ważniejszego. Do coacha przychodzą osoby, które potrzebują wsparcia lub przekonania, że to co robią jest dobre, że przyniesie im wymierne korzyści. Takie osoby podczas sesji u coacha zadają sobie bardzo trudne pytania. Starając się na nie odpowiedzieć zaczynają słuchać siebie, odkrywają swoje możliwości. Po coachingu kolejny krok to mentoring i doradztwo, dlatego po sesjach nadal wspieram swoich podopiecznych. Jeśli mam taką możliwość pomagam im przejść przez proces zmiany pracy.
       W Elblągu działa teraz wiele inicjatyw społecznych, m.in. networkingowych, na których można poznać ciekawych ludzi, poszerzyć swoją sieć kontaktów, zaoferować swoje usługi, zawrzeć współpracę - znaleźć pracę lub dobrego pracownika. Chciałabym podkreślić, że sesja u coacha to nie wstyd tylko wymierna inwestycja w swój rozwój. Wszystko to, co zostanie powiedziane podczas sesji zostaje między mną a klientem. Żadna informacja nie opuszcza pokoju, w którym odbywało się spotkanie. Czy jest to sprawa osobista czy pomysł na innowacyjny biznes. Każdy ma swoja ścieżkę w życiu, a ja pomagam na nią wejść.

 

Joanna Strzyżewska

tel. 697-144-507

mail: jostcompany@gmail.com

 

 

Artykuł w ramach cyklu publikacji na temat firm, uczestniczących w programie "Startup House III - Inkubacja przedsiębiorstw w Elblągu", realizowanym przez Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w Elblągu. Celem projektu jest wykreowanie na terenie Elbląga oraz województwa warmińsko-mazurskiego sprzyjających warunków do powstawania i rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw.

 

---- artykuł promocyjny ----

.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl