Twórca jest wolny dopiero po śmierci

Bułhakowa doskonale czuje i rozumie. Identyfikuje się z Mistrzem, bo choć zna swoje możliwości, osiągnięcia, nie czuje się silnym człowiekiem. Zawierza bardzo mocno miłości i pragnie wolności. Grigorij Lifanov, rosyjski aktor i reżyser zrealizuje w elbląskim teatrze „Mistrza i Małgorzatę”. Premiera odbędzie się w marcu 2013 r.
Powieść Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata” przez wielu krytyków uważana jest za jedną z najlepszych powieści XX wieku. To opowieść szkatułkowa, która daje możliwość odkrywania kolejnych elementów bogatej tematyki. Nieustanny konflikt twórców z otoczeniem, ponadczasowa walka dobra ze złem i …miłość. Obok wątków tragicznych, politycznych, miłosnych, filozoficznych obecne są także humor i groteska. Wymarzone, choć niełatwe, dzieło na scenę. Zmierzą się z nim aktorzy elbląskiego Teatru im. Aleksandra Sewruka pod okiem rosyjskiego reżysera Grigorija Lifanova, bo któż, jak nie Rosjanin najlepiej zrozumie Bułhakowa? Premiera uświetni obchody Międzynarodowego Dnia Teatru (marzec 2013 r.).
Reżyser przyjechał do Elbląga, choć nie rozpoczęły się jeszcze próby do „Mistrza i Małgorzaty”. Poznaje zespół aktorski, ogląda spektakle, rozmawia. Szuka swojego Mistrza.
Mistrz to Pana ulubiona postać?
Grigorij Lifanov: - Tak. Identyfikuję się z Mistrzem dlatego, że sam nie jestem silnym człowiekiem. Znam oczywiście swoją wartość, możliwości, wiem, ile osiągnąłem, ale nie czuję się silny. I tak samo, jak Mistrz mam wsparcie w miłości. Bliski jest mi również problem wolności. Bułhakow daje, niestety, smutną odpowiedź, że pisarz może być wolny dopiero wtedy, gdy umrze. Żaden twórca nie jest wolny. Dotyczy to również reżyserów (śmiech). Ta powieść stawia wiele różnych pytań, nie można być wobec niej obojętnym. „Mistrz i Małgorzata” wciąga człowieka, zestawia z problemami i pozostawia – nadal zainteresowanego. Tak samo będzie ze spektaklem.
Czy widzi Pan już Mistrza wśród elbląskich aktorów?
- Nie mogę powiedzieć, że znam aktorów elbląskich, bo znać człowieka to znaczy przeżyć z nim 20 lat (śmiech). Widziałem „Świętoszka”, obejrzałem pięć innych spektakli na DVD, a także próbę do Kabaretu Starszych Panów. Rozmawiałem również z aktorami na korytarzu czy w bufecie więc jakiś obraz obsady mam, ale kogo, w jakiej roli widzę, jeszcze nie powiem.
To nie jest Pana pierwsza realizacja „Mistrza i Małgorzaty” w Polsce. Czy nasz, elbląski spektakl będzie inny?
- W 2009 r. wystawiałem Bułhakowa w Teatrze Polskim w Poznaniu, ale od tego czasu minęły trzy lata i ja już się zmieniłem. Wiem, co w tamtej wersji się nie sprawdziło, nie udało, i dlaczego zostawiała wątpliwości krytykom. Są oczywiście rzeczy już wymyślone, przeżyte i te zostaną, ale bardzo dużo się zmieni. Myślę, że ta wersja będzie głębsza, będzie w niej więcej filozofii. I będzie w niej obecny Piłat.
Rozumie Pan Bułhakowa lepiej, bo jest Pan Rosjaninem?
- Oczywiście, że tak. Wszystko, co on napisał - ja bardzo dobrze czuję i mimo, że minęło wiele lat, nic się nie zmieniło. Teraz mamy oczywiście inny język, kiedyś mówiono „złodziejstwo”, a dziś „korupcja”, ale charaktery ludzkie pozostały takie same. Woland nie pojawił się z znikąd w Moskwie. Pojawił się dlatego, że problemy doszły do takiego poziomu, że nadszedł czas Szatana. Stopień agresji, nienawiści, braku wiary. Taki czas teraz wraca, są rewolucje, dziewczyny tańczą w cerkwiach. Znowu następuje chaos i powieść Bułhakowa znowu jest aktualna, jak nigdy dotąd.
Ale w Polsce jest mi łatwiej wystawiać ten spektakl, ponieważ polscy aktorzy mi uwierzą, w to co mówię. A wiara jest bardzo ważna.
Spektakl „Mistrz i Małgorzata” uświetni obchody Międzynarodowego Dnia Teatru. Na pytanie, dlaczego właśnie ten tytuł został wybrany na świąteczny wieczór odpowiada Mirosław Siedler, dyrektor elbląskiego teatru: - Od kilku lat repertuar teatru jest wzbogacany o duże przedstawienia , o przedstawienia coraz bardziej rozbudowane inscenizacyjnie, ale i szlachetniejsze. Wydaje mi się, że przyszedł czas na inscenizację mądrego spektaklu z filozofią, dużego poprzez myśl i autora. Od czasu do czasu próbujemy pokazać część wspaniałej literatury światowej – kontynuuje dyrektor Teatru im. Aleksandra Sewruka. - Rosyjską część reprezentowały jednoaktówki Czechowa, gramy też „Letników” Gorkiego, kiedyś myślałem o „Rewizorze” Gogola. Teraz także aktorzy potrzebują takiego repertuaru, w którym będą mogli pokazać swoje możliwości, ale i dotknąć czegoś innego. W Elblągu jest tylko jeden teatr więc powinniśmy pokazywać bardzo różnorodny repertuar, co staramy się czynić. A takiego rodzaju spektaklu, jak „Mistrz i Małgorzata”, w repertuarze jeszcze nie mieliśmy.
Spektakl wyreżyseruje Rosjanin. Co prawda Grigorij Lifanov dużo rozumie po polsku, a i nasi aktorzy (niektórzy zupełnie swobodnie) posługują się językiem rosyjskim, czy jednak nie pojawią się problemy z komunikacją?
- Z reżyserem będzie pracował tłumacz – zapowiada Mirosław Siedler. – Tekst Bułhakowa nie jest prosty, niesie za sobą idee, filozofię. Komunikacja na poziomie „dzień dobry” i „do widzenia” nie wystarczy, by przekazać to wszystko, co reżyser chciałby umieścić w spektaklu.
***
Grigorij Lifanov, aktor, reżyser i wykładowca sztuki aktorskiej Rosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii im. S.A. Gerasimowa - VGIK. Lifanov jest absolwentem Rosyjskiej Akademii Sztuki Teatralnej w Moskwie i Teatralnej Wyższej Szkoły im. Szczukina. W latach 90. pełnił funkcję dyrektora artystycznego i głównego reżysera w teatrze w Jekaterinburgu. Wyreżyserował m.in. "Don Juana" Moliera, "Ostrożnie - dzieci!" Gorkiego, "Dni naszego życia" Andriejewa i "Boboka" Dostojewskiego w Jekaterinburskim Państwowym Teatrze Lalkowym. "Boboka" zrealizował także jako dyplom w łódzkiej szkole filmowej w 2007 roku.
Reżyser przyjechał do Elbląga, choć nie rozpoczęły się jeszcze próby do „Mistrza i Małgorzaty”. Poznaje zespół aktorski, ogląda spektakle, rozmawia. Szuka swojego Mistrza.
Mistrz to Pana ulubiona postać?
Grigorij Lifanov: - Tak. Identyfikuję się z Mistrzem dlatego, że sam nie jestem silnym człowiekiem. Znam oczywiście swoją wartość, możliwości, wiem, ile osiągnąłem, ale nie czuję się silny. I tak samo, jak Mistrz mam wsparcie w miłości. Bliski jest mi również problem wolności. Bułhakow daje, niestety, smutną odpowiedź, że pisarz może być wolny dopiero wtedy, gdy umrze. Żaden twórca nie jest wolny. Dotyczy to również reżyserów (śmiech). Ta powieść stawia wiele różnych pytań, nie można być wobec niej obojętnym. „Mistrz i Małgorzata” wciąga człowieka, zestawia z problemami i pozostawia – nadal zainteresowanego. Tak samo będzie ze spektaklem.
Czy widzi Pan już Mistrza wśród elbląskich aktorów?
- Nie mogę powiedzieć, że znam aktorów elbląskich, bo znać człowieka to znaczy przeżyć z nim 20 lat (śmiech). Widziałem „Świętoszka”, obejrzałem pięć innych spektakli na DVD, a także próbę do Kabaretu Starszych Panów. Rozmawiałem również z aktorami na korytarzu czy w bufecie więc jakiś obraz obsady mam, ale kogo, w jakiej roli widzę, jeszcze nie powiem.
To nie jest Pana pierwsza realizacja „Mistrza i Małgorzaty” w Polsce. Czy nasz, elbląski spektakl będzie inny?
- W 2009 r. wystawiałem Bułhakowa w Teatrze Polskim w Poznaniu, ale od tego czasu minęły trzy lata i ja już się zmieniłem. Wiem, co w tamtej wersji się nie sprawdziło, nie udało, i dlaczego zostawiała wątpliwości krytykom. Są oczywiście rzeczy już wymyślone, przeżyte i te zostaną, ale bardzo dużo się zmieni. Myślę, że ta wersja będzie głębsza, będzie w niej więcej filozofii. I będzie w niej obecny Piłat.
Rozumie Pan Bułhakowa lepiej, bo jest Pan Rosjaninem?
- Oczywiście, że tak. Wszystko, co on napisał - ja bardzo dobrze czuję i mimo, że minęło wiele lat, nic się nie zmieniło. Teraz mamy oczywiście inny język, kiedyś mówiono „złodziejstwo”, a dziś „korupcja”, ale charaktery ludzkie pozostały takie same. Woland nie pojawił się z znikąd w Moskwie. Pojawił się dlatego, że problemy doszły do takiego poziomu, że nadszedł czas Szatana. Stopień agresji, nienawiści, braku wiary. Taki czas teraz wraca, są rewolucje, dziewczyny tańczą w cerkwiach. Znowu następuje chaos i powieść Bułhakowa znowu jest aktualna, jak nigdy dotąd.
Ale w Polsce jest mi łatwiej wystawiać ten spektakl, ponieważ polscy aktorzy mi uwierzą, w to co mówię. A wiara jest bardzo ważna.
Spektakl „Mistrz i Małgorzata” uświetni obchody Międzynarodowego Dnia Teatru. Na pytanie, dlaczego właśnie ten tytuł został wybrany na świąteczny wieczór odpowiada Mirosław Siedler, dyrektor elbląskiego teatru: - Od kilku lat repertuar teatru jest wzbogacany o duże przedstawienia , o przedstawienia coraz bardziej rozbudowane inscenizacyjnie, ale i szlachetniejsze. Wydaje mi się, że przyszedł czas na inscenizację mądrego spektaklu z filozofią, dużego poprzez myśl i autora. Od czasu do czasu próbujemy pokazać część wspaniałej literatury światowej – kontynuuje dyrektor Teatru im. Aleksandra Sewruka. - Rosyjską część reprezentowały jednoaktówki Czechowa, gramy też „Letników” Gorkiego, kiedyś myślałem o „Rewizorze” Gogola. Teraz także aktorzy potrzebują takiego repertuaru, w którym będą mogli pokazać swoje możliwości, ale i dotknąć czegoś innego. W Elblągu jest tylko jeden teatr więc powinniśmy pokazywać bardzo różnorodny repertuar, co staramy się czynić. A takiego rodzaju spektaklu, jak „Mistrz i Małgorzata”, w repertuarze jeszcze nie mieliśmy.
Spektakl wyreżyseruje Rosjanin. Co prawda Grigorij Lifanov dużo rozumie po polsku, a i nasi aktorzy (niektórzy zupełnie swobodnie) posługują się językiem rosyjskim, czy jednak nie pojawią się problemy z komunikacją?
- Z reżyserem będzie pracował tłumacz – zapowiada Mirosław Siedler. – Tekst Bułhakowa nie jest prosty, niesie za sobą idee, filozofię. Komunikacja na poziomie „dzień dobry” i „do widzenia” nie wystarczy, by przekazać to wszystko, co reżyser chciałby umieścić w spektaklu.
***
Grigorij Lifanov, aktor, reżyser i wykładowca sztuki aktorskiej Rosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii im. S.A. Gerasimowa - VGIK. Lifanov jest absolwentem Rosyjskiej Akademii Sztuki Teatralnej w Moskwie i Teatralnej Wyższej Szkoły im. Szczukina. W latach 90. pełnił funkcję dyrektora artystycznego i głównego reżysera w teatrze w Jekaterinburgu. Wyreżyserował m.in. "Don Juana" Moliera, "Ostrożnie - dzieci!" Gorkiego, "Dni naszego życia" Andriejewa i "Boboka" Dostojewskiego w Jekaterinburskim Państwowym Teatrze Lalkowym. "Boboka" zrealizował także jako dyplom w łódzkiej szkole filmowej w 2007 roku.
Agata Janik