UWAGA!

Jack Strong w Światowidzie

 

„Jack Strong” to film sensacyjny, który opowiada jedną z najbardziej fascynujących historii szpiegowskich świata. To prawdziwa historia pułkownika Ryszarda Kuklińskiego – człowieka, który, tkwiąc w środku systemu, podejmuje współpracę z CIA i staje się kluczowym (choć niewidocznym) aktorem czasu zimnej wojny. „Jack Strong” od najbliższego piątku 7 lutego w kinie „Światowid”.

„Jack Strong” to oparta na faktach opowieść o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim, który – będąc w samym środku systemu – samotnie podejmuje batalię przeciw Sowietom. Planując manewry Układu Warszawskiego, orientuje się, że Amerykanie odpowiedzą kontratakiem na terytorium Polski. Dzięki swojej determinacji rozpoczyna wieloletnią, ryzykowną, wyczerpującą psychicznie współpracę z CIA. Odtąd życie jego i jego rodziny jest zagrożone, a jeden nieostrożny ruch może doprowadzić do tragedii.
       Reżyserem filmu „Jack Strong” jest Władysław Pasikowski („Psy”). Scenariusz do filmu powstał przy współpracy z agentami CIA, a film nakręcono w trzech językach – polskim, angielskim i rosyjskim. Zdjęcia do filmu kręcono w Legnicy, Warszawie i Gdańsku, Moskwie oraz w Waszyngtonie. W roli agenta Kuklińskiego zobaczymy Marcina Dorocińskiego („Obława”, „Róża”, „Rewers”), w jego żonę wcieli się Maja Ostaszewska („Katyń”). Obok nich zagrają Mirosław Baka („Sęp”), Zbigniew Zamachowski („Pokłosie”), Paweł Małaszyński („Listy do M.”) oraz Krzysztof Globisz („Uwikłanie”). Do obsady „Jacku Stronga” zaangażowano także amerykańskich aktorów: Patricka Wilsona („Prometeusz”) oraz jego żonę Dagmarę Domińczyk.
       To film tak dobry, że szkoda go zamykać w jednym zdaniu – mówi Grażyna Torbicka (Kocham Kino, TVP2). To niesamowita historia, tym bardziej, że prawdziwa – dzieli się swoimi wrażeniami Kinga Rusin. Reżyser zadbał o napięcie. Przez cały film można odnieść wrażenie, że lada chwila coś wybuchnie, ktoś zginie. Jakbyśmy oglądali Ojca Chrzestnego – pisze Antoni Bohdanowicz (Natemat.pl). Jack Strong to opowieść o strachu, odwadze, moralnych wyborach i samotności człowieka skrywającego tajemnice. Ale również o inwigilacji i dusznej atmosferze autorytarnego państwa – dodaje Krzysztof Kwiatkowski („Wprost”). To wreszcie pierwszy polski thriller szpiegowski z prawdziwego zdarzenia – puentuje Łukasz Knap. Czym zachwyca „Jack Strong”? To bardzo dobrze skrojone kino gatunku, ale jednocześnie oparte na prawdziwej historii. Jest bardzo dobre aktorstwo, świetne zdjęcia i doskonale dobrane lokalizacje – tłumaczy Grażyna Torbicka. Z kolei Kinga Rusin przepowiada filmowi międzynarodowy sukces. Kto wie, może nazwisko Kuklińskiego będzie magnesem? W Stanach pewnie tak. Trzymam kciuki – pisze.
      
      

 

Film „Jack Strong” w kinie „Światowid” od 7 do 27 lutego. Cena biletu: 14 zł normalny i 12 zł ulgowy. W poniedziałki bilety na wszystkie seanse tylko po 11 zł. Rezerwacja i zakup biletów on-line.
      
       Reżyser: Władysław Pasikowski, scenariusz: Władysław Pasikowski, obsada: Marcin Dorociński, Maja Ostaszewska, Krzysztofa Globisz, Krzysztof Pieczyński, Zbigniew Zamachowski, Mirosław Baka, Paweł Małaszyński, Ireneusz Czop, Piotr Grabowski. Gatunek: Biograficzny, Dramat, Szpiegowski. Produkcja: Polska. Czas: 127 min. Opis filmu: dystrybutor.
      
      

Edyta Bugowska, rzecznik CSE Światowid
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • Pytanie pozostaje otwarte do konca świata i jeszcze jeden dzień dłużej. Bohater czy Zdrajca. Film muszę obejrzec.
  • ide na to do swiatowida
  • Bohater czy zdrajca ? Z całą pewnością zdrajca. Nie ma nic gorszego na świecie niż zdrada. A ktoś kto, czyni to w dodatku za pieniądze, w pełni zasługuje na miano Judasza. Martwić i smucić mogą jedynie wypowiedzi osób z tzw. kręgów opiniotwórczych. Nie można traktować ich poważnie, albowiem opinie ludzi niepoważnych są niewiarygodne. Trudno zaliczyć p. Rusin do osób mądrych i poważnych. Zjawisko fascynacji i nie uzasadnionego zachwytu dotknęło również p. Komorowskiego. Ale, człowieka który nie zna zasad pisowni, zachwyca nawet rosnąca trawa.
  • Dokonując oceny weź pod uwagę, że nie było wojny nuklearnej. A to z pewnością zasługa tego wybitnego Polaka. Więc mając prawo do własnej opinii całkowicie się z Twoją nie zgadzam. Określenie zdrajcy należy się ludziom, którzy realizują osobiste cele kosztem współrodaków i Ojczyzny. A jakie korzyści z tej w/g Ciebie zdrady osiągnąl Pan Pułkownik ? Twoja opinia jest identyczna z opinią PRLu i moskali. I to daje dużo do myślenia. W naszej historii największym problemem wielokrotnie było to, że sojusznicy, do których zwracaliśmy się po pomoc traktowali nas instrumentalnie. I to jest sedno sprawy. Niestety naszym politykom trzeba to wbijać do głowy potężnym ćwiekiem, bo nadal tego nie rozumieją.
  • To ciekawe - jak można zdradzić okupanta ?????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1
    1
    MiejscowyAborygen(2014-02-07)
  • Kiedy dorosły człowiek, zakłada mundur wojskowy, to bierze na swoje barki pewną odpowiedzialność. Za tych wszystkich na straży których ma stać. Ma obowiązek bronić i zginąć, jeśli zajdzie taka konieczność. Bo przywilejem żołnierza, jest utrata życia w imię obrony ojczyzny. Żołnierzem zawodowym zostaje się dobrowolnie. W pewnych określonych warunkach, w czasie realnych zjawisk na tym świecie. Zostaje się żołnierzem w pewnym systemie wartości i tradycji oręża. I nie ma żadnego wytłumaczenia dla zdrady tych wartości. Zaś sam czyn zdrady, to nikczemność i łotrostwo. I trzeba dużej naiwności połączonej z nieznajomością zagadnień wojskowości, aby ten czyn nazwać bohaterskim. To jest wręcz niewytłumaczalne. Chyba, że jesteśmy zgnili jak jabłko. Lata siedemdziesiąte. Lata rozpoczęcia zdrady. To lata kiedy o jakiejkolwiek przemianie w Polsce, na świecie nie ma mowy. A na pewno nikt nie przewidywał, nie śnił nawet w snach o zmianie systemu. A, już żaden człowiek nie mógłby tego dokonać samotnie. Nawet p. Kukliński. Nie ma mowy, że p. Kukliński swoim wiarołomnym życiem zasłużył na miano człowieka bohaterskiego. To jest zdrajca. A tym wszystkim co sądzą inaczej, powiem tak - gdzie Wasz system wartości, na wakacjach ?
  • Szpiegowanie nie ma kręgosłupa moralnego. Jest nikczemne. Jest czynem, poniżej godności ludzkiej. To tylko oglądacze p. Bonda mogą sądzić inaczej. Tym procederem trudnią się osoby nikczemne i bez uczuciowe. Nawet jeśli posiadają rodziny. Bo to jest pewien rodzaj gry. Swoisty kamuflaż. Zasłona. I na nic się zda próba obrony p. Kuklińskiego. Bo zdrady się nie da niczym wytłumaczyć. A tłumaczenie zdrady, jest jeszcze gorsze od niej.
  • Towarzysze przypomnijcie sobie, jaka była doktryna wojenna wtedy obowiązująca w " bratnich" i naszej armii i co miała wspólnego z Polską i jej obywatelami. A potem mówcie o relatywizmie postaw i zdradzie kraju - ino, jakiego, jak on się nazywał - przypomnijcie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    2
    MiejscowyAborygen(2014-02-07)
  • Aborygen, takie rozważania przysługują człowiekowi niezbyt lotnemu. Bo zdrada jest określeniem, czynu sprzeniewierzenia. Jest czynem nieusprawiedliwianym. Stosując Twój tok myślenia, należałoby każdy plugawy czyn usprawiedliwić. Nie może być tak, że powołując się na okres miniony i relatywizm nawet ten wydumany, należy inaczej określić zdradę. To oznaczałoby, że w pewnych relatywnych warunkach, można być zdrajcą. Nawet za cenę życia rodaków. Bo rakiety amerykańskie relatywnie blisko spadałyby w pobliżu naszych domów. A to wszystko dzięki p. Kuklińskiemu.
Reklama