Przemycał szynkę
Dziś (11 maja) rano na przejściu granicznym w Gronowie zatrzymany został mieszkaniec obwodu kaliningradzkiego, który chciał wywieźć z Polski - ukryte w skrytce w oparciu siedzenia dostawczego volkswagena - ponad 200 kilo szynki z golonką.
Zakaz legalnego wywozu do Rosji polskiego mięsa i jego przetworów spowodował, że od pewnego czasu celnicy z przejść granicznych z obwodem kaliningradzkim obserwują zjawisko „prywatnego importu” tych towarów przez obywateli Rosji.
- Kupują oni w Polsce wyroby masarskie i wiozą je do siebie - mówi Ryszard Chudy, rzecznik prasowy Izby Celnej w Olsztynie. - Jeżeli towaru nie jest dużo i widać, iż będzie wykorzystany na własne potrzeby, jest to zgodne z polskim prawem i celnicy nie utrudniają jego wywozu. Bywa jednak, że mięso jest ukrywane, a także jego ilości wskazują, że wiezione jest ono w celach handlowych. Wtedy funkcjonariusze podejmują interwencję.
Tak było dziś rano. O godz. 6.30, na przejściu w Gronowie pojawił się volkswagen karawela. Za jego kierownicą siedział Andrey R., mieszkaniec miasteczka Iskrawka w obwodzie kaliningradzkim. W trakcie kontroli stwierdzono, że w oparciu przedniego siedzenia wykonano skrytkę. By się do niej dostać, trzeba było odkręcić oparcie. Zrobiono to i okazało się, że w schowku ukryto czarne worki foliowe, które wypełniono mięsem. W sumie wykryto prawie 208 kg szynki z golonką.
- Mięso znalezione w skrytce nie posiadało znaków jakości zdrowotnej, nie można więc było zidentyfikować jego pochodzenia - mówi Ryszard Chudy. - Andrey R. nie posiadał świadectw weterynaryjnych uprawniających do wywozu takiego towaru. Nie zostały też spełnione żadne z podstawowych wymogów dotyczących transportu produktów spożywczych.
Celnicy skontaktowali się z Powiatowym Lekarzem Weterynarii, z którym uzgodniono, że powiadomi on o zdarzeniu organa ścigania. Mięso natomiast celnicy przekazali do utylizacji.
- Kupują oni w Polsce wyroby masarskie i wiozą je do siebie - mówi Ryszard Chudy, rzecznik prasowy Izby Celnej w Olsztynie. - Jeżeli towaru nie jest dużo i widać, iż będzie wykorzystany na własne potrzeby, jest to zgodne z polskim prawem i celnicy nie utrudniają jego wywozu. Bywa jednak, że mięso jest ukrywane, a także jego ilości wskazują, że wiezione jest ono w celach handlowych. Wtedy funkcjonariusze podejmują interwencję.
Tak było dziś rano. O godz. 6.30, na przejściu w Gronowie pojawił się volkswagen karawela. Za jego kierownicą siedział Andrey R., mieszkaniec miasteczka Iskrawka w obwodzie kaliningradzkim. W trakcie kontroli stwierdzono, że w oparciu przedniego siedzenia wykonano skrytkę. By się do niej dostać, trzeba było odkręcić oparcie. Zrobiono to i okazało się, że w schowku ukryto czarne worki foliowe, które wypełniono mięsem. W sumie wykryto prawie 208 kg szynki z golonką.
- Mięso znalezione w skrytce nie posiadało znaków jakości zdrowotnej, nie można więc było zidentyfikować jego pochodzenia - mówi Ryszard Chudy. - Andrey R. nie posiadał świadectw weterynaryjnych uprawniających do wywozu takiego towaru. Nie zostały też spełnione żadne z podstawowych wymogów dotyczących transportu produktów spożywczych.
Celnicy skontaktowali się z Powiatowym Lekarzem Weterynarii, z którym uzgodniono, że powiadomi on o zdarzeniu organa ścigania. Mięso natomiast celnicy przekazali do utylizacji.
A