Pod adresem tramwajów miejskich
Wtorek, 4 września 1951 r. Dziennik Bałtycki nr 235
Elbląg (sto).- Bilety abonamentowe na przejazdy dla pracowników mają dzień 31 przekreślony.
Dlaczego? Czyż 31 dnia w miesiącu nie jedzie się do pracy? Dlaczego pracownik, który przecież tak samo tego dnia pracuje, jak i każdego innego, musi zapłacić pełną taryfę za przejazd do pracy i z powrotem, kiedy po prostu można byłoby zamiast „ sztywnej ceny” miesięcznie, pobierając w miesiącach, które mają po 31 dni, opłatę i za owe dwa przejazdy. ( Tym bardziej, ze nie ma już przecież także owych 10 dodatkowych przejazdów, którymi można się posługiwać w 31 dniu miesiąca ).
Następnie przepisy głoszą, że na biletach abonamentowych ma być uwidocznione „ nazwisko i imię „ oraz „ nazwa zakładu pracy”. Nigdzie jednak nie podano, iż wymagany jest również stempel firmy czy instytucji, w której dany pracownik jest zatrudniony. Tymczasem, czy to na mocy tajnej umowy między dyrekcją tramwajów miejskich a konduktorami, czy też na zasadzie „ ultra lojalnego” stanowiska konduktorów tramwajowych, wymagają oni koniecznie pieczątki zakładu pracy. Dlaczego? Gdzie jest wydrukowana uwaga wymagająca tej pieczątki od pracownika?
Bilet abonamentowy otrzymuje się na zasadzie legitymacji Związku Zawodowego, ale o instytucji, zatrudniającej pracownika, nigdzie nie ma umowy. Dla czego więc konduktorki ( głównie ) grożą odebraniem nabytego legalnie, na podstawie legitymacji ZZ biletu abonamentowego, za to, że nie ma na nim pieczątki zakładu pracy?
Czy jeżeli jest takie zarządzenie dyrekcji tramwajów, nie należałoby ujawnić go tu w taki sposób, aby publiczność o nim wiedziała, skoro ma się do tego stosować?
Dlaczego? Czyż 31 dnia w miesiącu nie jedzie się do pracy? Dlaczego pracownik, który przecież tak samo tego dnia pracuje, jak i każdego innego, musi zapłacić pełną taryfę za przejazd do pracy i z powrotem, kiedy po prostu można byłoby zamiast „ sztywnej ceny” miesięcznie, pobierając w miesiącach, które mają po 31 dni, opłatę i za owe dwa przejazdy. ( Tym bardziej, ze nie ma już przecież także owych 10 dodatkowych przejazdów, którymi można się posługiwać w 31 dniu miesiąca ).
Następnie przepisy głoszą, że na biletach abonamentowych ma być uwidocznione „ nazwisko i imię „ oraz „ nazwa zakładu pracy”. Nigdzie jednak nie podano, iż wymagany jest również stempel firmy czy instytucji, w której dany pracownik jest zatrudniony. Tymczasem, czy to na mocy tajnej umowy między dyrekcją tramwajów miejskich a konduktorami, czy też na zasadzie „ ultra lojalnego” stanowiska konduktorów tramwajowych, wymagają oni koniecznie pieczątki zakładu pracy. Dlaczego? Gdzie jest wydrukowana uwaga wymagająca tej pieczątki od pracownika?
Bilet abonamentowy otrzymuje się na zasadzie legitymacji Związku Zawodowego, ale o instytucji, zatrudniającej pracownika, nigdzie nie ma umowy. Dla czego więc konduktorki ( głównie ) grożą odebraniem nabytego legalnie, na podstawie legitymacji ZZ biletu abonamentowego, za to, że nie ma na nim pieczątki zakładu pracy?
Czy jeżeli jest takie zarządzenie dyrekcji tramwajów, nie należałoby ujawnić go tu w taki sposób, aby publiczność o nim wiedziała, skoro ma się do tego stosować?
oprac. Olaf B.