UWAGA!

----

List do premiera w sprawie szlabanu

Trwa już drugi sezon żeglugowy, podczas którego wodna granica Polski z Rosją na Zalewie Wiślanym jest zamknięta. Nie widać żadnych symptomów poprawy tej sytuacji, pomimo aktywności wykazywanej przez władze województw warmińsko-mazurskiego i pomorskiego, Elbląga i obwodu kaliningradzkiego. Szlabanu na wodnej granicy nie podniesiono od maja 2006 roku.

Zarząd Portu Morskiego Elbląga wystosował kolejne pismo, tym razem adresowane do premiera Jarosława Kaczyńskiego, który nie ukrywa swoich sympatii do Elbląga. Autorzy listu liczą, że interwencja premiera spowoduje ożywienie działań dyplomatycznych, a w konsekwencji usunięcie tej przeszkody we właściwym funkcjonowaniu portu.
     - Tak dalej po prostu być nie może - mówi Julian Kołtoński, dyrektor portu. - Stanęliśmy w obliczu bardzo interesujących wyzwań, wynikających z rozwoju naszej gospodarki. Firmy krajowe związane z budową autostrad w Polsce importują materiały. Jedna z nich zamierza utworzyć w Elblągu duży skład kruszywa. Terminal, który posiada zdolność do przeładunku do 1 mln ton rocznie, z pewnością byłby wykorzystany w 100 procentach. To szansa ożywienia elbląskiego portu. Jednak wszystkie interesy wstrzymuje brak możliwości pokonania wodnej granicy między Polską i Rosją - stwierdza dyrektor.
     Zarząd Portu zwrócił się również z kolejną prośbą do Anny Fotygi, ministra spraw zagranicznych, o podjęcie pilnych rozmów ze stroną rosyjską w celu wznowienia żeglugi przez granicę państwa na Zalewie Wiślanym i Kaliningradzkim. Kopie tego pisma otrzymali Rafał Wiechecki - minister gospodarki morskiej, wojewoda warmińsko-mazurski i prezydent Elbląga.
     - Już dwa lata toczy się gra o dużą stawkę. To są pieniądze, które pomogą portowi i mieszkańcom Elbląga lepiej funkcjonować - dodaje Tadeusz Kacprzak, przewodniczący Rady Nadzorczej portu. - To jest już 60 nowych miejsc pracy. Przy całym wysiłku władz miasta Elbląga, przy zaangażowaniu dyrekcji, Rady Nadzorczej portu, wszystkich ludzi wspierających nasze działania, nie jesteśmy w stanie otworzyć tej drogi wodnej. Drogi dla prostego biznesu, bez zabawy w politykę. To Minister Spraw Zagranicznych może ta sprawę załatwić. Mamy dobre kontakty z obwodem kaliningradzkim. Nie bawimy się w politykę, chcemy uprawiać i rozwijać czysto biznesowe kontakty - podkreśla Kacprzak.
     Kierownictwo elbląskiego portu jest zmęczone przysłowiowym biciem głową o mur milczących decydentów w Warszawie. Poszukuje wsparcia w różnych środowiskach.
     - Nieuregulowane do dzisiaj zasady mszczą się okrutnie na porcie, na wynikach finansowych przedsiębiorstw z nim związanych - stwierdza Julian Kołtoński. - List do premiera z prośbą o wsparcie jest dla nas ostatnią deską ratunku. Jeśli premier nam nie pomoże, to w tym kraju już nikt nam pomóc nie będzie w stanie - podkreśla dyrektor.

Najnowsze artykuły w dziale Gospodarka

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Trzeba było się zastanowić przed podjęciem decyzji o budowie portu i wydaniu kilku milionów euro ,ze Umowa Międzynarodowa jest nieaktualna!!! A swoją drogą każdy pretekst jest dobry teraz żeby przekopać Mierzeję , pewnie piasek z Afryki będzie przeładowywany w Elblągu. Parodia!!
  • Głos Pana Juliana Kołtońskiego przypomina "wołanie na puszczy", bowiem nasz kraj nie prowadzi w ogóle polityki zagranicznej, natomiast polityka wewnętrzna jest że ho,ho,ho,ho, - zwłaszcza obrachunki z kolaborantami, szpiegami, kofidentami prawdziwymi, urojonymi, potencjalnymi etc. Dlatego w naszej polityce zagranicznej musi się ciągle "fotygować" Pani Merkel, bo nasza minister mocno sfotygowana nie widzi potrzeby rozmów z Rosją, obraża się jak dziewczynka z piaskownicy - nie przyjmując kwiatów od ministra Ławrowa. Ta tragikomiczna minister musiałby usłyszeć np. komentarze turystów ze Szwajcarii, Niemiec, Austrii, Wlk. Brytnianii itd. wpływających do elbląskiego portu hotelowcem "Polonaise", którzy do Kaliningradu muszą jeździć autokarami, a statek bezczynnie cumuje. Pan Kołtoński zawiaduje już nowoczesną infrastrukturą portu, która jest ciagle rozbudowywana, ale wiele miejsc pracy ciągle czeka, gdyż nasi wielcy ze "stolycy" muszą rozwiązywać problemy w rodzaju, czy red. Sznuk donosił, czy też nie. Coraz częściej słyszy się, że to właśnie strona polska jest jedyną przeszkodą w rozwiązaniu tego granicznego problemu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Głos z Elbląga.(2007-06-07)
  • Tak czy siak , zostanie tylko przekopanie
  • A moim zdaniem, to winna jest polityka zagraniczna, przecież my jesteśmy pełni rusofobii, robimy wszystko aby tylko dołożyć "Ruskim", ba nie tylko, cała nasza polityka zagraniczna jest pełna konfliktów z sąsiadami i członkami UE, a co do USA to jesteśmy podlegli naszemu sojusznikowi jak nigdy okresie "komunizmu" byliśmy od ZSRR, bo tam będąc zależni (w zasadzie to wspólna polityka państw bloku socjalistycznego) mieliśmy często własne zdanie. Jeśli chcemy mieć port w Elblągu to rozwiązanie problemu leży w gestii ministra SZ, na szczeblach lokalnych współpraca z "ruskimi" układa się dobrze, natomiast sprawa swobodnego przejścia przez Bałtyjsk jest już w gestii polityki międzynarodowej. "Sąsiada" na trzeba lubić, trzeba go jednak szanować, szanować też trzeba jego interesy, u nas obecnie jest tylko dekomunizacja (komunizacji nigdy u nas nie było), a właściwy jest tylko Polak katolik jako patriota. Dziwne, że nie chce się zauważyć, iż w tym "przebrzydłym" PRLu było bezpieczeństwo socjalne, obecnie mówi się dużo o wolności, ale nie zwykłych pracobiorców, których z naszego elbląskiego znamy naruszeń wiele. Tak więc reasumując, może nasi politycy niech pochylą głowy i przypomną sobie starą maksymę "zgoda buduje, niezgoda rujnuje" - w naszym wspólnym interesie, Polski - Rosji - i pozostałych krajów UE.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    karolisko(2007-06-07)
  • No Głosie z Elblaga !: może wiesz czy prawdą jest ,że spółka Port Morski powstała i działała na zasadzie non profit ? Czy prawdą jest ? Czy prawda jest ze tor wodny kanału wynosi 2 metry a średnia głębokość Zalewu Wiślanego ma 2.5 metra ? Czy prawda jest ,że w 1991 r powstał na 420 hektarach Rezerwat Zatoka Gdańska ? Czy prawda jest ,że jak „Halex’ ściągał węgiel z Rosji to nie potrzebny był ani port morski i bito rekordy przeładunków ? Elbląg nie będzie nigdy drugim Szczecinem czy Kłajpeda !! Uzmysłówcie sobie w końcu tylko YACHTING !!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Głos rozsądku(2007-06-07)
  • "Głos rozsądku" - uzmysłów sobie, że Halex robił roczne przeładunki rzędu 8-12% tego co obecnie można byłoby w ciagu roku robić w porcie - czytaj przeładunki kruszywa z Obwodu Kalingradzkiego - materiału pilnie potrzebnego m.in. do budowy autostrad. A jak wiesz takie dwie buduje się w okolicy (Elbląg-Kaliningrad) i A-1 k. Tczewa. Daleko zaawansowane rozmowy na ten temat (tj. importu kruszywa) już zostały zrealizowane, wystarczy postawić dosłowną "kropkę nad i". A głebokość toru wodnego - pływały nim kiedyś torpedowce ze stoczni Schichau, parowce handlowe i pasażerskie itd. I jak dobrze wiesz - do transportu towarowego używane są barki płaskodenne i tu głębokość toru nie jest aż tak bardzo istotna. Podobne barki pływają m.in. po Odrze.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    d.c.t.c.w.(2007-06-07)
  • Jakby decyzja o wznowieniu żeglugi zależała od władz w Obwodzie Kaliningradzkim, to już dawno byłoby po sprawie. Jednak decyzja zapada w Moskwie, a na Kremlu nikomu nie zależy na swoim odległym regionie, który co najwyżej jest czasami traktowany jako karta przetargowa przy ugrywaniu większych interesów. Wystarczy popatrzeć, co się dzieje na granicy. Po polskiej stronie Grzechotki II już gotowe, a po drugiej dopiero przeprowadzają niemrawo przetargi. W szerszej perspektywie ciężko znaleźć wspólne cele między oboma krajami. Spraw spornych jest mnóstwo: gazociąg północny, panoszący się Orlen na Litwie, sankcje gospodarcze na polskie produkty, stosunek do Białorusi, Ukrainy i Mołdowy, a do tego jeszcze cały katalog spraw historycznych. Nie jest to na pewno wina polskiej rusofobii, która jest w większości wymysłem. Kreml nie może znieść, że ta "bliska zagranica" na swoje zdanie, które stawia twardo, że ma poparcie Unii Europejskiej. Skończyły się czasy, kiedy polski prezydent Kwaśniewski czekał na korytarzu 2 godziny na audiencję u Putina, jeździł na Dzień Zwycięstwa do Moskwy, a polski przemysł energetyczny stał otworem dla Łukoilu czy Gazpromu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Francuz(2007-06-07)
  • Wśród tylu spraw, problem swobodnego przepływu przez Cieśninę Pilawską jest, niestety, drugorzędny i zarazem trudny do rozwiązania. Na dzisiaj podpisanie nowej umowy międzynarodowej z putinowską Rosją jest niemal niemożliwe. Najbardziej z... propagandowego punktu widzenia, bo Putin musi być twardy i nieustępliwy jak Piotr I, tak jak go sobie wyobrażają Rosjanie. Oczywiście nie wszystko jest takie złe, rozwija się współpraca chociażby kulturalna, polskie firmy coraz częściej i odważniej wchodzą na rynek rosyjski, np. branża budowlana, deweloperzy. Jak jest dobra wola, to niektóre interesy można załatwić. Jednak w większości spraw nikt na Kremlu nie kieruje się interesem społecznym czy ekonomicznym, przykładów niestety można by mnożyć. A Port Morski w Elblągu? Został wybudowany i mówi się trudno, trzeba czekać do 2010 roku, aż zostanie otwarty przekop Mierzei Wiślanej. Winy za taki stan, że to wszystko nieużywane niszczeje należy szukać na miejscu. Wszyscy wiemy, kto to wybudował.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Francuz(2007-06-07)
  • Sprawa jest polityczna i Ruscy po złości nam nie pozwolą na to. Dlatego najlepiej jest przekopać i mieć spokój na zawsze, po załatwieniu teraz sprawy może być że za rok znowu będzie problem. Takie niestabilne sprawy nie nie przyciągaja inwestorów
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Elblążanninn(2007-06-07)
  • Inwestycja w pod nazwą Port W ELblągu pochłonęła miliony złotych z budżetu miasta i UE. To kolejna "sztandarowa" inwestycja firmowana przez Prezydenta Słoninę, która służy celom propagandowym, niestety. Analizując politykę inwestycyjną miasta za ostatnie kilka lat bez trudno odnajdziemy podobne przypadki. Miasto i podatnicy ponosza koszty utrzymywania takich chybionych inwestycji.Dla porządku przypomnę chybiony pomysł z innego obszaru IT. Kilka lat temu z pompą informowano o rozwoju elbląskiego sektora IT (teraz mamy Inkubator i w planach jakieś tam Park technologiczny na Modrzewinie). Powstały spółki EL-MAN i Helix, które miały być forpoczta tych dalekosieżnych inwestycji. I co? EL-MAN położył za kilka milionów kawałek światłowodu, z którego nie korzytają mieszkąńcy miasta, co z powodzeniem mogła by zrobic kazda inna firma dużo taniej, a na jednej z ostatnich sesji Rada MIasta przegłosował sprzedaż udziałów (ze stratą !!!!!) w HELIXie, bo jak argumentował prezydent firma ta przynosi same starty i niezrealizowała zadnych z ambitnych planów. P.S. Obawiam sie, ze konsekwencje takiej polityki bedą duzo poważniejsze, ponieważ odpowiednie służby UE beda sprawdzały zasadnosć i uzyskane efekty z inwestycji, w których partycypowała UE. Ale czego tu oczekiwać skoro nawet tak banalna inwestycyjka jak zmiana organizacji ruchu na Stary Mieście (słupki) jest realizowana bez głowy :-(
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    POirytowany(2007-06-07)
  • żeby było śmieszniej, to różne elbląskie firmy przy okazji swoich inwestycji infrastrukturalnych już od dłuższego czasu układają światłowody. Tak że światłowodów to ci u nas pod ziemią dostatek, i każdy liczy na profity z nich w przyszłości.....bitex
  • no co Słonina twoi ideowi kumple cie olewaja zmkneli ci zalew tacy sami towarzysze jak ty i CO?????
Reklama