UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Wysoczyzna Elbląska z perspektywy motocykla

Elbląg, "Teren Wysoczyzny Elbląskiej to wyjątkowo urokliwy zakątek Polski, ale bardzo zaniedbany"
"Teren Wysoczyzny Elbląskiej to wyjątkowo urokliwy zakątek Polski, ale bardzo zaniedbany" fot.Klaudiusz Slezak

Od dawna chciałem na teren Wysoczyzny Elbląskiej zabrać moich przyjaciół – motocyklistów. Byłem tu rok wcześniej z rodziną i zachwyciły mnie piękne krajobrazy i mało znane tereny – pisze Klaudiusz Slezak z Motocyklowego Klubu Podróżników „Strangers Polska.”. Wycieczka doszła do skutku, a spostrzeżenia turystów powinny dać do myślenia lokalnym władzom.

Przytaczamy spostrzeżenia Klaudiusza Slezaka:
       „Na bazę noclegową wybrałem Frombork. Miły i uprzejmy pan zaproponował nam spanie i wyżywienie w bardzo rozsądnej cenie, więc nie było potrzeby się zastanawiać. Pierwszy dzień to zwiedzanie słynnej katedry. To, co przykuwa uwagę, to fakt delikatnego zaniedbania tej pięknej budowli. Odrapane ściany kłócą się z historią tego miejsca. To jednak dopiero początek mojego zdziwienia.
      
       Tolkmicko
      
Z Fromborka wiedzie do niego wyjątkowo dziurawa droga. Moim pasażerem na motocyklu był starszy pan – musiało go nieźle „wytelepać”. A ja? Zamiast podziwiać widoki, to ciągle wlepiałem wzrok w asfalt.
       Samo Tolkmicko to, moim zdaniem, wyjątkowo urokliwe miasteczko – szkoda, że takie wymarłe. Nie mogłem patrzeć na dzieciaki chodzące bez celu, bo nikt nie potrafi im zorganizować czasu. Rozumiem, że w całej tzw. Polsce B padają fabryki i inne miejsca pracy, ale pozostawienie czasowi tak pięknego dworca kolejowego to już skandal.
       Nie mogłem uwierzyć, że najpiękniej położona kolej w Polsce, która powinna co roku wozić tysiące pasażerów, jest nieczynna. Sprawdziliśmy – tory zarośnięte, a piękne widoki, które 100 lat temu oglądali podróżni, dzisiaj przesłaniają krzaki. Szok.
      
       Kadyny
      
Na początek klasztor. Podziw budzi ogrom pracy, jaki braciszkowie włożyli w jego odrestaurowanie. Jeszcze dużo przed nimi, ale widząc ich pracowitość, wierzę, że się uda.
       Gorzej z właściwą częścią Kadyn. Pięknie odrestaurowany hotel (który stał się łakomym kąskiem dla zachodniego inwestora) i ... nic więcej. Słynne stajnie stoją puste. O dawnej świetności przypominają dobrze zachowane, pruskie mury.
       Kilkaset metrów dalej na zachód stara wytwórnia ceramiki. Do dzisiaj jej wyrobu można znaleźć na serwisach aukcyjnych za kilkaset euro. Znowu ruina – a przecież mógłby to być wyjątkowo ciekawy obiekt turystyczny.
      
       Łęcze, czyli wieś z długą historią
      
Z Kadyn prowadzi do niej przepiękna droga w liściastym lesie. Do pokonania pnące się w górę serpentyny. Ale uwaga! Coś, czego nie czuć w samochodzie, a co jest dużym problemem na motocyklu. Od zimy droga nie była czyszczona. Na zakrętach leży sporo piasku, który przy naturalnym pochyle motocykla w zakręcie powoduje pośliźnięcie się opony i wywrotkę. Miało być pięknie, a było niebezpiecznie.
       W Łęczu jak w klasycznej polskiej wsi. Tzw. autochtoni z piwem (zapewne bardzo przyjaźni) robią wyjątkowo złe wrażenie. Przyjezdny ma ochotę uciekać.
       Główna atrakcja to stary wiatrak, który mógłby być świetną knajpą albo miejscem pracy artystów. Szkoda – zamiast przyciągać, przede wszystkim straszy. Są też domy podcieniowe – niestety – mieszkańcy nie znają zbyt wielu anegdot i opowieści, które są w stanie przyciągnąć turystów. [..] Dla mieszkańców to po prostu codzienne życie, co zresztą widać choćby po pewnym domu. Piękny kiedyś dom, dziś trochę śmieszy, a trochę smuci architektonicznym bałaganem i ewidentnym zaniedbaniem.

 


      
       Kolejny dzień naszej wyprawy
      
Będąc we Fromborku, trudno nie odwiedzić Braniewa. Szkoda, że mimo iż tamtejszy Urząd Miasta utrzymuje informację turystyczną, to niewiele można się z niej dowiedzieć. Poza przeczytaniem listy zabytków, a właściwie tego, co po nich pozostało, przemiła pani nie potrafiła powiedzieć, dlaczego warto przyjechać do jej miasta.
       A nie trzeba wiele – wystarczy sprawdzić przewodniki. Zaczynamy od cmentarza żołnierzy radzieckich w Braniewie (jeśli nie największego, to jednego z większych w kraju). Zadbany – podobnie jak w całej Polsce. Jakiś niesmak wywołują dwie panie, które uprawiają na nim jogging. Szkoda, że tak słabo oznakowany, i szkoda, że wojennej historii trzeba szukać. Dla turystów powinna być na wyciągnięcie ręki.
       Nowa Pasłęka – wyjątkowo urokliwe, ale i zapomniane miejsce na mapie Polski. Niewątpliwie jego wartość podnosi właściciel jedynej w tej miejscowości restauracji. Mimo że przyjezdny, to zna historie, które mrożą krew w żyłach. Wszyscy słuchaliśmy z zapartym tchem.
       Wracamy do Braniewa. W przewodnikach znalazłem informację o pałacu rodziny Gramsch w Rudłowie (to właściwie część tego miasta). Dojechać trudno. Na końcu drogi rozczarowanie – pałacu strzeże pies, a widok pozostawia wiele do życzenia.
       Jedziemy dalej. Pani w informacji turystycznej w Elblągu poleciła nam kurhany w gminie Piórkowo. Droga – niewątpliwie piękna. Szkoda, że na miejscu, poza informacją, że to groby sprzed 2500 lat, nie ma nic więcej. Ani opisu ludu, który tam żył, ani opisu zwyczajów, ani grobów. Wcześniej sprawdzałem także publikacje dostępne w internecie – niewiele znalazłem. Przeciętny turysta i tak byłby znacznie mniej dokładny niż ja.
       Następny przystanek – jeden z niewielu zachowanych wiatraków w Lepnie. Teren prywatny. Między słupkami wisi drut. Wchodzę sam na teren, żeby uzgodnić warunki wejścia grupy. Zamiast życzliwego przyjęcia, właściciel wiatraka szczuje mnie psami, wyzywa i każe... sobie pójść. Wiatrak nazywa utrapieniem i gdzieś między słowami rozumiem, że najchętniej by go zburzył. Pewnie tak niedługo się stanie, a wiatrak (tak jak inne w okolicy) zostanie zniszczony przez „nieznanych sprawców”. Szkoda.
      
       Pochylnia Jelenie
      
Tu wrażenie niesamowite. O mało się nie spóźniliśmy, bo jak powiedział pan zawiadujący pochylnią: „statki mają lepszy dzień i są wcześniej”. Szkoda, że nikt w informacji nie powiedział mi, że taka możliwość istnieje. Pochylnia bez statków nie robi takiego wrażenia. No ale udało się (być może dzięki temu „uprzejmemu panu” z Lepna).
      
       Najniższe miejsce w Polsce
      
Dobrze oznaczone, dojazd łatwy. Choć mnie ciągle gdzieś w zakamarkach głowy funkcjonuje informacja, że to oficjalne miejsce, wcale nie jest najniższe. No ale może się mylę?
      
       Pieniężno
      
Sympatyczne muzeum misyjno-etnograficzne robi wrażenie, choć zamiast opowiadać o danych krajach, przewodniczka powinna raczej skupić się na opowieściach o przygodach samych księży werbistów. To coś, czego nie można dowiedzieć się z książek. Na dokładkę jeszcze most z widokiem na dolinę rzeki Wałszy – faktycznie robi wrażenie. Szkoda, że nie jest w żaden sposób oznakowany.
      
       Podsumowując
      
Teren Wysoczyzny Elbląskiej to wyjątkowo urokliwy zakątek Polski, ale bardzo zaniedbany – przede wszystkim jeśli chodzi o ruch turystyczny. Miejscowości z dostępem do Zalewu mają niewiele do zaoferowania (przynajmniej tak jest na początku maja), zwłaszcza dla rodzin z dziećmi.
       To, co dziwi, to mimo że akwen powinien być naturalną „mekką” dla wszystkich windsurferów, kiteborderów czy po prostu młodych żeglarzy, to w ogóle nie było ich widać na wodach. A z drugiej strony trudno się dziwić – skoro nie ma tu dla nich żadnego zaplecza, to po co mają przyjeżdżać.
      
      

oprac. PD
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • a czy temu panu to w ogóle coś w życiu się podoba? "było pięknie. .. chociaż" straszny pesymista. siedź w domu i nigdzie nie wychodź to będzie pięknie. włącz sobie discovery i pooglądaj jak to jest pięknie na świecie
  • sluszne uwagi !!!-- tylko smutek pozostaje i bezradnosc--zupelnie jakby wszystkie wladze podpisaly umowe o szybkim wyniszczeniu tego regionu -- by nie istnial i zostal zapomniany !!! takie odnosi sie wrazenie !!! co roku zamykaja plaze z powodu bakterii coli -- ale nikt nie mysli o oczyszczalniach -- teraz nie bylo by problemu otrzymac dotacje z unii na taki cel -ale po co komu tyle klopotu ??--lepiej gowna do zalewu wypuscic i zyc tak nastepne sto lat
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    BEZRADNY(2010-05-15)
  • taaa plaże się zamyka?? chyba wszystkie oprócz Kadyn - a robi się to chyba w celu ściągnięcia wszystkich do Kadyn i nabijania komuś forsy do kieszeni. oczywiście pisze o plażach na południowej części zalewu bo o dziwo na północnej części z tym problemu nie ma.
  • generalnie jest tak: elbląg jest miastem depresyjnym, nie tylko ze względu na położenie. niewytłumaczalnie nic dobrego tu sie nie dzieje. .. nikt nie potrafi zająć sie zaniedbanymi miejscami. wydaje sie, ze zyja tu tacy wlasnei ludzie, dla ktorych nie warto czegos poprawiac, remontowac, restaurowac, bo zniszcza, nie docenia, nie beda mili dla turystow. to sa wlasnie elblazanie i mieszkancy okolicy. sama jestem elblazanka. mieszkalam dluzszy czas w poznaniu i trojmiescie, wrocilam jednak w rodzinne strony, ale moj epizod elblaski potrwa maksimum dwa lata. uciekam stad, bo tu mieszkaja dziwni ludzie. mysle, ze nie jestem odosobniona w odczuciach. ale zgodze sie z jednym- tu sa piekne miejsca. i trzeba je obejrzec, bo tak jak napisal autor tekstu-one popadna w ruine. na pewno.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    osajskla(2010-05-15)
  • Brawo!!!. Bardzo dobre spostrzeżenia odnośnie terenów wokół Zalewu Wiślanego. Kto zawita w te strony takie same ma zdanie -" tereny piękne, ale bardzo zaniedbane. " Gmina Tolkmicko nawet nie potrafi wywalczyć nowych dróg, a o infraktrusturze już nie wspomnę. Widocznie im tam pasuje ten " smrodek. folklorystyczny".
  • No nie powiem, żebym był zwolennikiem pierdzących maszyn. Przedkładam rower z którego siodełka doznania naszej pięknej krainy to dopiero odjazd. Objedźcie sami na rowerze a przyznacie mi rację. To jest dopiero eldorado dla sprawnych inaczej tz. tych o pedalstwa. Europa do was zjedzie - ino chciejcie ja przyjąć.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    AborygenMiejscowy(2010-05-15)
  • Nie ma się co dziwić, że tu takie buraki mieszkają. .. toż to sami przesiedleńcy zza Bugu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    freemind(2010-05-15)
  • Gdyby było wiecej tych z za Buga to Prezydent też byłby z za Buga i zespoły muzyczne z za Buga i restauracje serwujące potrawy z za Buga i wogole bylo by inaczej, energiczniej, weselej !!!!
  • i wpisy na Portelu nie zawierały by tyle błędów ortograficznych !
  • Tak długo jak na Zalewie Wiślanym wody będą sklasyfikowane jako WODY MORSKIE o rozwoju trurystyki mozemy tylko robić narady, spotkania i sympozja. Jedynie przekwalifikowanie wód na WODY ŚRÓDLĄDOWE umożliwi wdrożenie projektu oczyszczania Zalewu z fosforanów oraz pływanie jednostek "jeziornych", znacznie tańszych w utrzymaniu niż jednostki wymagaące atestow Urzedu Morskiego czyli spełniające wymogi międzynarodowej konwencji SOLAS. Niestety, niczym nieuzasadnione, morskie ambicje Elbląga są barykadą na razie nie do pokonania dla wielu wodniakow i osób im towarzyszących. Po co tracić nerwy na zmagania się z Delegatura Urzedu Morskiego skoro nieco dalej czeka tysiac innych jezior. Pozdro dla motocyklistów.
  • Hero. Dla Warszawiaków to nie jest "nieco dalej" tylko "nieco bliżej".
  • Jeszcze kilka slów. Klaudiuszu Ślezaku. W czsie następnej wyprawy po Wysoczczyżnie polecam. 1.Ekofarma z salą bankietową, hotelem i najlepszą w Europie kuchnią koło Zastawna. 2.Stadnina koni z nowowybudowaną krytą ujeżdżalnią w Zastawnie. 3.Stadnina koni z krytą ujeżdżalnią w Sokolniku (dojazd z Nowego Monostarzyska lub Zastawna drogą bez asfaltu) 4.Ośrodek szkoleniowo wypoczynkowy w Młynarach.
Reklama