UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Poplotkujmy z Wojciechem Malajkatem

 
Elbląg, Wojciech Malajkat reżyseruje w elbląskim teatrze "Plotkę", komedię Francisa Vebera
Wojciech Malajkat reżyseruje w elbląskim teatrze "Plotkę", komedię Francisa Vebera (fot. AD)

To sztuka trudna, bo ten znany i lubiany aktor, jak sam przyznaje, plotkowaniem się brzydzi. Co innego „Plotka” na scenie, czyli komedia korporacyjna Francisa Vebera. Spektakl w reżyserii Wojciecha Malajkata będzie miał swoją premierę na deskach elbląskiego teatru już w najbliższy piątek, 25 września.

- Jaką plotkę puścicie nam w miasto?
       Wojciech Malajkat: - Że życie w korporacji może być zabawne, jeśli tylko wszyscy się trochę postarają. Przyzwyczailiśmy się do tego, że w korporacji jest wyścig szczurów, co oczywiście jest prawdą, ale można się z tego pośmiać. Staramy się, by było zabawnie, bo „Plotka” to komedia, ale jednak z pewnym przesłaniem.
      
       - Zaczyna się od François Pignona, księgowego w fabryce prezerwatyw. Puszcza on plotkę o swoim homoseksualizmie, by nie stracić pracy.

       - I ta plotka zaczyna żyć potężnym, własnym życiem. W efekcie Pignon nie tylko nie zostaje zwolniony, ale nawet szykują dla niego awans. Elbląski Pignon, czyli Lesław Ostaszkiewicz, gra z wdziękiem i oddaniem, jak zresztą wszyscy aktorzy. Mam nadzieję, że to, co wymyślamy się opłaci i widzowie będą śmiać się, ale i zastanawiać na tym, czy warto plotkować.
      
       - Plotka – i tu definicja słownikowa: „niesprawdzona lub kłamliwa wiadomość powtarzana z ust do ust, najczęściej szkodząca czyjejś opinii”.

       - I tu też krzywdzi. Tych, którzy plotkowali (uśmiech).
      
       - Ale lubimy plotkować?
       - Ja się brzydzę. Myślę, że opłaca się nie plotkować. Aczkolwiek każdy ma swoje słabości, człowiek jest tylko człowiekiem.
      
       - Ta „Plotka” jest jednak komedią. Czy dziś widzowie chętniej przychodzą do teatru po to, by się pośmiać?

       - Oczekują wszystkiego, wzruszeń każdego rodzaju. Można płakać nad dramatem, można też ze śmiechu. Teatr ma być rozrywką, która rozrywa ciąg zdarzeń codziennych takich, jak: zakupy, wychowywanie dzieci, praca.
      

  Elbląg, Reżyser ma nadzieję, że spektakl spodoba się elbląskiej publiczności
Reżyser ma nadzieję, że spektakl spodoba się elbląskiej publiczności (fot. AD)


       - A Pan lubi reżyserować komedie?
      
- To zależy od tego, na jaki temat chcę wejść w dialog z publicznością. Ostatnio zrobiłem "Czarodziejską górę" w Teatrze Syrena. Rozpiętość tematyczna jest więc dość spora (śmiech).
      
       - W Teatrze Syrena w Warszawie, którego jest Pan dyrektorem, „Plotka” cieszy się od premiery w roku 2012 niesłabnącym powodzeniem.

       - Przedstawienie chodzi przy kompletach. Mam nadzieję, że elblążanie też będą usatysfakcjonowani. Byłoby fajnie, gdyby „Plotka” się Państwu spodobała.
      
       - Premiera już w najbliższy piątek. Czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik?
       - Pracuję tak, że na tydzień przed premierą mam już wszystko gotowe i daję aktorom czas, by okrzepli, oswoili się z materiałem. Żeby mieli poczucie, że nie muszą nerwowo przebierać nogami, bo coś nie zostało powiedziane czy zrobione.
      
      

rozmawiała Agata Janik
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama