UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Wielkie obżarstwo

Świąteczny czas to okres wielkich zakupów, także tych spożywczych. Niestety, po świętach często okazuje się, że nasze żołądki są ciężkie, obolałe i nie mamy siły się ruszać, a i tak spora część jedzenia nadaje się wyłącznie do wyrzucenia.

W czas bożonarodzeniowy nie ma mowy o oszczędzaniu. Kupujemy wszystko, co przyjdzie nam do głowy. Gęsi, kaczki, ogromne szynki, a nawet egzotyczne kraby czy krewetki. Byle lepiej, więcej, smaczniej, wytworniej. Nie zastanawiamy się, KTOo to wszystko zje i nawet jeśli święta spędzimy w rodzinnym i kameralnym gronie, kupujemy, jakbyśmy organizowały przyjęcie dla 100 osób.
     Przed Bożym Narodzeniem kolejki w sklepach zaczynają przypominać te z czasów PRL-u. Są coraz dłuższe i coraz bardziej uciążliwe. Szaleństwo ogarnia wszystkich, bez względu na wiek, płeć i zasoby portfela. Lepiej wziąć kredyt i potem spłacać, ale święta mają być „wystawne”. Co tam, że w styczniu będzie problem z przeżyciem do 15-ego. Najważniejsze, by stół świąteczny uginał się od jedzenia, bo przecież o to w tych świętach chodzi. Czy naprawdę?
     Święta to przecież coś więcej niż szaleństwo zakupów i wielkie jedzenie. Bliskość, rozmowy, czas spędzony z najbliższymi, czy to nie jest ważniejsze? Po co nam kilogram szynki, przecież nikt tego nie zje, jak już musimy kupować i wydawać pieniądze, może lepiej przekazać je na dobroczynny cel zamiast potem z żalem w sercu wyrzucać na śmietnik zepsute jedzenie. Agnieszka ze zgrozą opowiada o zakupach przedświątecznych: - Dzisiaj stałam w mięsnym w kolejce i modliłam się, żeby coś dla mnie na obiad zostało, ludzie brali po 2 kg mięsa, całe szynki itd.! A jak powiedziałam sprzedawcy, że chcę 80 dag mięsa, to się ciągle dopytywał „i co jeszcze, co jeszcze”. W cukierni wszystko wymiecione do ostatniej drożdżówki, nie ma też chleba... Kurcze, co za amok ludzi ogarnął? Potem wszystko pójdzie na śmietnik albo dla bezdomnych kotów! Po prostu nie uwierzę, że wszyscy mają takie gigantyczne rodziny albo że urządzają wigilie dla ubogich.”
     Może więc zanim pójdziemy na zakupy, przyda się przemyśleć, czego NAPRWADĘ potrzebujemy, a stara, dobra lista zakupów na pewno pomoże. Warto też zadbać o zdrowie i lekki żołądek... Obżarstwo wcale nie jest dobre dla naszego organizmu, pomijając efekt w postaci dodatkowych kilogramów. Nie ma nic gorszego niż poświąteczna niestrawność, uczucie ciężkości w żołądku i okropna ociężałość, która sprawia, że nie jest się w stanie wykonać najmniejszego ruchu. Dlatego lepiej zjeść mniej i wyjść na bożonarodzeniowy spacer niż męczyć się potem z obolałym brzuchem.
     Na szczęście, Boże Narodzenie to nie tylko czas wielkiego jedzenia, ale także picia wspaniałego kompotu z suszonych owoców, który świetnie działa na przemianę materii. zapobiega wzdęciom i innym nieprzyjemnościom żołądkowym. Jeśli jednak i to nie pomoże - łyżka majeranku z kminkiem doskonale pomaga na zaparcia, tak samo soda oczyszczona (dwie łyżki z wodą). Można też wypróbować tabletki ziołowe na niestrawność, które lepiej kupić na wszelki wypadek przed świętami, żeby nie biegać po aptekach, gdy inni będą rozkoszować się świątecznym odpoczynkiem.
     Nie znaczy to, że w święta warto myśleć tylko o odchudzaniu i oszczędzaniu. W czasie tych wyjątkowych dni można sobie przecież trochę pofolgować, a te wszystkie nadprogramowe kalorie łatwo będzie stracić w czasie sylwestrowych i karnawałowych szaleństw. Poza tym, jak można katować się i odmawiać sobie tych wszystkich smacznych i przygotowywanych zazwyczaj tylko raz w roku dań? Patrzeć na te pyszności i mówić „nie, dziękuję” - to przecież nieludzkie! Tym bardziej, że kolacja wigilijna jest niezwykle zdrowa. Inaczej się sprawa ma z tłustymi potrawami bożonarodzeniowymi, nie znaczy to przecież jednak, że trzeba wszystkiego sobie odmawiać i niczego nie kupować. Warto po prostu zachować zdrowy rozsądek i kupować oraz jeść tak, by wyszło to na dobre zarówno żołądkowi, jak i... portfelowi.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama