Trzydzieści trzy elbląskie sny

Tragiczne wydarzenie. Senne wizje. Życiowy zakręt. Artysta, który traci natchnienie. A na dokładkę Elbląg. Mało zrozumiałe? Już wyjaśniamy. To punkt wyjścia akcji pełnometrażowego filmu, który zostanie nakręcony w Elblągu. Pierwszy klaps na planie padnie już w sierpniu. Poprzedzą go zaś dwa castingi wyłaniające aktorów-amatorów, którzy zagoszczą w wielkoekranowej produkcji.
O genezie filmowego pomysłu z Elblągiem w tle opowiedzieli nam autorzy niecodziennego wydarzenia: Grzegorz Styczeń, Kacper Bork i Mikołaj Sobczak.
Ujęcie pierwsze, w którym poznajemy sprawców zamieszania
Mikołaj, Grzegorz i Kacper to młodzi elblążanie. Pasjonaci kina, studenci kierunków ściśle z filmem związanych. Mają jasno rozpisany podział ról. Kacper odpowiada za scenariusz, Mikołaja pochłonęła operatorska praca na planie, Grzegorz zaś to reżyser i – jak twierdzą koledzy – poniekąd inicjator całego wydarzenia. Choć to niewiarygodne, to ci ledwo co pełnoletni studenci mają kilka lat doświadczenia w swojej profesji. Oczywiście – co stanowczo podkreślają – wcześniej zajmowali się nieco mniej wymagającą twórczością. Zostali jednak dostrzeżeni.
– Braliśmy udział w różnych konkursach. Dostaliśmy nagrody i wyróżnienia, na przykład konkursie „Plastik nie jest fantastik” pod patronatem Greenpeace czy też nagrodę specjalną w konkursie na reklamę, organizowanym przez Sprite. Tak naprawdę jednak nie ma czym się specjalnie chwalić, bo nie były to jakieś wielkie konkursy, a udzielaliśmy się wtedy, gdzie się dało. Nagrody jednak pozwoliły nam zainwestować w sprzęt oraz zdobyć nieco doświadczenia. Wtedy filmowanie traktowaliśmy bardziej rozrywkowo niż zawodowo – jak jest obecnie – mówi Grzegorz.
Obecnie jednak będzie inaczej. Jak zapewniają, film będzie profesjonalną, pełnometrażową produkcją: – Nie przyjdziemy na plan z telefonem komórkowym – żartuje Mikołaj, a już na poważnie dodaje: – Przez parę lat uczyliśmy się tego, co mamy robić, kręciliśmy różne rzeczy, stwierdziliśmy więc, że przyszedł najwyższy czas, by wykorzystać wiedzę i szkolne ćwiczenia zamienić w praktykę. A gdybyśmy napotkali jakiekolwiek komplikacje, to mamy opiekuna, którym jest Witold Chomiński, operator znany między innymi ze współpracy z Janem Jakubem Kolskim. Z nim na bieżąco konsultujemy naszą pracę.
Ujęcie drugie, podczas którego dowiadujemy się o filmie ze snami w tytule
Wyobraźmy sobie pisarza, który natchnienie do swojej twórczości czerpie ze snów. Nocne wizje stają się podstawą do utkania realnych tekstów. Do czasu jednak... Tragiczne, życiowe doświadczenie sprawia, że bohater zostaje pozbawiony siły napędowej swojej twórczości. Dodajmy do tego zapowiedź, iż miejscami realizm, ciężkie życie przeplatać się będzie z fikcją, czymś nierealnym, ze światem niematerialnym, a otrzymamy zapowiedź akcji filmu „Trzydzieści trzy sny”. Skąd taki pomysł?
– To żaden wątek autobiograficzny. Wszystko zaczęło się od tego, że któregoś dnia miałem świetny sen – byłby idealnym materiałem na film. I jak to zwykle bywa po obudzeniu się, już niewiele pamiętałem. Ale za to przyszło mi do głowy, że pomysł o czerpaniu inspiracji ze snów można wykorzystać w filmie. A potem to się zaczęło rozwijać – wyjaśnia Grzegorz Styczeń.
Co będzie dalej? Jak potoczą się losy bohatera? Jak zakończy się jego przygoda? Tego dowiedzą się widzowie już jesienią. Wówczas – według wyliczeń twórców – film powinien być już zmontowany. I jak zapewniają, chcą pokazać go elblążanom podczas projekcji na dużym ekranie.
Ujęcie trzecie, w którym podsłuchujemy rozmowę o pieniądzach, a raczej ich braku
Młodym filmowcom nie brakuje pasji, zaangażowania i nadziei na powodzenie ich pomysłu. Lecz tak jak inni początkujący twórcy, tak i oni borykają się z problemem braku pieniędzy: – Nie mamy właściwie budżetu. Tak to już jest z młodymi twórcami, że właściwie niemożliwe jest zdobycie funduszy na rozpoczęcie. Nie zarabiamy na tym, i niestety – nie zarobią aktorzy. Chyba, że uda się nam dostać jakąś nagrodę, ta wówczas zostanie podzielona na całą ekipę. Teraz zaś, niestety, nie mamy żadnego wsparcia, a to, co mamy, inwestujemy w film, żeby jego jakość była jak najlepsza – przyznaje Mikołaj Sobczak.
Na szczęście przyjaciołom nie brakuje wiary w to, że, mimo przeszkód, uda się im doprowadzić realizację do finału. Ze śmiechem zauważają, że już za dużo zamieszania zrobili, by teraz móc się wycofać.
– Dzięki prowadzonej działalności mamy profesjonalny sprzęt. Dodatkowo szkoła wrocławska, w której uczy się Grzegorz, użyczy nam oświetlenia na plan. Współpracujemy także z elbląskim Emitem. To będzie więc jak najbardziej profesjonalny film, mimo przeszkód budżetowych – dodaje Kacper Bork
Ujęcie czwarte wprost z aktorskiej garderoby
W filmie elbląskich artystów „zagra” także nasze miasto. Młodzi filmowcy zapewniają, że Elbląg będzie jak najbardziej widoczny i rozpoznawalny. W „Trzydziestu trzech snach” zagra między innymi starówka i Plac Kazimierza Jagiellończyka.
Ekipa realizatorska uchyliła przed nami rąbka tajemnicy i zdradziła, jak doszło do wybrania Elbląga na miejsce rozgrywania filmowych zdarzeń: – To nie jest przypadek, że wybraliśmy Elbląg. Tu się urodziliśmy, i choć wyjechaliśmy na studia, to nadal jest to nasze miasto i uważamy, że warto je pokazać. A dzięki temu filmowi może uda się je wypromować, a przede wszystkim pokazać szerszej publiczności – uważa Kacper.
Oprócz scenariusza i ekipy realizującej film, jednym ze składników produkcji są aktorzy. Tu otwiera się szansa przed mieszkańcami Elbląga, którzy czują w sobie zew artystycznych pasji, pokłady niewykorzystanego dotychczas talentu albo po prostu są ciekawi kulis filmowego świata. Twórcy „33 snów” poszukują bowiem osób, którzy chcieliby spróbować swoich sił w filmie: – Szukamy głównie osób w średnim wieku, w szczególności mężczyzn. Główny bohater to facet koło czterdziestki. Oprócz głównych postaci potrzebujemy również statystów. Wszystkich zainteresowanych prosimy o przyjście na castingi, które odbędą się 15 i 20 lipca o godz. 10.30 w III Liceum Ogólnokształcącym – gorąco zapraszają twórcy filmu „Trzydzieści trzy sny”
Ujęcie pierwsze, w którym poznajemy sprawców zamieszania
Mikołaj, Grzegorz i Kacper to młodzi elblążanie. Pasjonaci kina, studenci kierunków ściśle z filmem związanych. Mają jasno rozpisany podział ról. Kacper odpowiada za scenariusz, Mikołaja pochłonęła operatorska praca na planie, Grzegorz zaś to reżyser i – jak twierdzą koledzy – poniekąd inicjator całego wydarzenia. Choć to niewiarygodne, to ci ledwo co pełnoletni studenci mają kilka lat doświadczenia w swojej profesji. Oczywiście – co stanowczo podkreślają – wcześniej zajmowali się nieco mniej wymagającą twórczością. Zostali jednak dostrzeżeni.
– Braliśmy udział w różnych konkursach. Dostaliśmy nagrody i wyróżnienia, na przykład konkursie „Plastik nie jest fantastik” pod patronatem Greenpeace czy też nagrodę specjalną w konkursie na reklamę, organizowanym przez Sprite. Tak naprawdę jednak nie ma czym się specjalnie chwalić, bo nie były to jakieś wielkie konkursy, a udzielaliśmy się wtedy, gdzie się dało. Nagrody jednak pozwoliły nam zainwestować w sprzęt oraz zdobyć nieco doświadczenia. Wtedy filmowanie traktowaliśmy bardziej rozrywkowo niż zawodowo – jak jest obecnie – mówi Grzegorz.
Obecnie jednak będzie inaczej. Jak zapewniają, film będzie profesjonalną, pełnometrażową produkcją: – Nie przyjdziemy na plan z telefonem komórkowym – żartuje Mikołaj, a już na poważnie dodaje: – Przez parę lat uczyliśmy się tego, co mamy robić, kręciliśmy różne rzeczy, stwierdziliśmy więc, że przyszedł najwyższy czas, by wykorzystać wiedzę i szkolne ćwiczenia zamienić w praktykę. A gdybyśmy napotkali jakiekolwiek komplikacje, to mamy opiekuna, którym jest Witold Chomiński, operator znany między innymi ze współpracy z Janem Jakubem Kolskim. Z nim na bieżąco konsultujemy naszą pracę.
Ujęcie drugie, podczas którego dowiadujemy się o filmie ze snami w tytule
Wyobraźmy sobie pisarza, który natchnienie do swojej twórczości czerpie ze snów. Nocne wizje stają się podstawą do utkania realnych tekstów. Do czasu jednak... Tragiczne, życiowe doświadczenie sprawia, że bohater zostaje pozbawiony siły napędowej swojej twórczości. Dodajmy do tego zapowiedź, iż miejscami realizm, ciężkie życie przeplatać się będzie z fikcją, czymś nierealnym, ze światem niematerialnym, a otrzymamy zapowiedź akcji filmu „Trzydzieści trzy sny”. Skąd taki pomysł?
– To żaden wątek autobiograficzny. Wszystko zaczęło się od tego, że któregoś dnia miałem świetny sen – byłby idealnym materiałem na film. I jak to zwykle bywa po obudzeniu się, już niewiele pamiętałem. Ale za to przyszło mi do głowy, że pomysł o czerpaniu inspiracji ze snów można wykorzystać w filmie. A potem to się zaczęło rozwijać – wyjaśnia Grzegorz Styczeń.
Co będzie dalej? Jak potoczą się losy bohatera? Jak zakończy się jego przygoda? Tego dowiedzą się widzowie już jesienią. Wówczas – według wyliczeń twórców – film powinien być już zmontowany. I jak zapewniają, chcą pokazać go elblążanom podczas projekcji na dużym ekranie.
Ujęcie trzecie, w którym podsłuchujemy rozmowę o pieniądzach, a raczej ich braku
Młodym filmowcom nie brakuje pasji, zaangażowania i nadziei na powodzenie ich pomysłu. Lecz tak jak inni początkujący twórcy, tak i oni borykają się z problemem braku pieniędzy: – Nie mamy właściwie budżetu. Tak to już jest z młodymi twórcami, że właściwie niemożliwe jest zdobycie funduszy na rozpoczęcie. Nie zarabiamy na tym, i niestety – nie zarobią aktorzy. Chyba, że uda się nam dostać jakąś nagrodę, ta wówczas zostanie podzielona na całą ekipę. Teraz zaś, niestety, nie mamy żadnego wsparcia, a to, co mamy, inwestujemy w film, żeby jego jakość była jak najlepsza – przyznaje Mikołaj Sobczak.
Na szczęście przyjaciołom nie brakuje wiary w to, że, mimo przeszkód, uda się im doprowadzić realizację do finału. Ze śmiechem zauważają, że już za dużo zamieszania zrobili, by teraz móc się wycofać.
– Dzięki prowadzonej działalności mamy profesjonalny sprzęt. Dodatkowo szkoła wrocławska, w której uczy się Grzegorz, użyczy nam oświetlenia na plan. Współpracujemy także z elbląskim Emitem. To będzie więc jak najbardziej profesjonalny film, mimo przeszkód budżetowych – dodaje Kacper Bork
Ujęcie czwarte wprost z aktorskiej garderoby
W filmie elbląskich artystów „zagra” także nasze miasto. Młodzi filmowcy zapewniają, że Elbląg będzie jak najbardziej widoczny i rozpoznawalny. W „Trzydziestu trzech snach” zagra między innymi starówka i Plac Kazimierza Jagiellończyka.
Ekipa realizatorska uchyliła przed nami rąbka tajemnicy i zdradziła, jak doszło do wybrania Elbląga na miejsce rozgrywania filmowych zdarzeń: – To nie jest przypadek, że wybraliśmy Elbląg. Tu się urodziliśmy, i choć wyjechaliśmy na studia, to nadal jest to nasze miasto i uważamy, że warto je pokazać. A dzięki temu filmowi może uda się je wypromować, a przede wszystkim pokazać szerszej publiczności – uważa Kacper.
Oprócz scenariusza i ekipy realizującej film, jednym ze składników produkcji są aktorzy. Tu otwiera się szansa przed mieszkańcami Elbląga, którzy czują w sobie zew artystycznych pasji, pokłady niewykorzystanego dotychczas talentu albo po prostu są ciekawi kulis filmowego świata. Twórcy „33 snów” poszukują bowiem osób, którzy chcieliby spróbować swoich sił w filmie: – Szukamy głównie osób w średnim wieku, w szczególności mężczyzn. Główny bohater to facet koło czterdziestki. Oprócz głównych postaci potrzebujemy również statystów. Wszystkich zainteresowanych prosimy o przyjście na castingi, które odbędą się 15 i 20 lipca o godz. 10.30 w III Liceum Ogólnokształcącym – gorąco zapraszają twórcy filmu „Trzydzieści trzy sny”
Angelika Kosielska