Miejscy urzędnicy pracują dwie godziny krócej

Bo jest upalnie, a w ratuszu tylko nieliczne pomieszczenia są klimatyzowane. Po sygnale od jednego z urzędników, PIP skontrolował sytuację, ale nie stwierdził przekroczenia temperatury (norma to 30 stopni). - Jednak sami sprawdzaliśmy temperaturę na bieżąco, która wczoraj sięgała nawet 34 stopni C - informuje biuro prasowe prezydenta Elbląga. Prezydent wydał więc zarządzenie o skróceniu czasu pracy urzędników. Skorzystał z możliwości, jaką dopuszcza prawo pracy. Elbląg nie jest wyjątkiem na mapie kraju. Krócej pracują też urzędnicy np. w Brzegu.
- W urzędzie klimatyzowane są jedynie sekretariaty prezydentów oraz ich gabinety - przyznaje Łukasz Mierzejewski z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Elblągu. - To efekt remontu przeprowadzone jeszcze za poprzednich władz miasta. W pozostałych pomieszczeniach pracownicy chłodzą się przy pomocy wentylatorów. Najgorzej sytuacja wygląda na poddaszu. Tam urzędnikom upał dokucza najbardziej.
Po sygnale od jednego z urzędników Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała sytuację, ale podczas kontroli nie stwierdzono przekroczenia temperatury (norma to 30 stopni). Urzędnicy jednak na bieżąco sprawdzali temperaturę. Wczoraj (29 lipca) temperatury w pomieszczeniach sięgały nawet 34 stopni C. Zakupiono wentylatory i zamontowano rolety.
Zgodnie z artykułem 145 par.1 kp oraz z artykułami 207 i 210 kp, prezydent ma prawo zdecydować o skróceniu czasu pracy pracowników, jeżeli nastąpi pogorszenie warunków ich pracy, bądź warunki panujące zagrażają ich zdrowiu. W efekcie prezydent Elbląga wydał zarządzenia w sprawie skrócenia czasu pracy urzędnikom o dwie godziny.
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że są zawody, których wykonywanie w czasie, gdy żar leje się z nieba jest dużo bardziej uciążliwe - przyznaje Mierzejewski. - Jednak kto, jak nie prezydent i urząd ma prawa przestrzegać? Dostosowujemy się więc do przepisów.
Przepisy mówią też, że podczas upałów pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikom zimne napoje. Elbląscy urzędnicy mają i napoje, i krótszy dzień pracy. Póki co, do końca tego tygodnia.
- Nie jest tak, że urząd pustoszeje - zapewnia Łukasz Mierzejewski. - Pracujemy rotacyjnie, jedni przychodzą do pracy dwie godziny później, inni wcześniej opuszczają ratusz. Na pewno nie odbije się to na petentach. Nie skrócił się czas otwarcia urzędu.
Po sygnale od jednego z urzędników Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała sytuację, ale podczas kontroli nie stwierdzono przekroczenia temperatury (norma to 30 stopni). Urzędnicy jednak na bieżąco sprawdzali temperaturę. Wczoraj (29 lipca) temperatury w pomieszczeniach sięgały nawet 34 stopni C. Zakupiono wentylatory i zamontowano rolety.
Zgodnie z artykułem 145 par.1 kp oraz z artykułami 207 i 210 kp, prezydent ma prawo zdecydować o skróceniu czasu pracy pracowników, jeżeli nastąpi pogorszenie warunków ich pracy, bądź warunki panujące zagrażają ich zdrowiu. W efekcie prezydent Elbląga wydał zarządzenia w sprawie skrócenia czasu pracy urzędnikom o dwie godziny.
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że są zawody, których wykonywanie w czasie, gdy żar leje się z nieba jest dużo bardziej uciążliwe - przyznaje Mierzejewski. - Jednak kto, jak nie prezydent i urząd ma prawa przestrzegać? Dostosowujemy się więc do przepisów.
Przepisy mówią też, że podczas upałów pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikom zimne napoje. Elbląscy urzędnicy mają i napoje, i krótszy dzień pracy. Póki co, do końca tego tygodnia.
- Nie jest tak, że urząd pustoszeje - zapewnia Łukasz Mierzejewski. - Pracujemy rotacyjnie, jedni przychodzą do pracy dwie godziny później, inni wcześniej opuszczają ratusz. Na pewno nie odbije się to na petentach. Nie skrócił się czas otwarcia urzędu.
A