Remonty i dziury
Nic tak nie „gotuje” właścicieli aut, jak dziury w jezdniach, kontrole prędkości i... inni kierowcy. Jednak po zimie, palma pierwszeństwa należy się księżycowym krajobrazom z polskich ulic. I na nic tłumaczenia urzędników od dróg, że długa zima i że brak pieniędzy. My chcemy mieć równo i gładko!
„Tak krawiec kraje jak materii staje” - mówi stare porzekadło, którego uniwersalność tłumaczy, jak to jest z elbląskimi ulicami. Na kompleksowy remont tylko dwóch z nich: Sobieskiego i Broniewskiego, miasto wyda prawie milion złotych. A pieniędzy trzeba też na bieżące, nie tylko pozimowe łatanie dziur.
- Wydatki musimy dzielić sprawiedliwie i racjonalnie - mówi Krystyna Dziurdź z Zarządu Dróg Urzędu Miasta. - Telefonami i mailami zsypali nas mieszkańcy korzystający z osiedlowych uliczek. Niestety, muszą poczekać. W pierwszej kolejności naprawiane są główne ciągi komunikacjne i te miejsca, gdzie są niebezpieczne wyrwy i wyboje.
Jak trzeba leczyć, to tylko dobrze.
Logistycznie wygląda to tak, że remonty rozpoczynane są od centrum miasta w kierunku jego obrzeży. Teraz np. naprawiane są ulice na Zatorzu.
- Tam, gdzie można, gdzie stan podbudowy drogi jest dobry, kładziony jest czterocentymetrowy asfalt i efekt jest natychmiastowy. Ale np. na ulicy Sobieskiego tak zrobić się nie da, stąd tak duży koszt modernizacji. Trzeba tam wykonać nową podbudowę drogi, położyć dwie warstwy asfaltu z siatką wzmacniającą i wyregulować krawężniki – wylicza Krystyna Dziurdź.
Bo taka nowa ulica musi służyć przynajmniej 20 lat. Przy dużym obciążeniu ruchem, te wykonane przez ćwierćwieczem już nie wytrzymują. Dlatego Urząd Miasta w wyprzedzeniem planuje remonty następnych „księżycowych” - Mickiewicza i Beniowskiego. Doczekają się one kompleksowej modernizacji w przyszłym roku. Jeśli znajdą się na to pieniądze.
- Wydatki musimy dzielić sprawiedliwie i racjonalnie - mówi Krystyna Dziurdź z Zarządu Dróg Urzędu Miasta. - Telefonami i mailami zsypali nas mieszkańcy korzystający z osiedlowych uliczek. Niestety, muszą poczekać. W pierwszej kolejności naprawiane są główne ciągi komunikacjne i te miejsca, gdzie są niebezpieczne wyrwy i wyboje.
Jak trzeba leczyć, to tylko dobrze.
Logistycznie wygląda to tak, że remonty rozpoczynane są od centrum miasta w kierunku jego obrzeży. Teraz np. naprawiane są ulice na Zatorzu.
- Tam, gdzie można, gdzie stan podbudowy drogi jest dobry, kładziony jest czterocentymetrowy asfalt i efekt jest natychmiastowy. Ale np. na ulicy Sobieskiego tak zrobić się nie da, stąd tak duży koszt modernizacji. Trzeba tam wykonać nową podbudowę drogi, położyć dwie warstwy asfaltu z siatką wzmacniającą i wyregulować krawężniki – wylicza Krystyna Dziurdź.
Bo taka nowa ulica musi służyć przynajmniej 20 lat. Przy dużym obciążeniu ruchem, te wykonane przez ćwierćwieczem już nie wytrzymują. Dlatego Urząd Miasta w wyprzedzeniem planuje remonty następnych „księżycowych” - Mickiewicza i Beniowskiego. Doczekają się one kompleksowej modernizacji w przyszłym roku. Jeśli znajdą się na to pieniądze.
Mira Stankiewicz – Telewizja Elbląska