UWAGA!

60 twarzy elbląskiej kultury: Jerzy Błeszyński (odcinek 1)

 Elbląg, Jerzy Błeszyński z córką Brendą
Jerzy Błeszyński z córką Brendą

Życie kulturalne współczesnego Elbląga nie zaczęło się dziś, a jego początki sięgają już czasów powojennych, czyli II połowy XX wieku. Niestety nie zachowało się wiele informacji, dokumentów powszechnie dostępnych. Są w archiwach, Bibliotece Elbląskiej czy też w domach prywatnych. Dla wielu elblążan miejsca, ludzie z tamtych lat są często nieznani. Cyklem „60 twarzy elbląskiej kultury” chcemy wspomnieć o osobach ważnych w życiu kulturalnym Elbląga, a dziś trochę zapomnianych. Okazją jest jubileusz 60-lecia Elbląskiego Towarzystwa Kulturalnego. Z racji jubileuszu pierwszą osobą będzie współzałożyciel, pierwszy sekretarz Towarzystwa – Jerzy Błeszyński. Zobacz archiwalne zdjęcia.

Urodził się w Wilnie 2 lutego 1936 roku. Do Elbląga, wraz z rodzicami – Edwardem i Władysławą z domu Kossowską przyjechał w 1946 roku. Tu ukończył Szkołę Podstawową nr 4, a następnie II Liceum Ogólnokształcące, gdzie w 1953 roku zdał maturę i wybrał się na studia medyczne do Gdańska - zamieszkał w Sopocie, gdzie mieszkał do 1960 roku. Lekarzem nie został, bo życie studenckie okazało się bardziej atrakcyjne niż anatomia człowieka. Przez jednak 3 lata (1957-1960) pracował w Szpitalu Wojewódzkim w Gdańsku i Wojewódzkim Szpitalu Reumatologicznym w Sopocie.

Aktywnie działał w Klubie Studentów Wybrzeża „Żak”, Klubie Młodzieżowym „Rudy Kot”. Z racji swoich pasji do różnorodnej muzyki został członkiem rzeczywistym Gdańskiego Jazz Clubu, z legitymacją nr 3 podpisaną przez Franciszka Walickiego. W 1959 roku odbył się widowiskowy ślub, a wybranką została Nina Stanaszkówna.

Po przyjeździe w 1960 roku do Elbląga początkowo pracował w Gdańskim Przedsiębiorstwie Robót Drogowych, a następnie związał się zawodowo z Zakładami Mechanicznym „Zamech”, gdzie obok działań okazjonalnych prowadził świetlicę w Hotelu Robotniczym przy Placu Słowiańskim, w którym przez wiele lat funkcjonowała też biblioteka zakładowa. Bardzo szybko zaistniał w życiu kulturalnym Elbląga, wzorując się trochę na Rudym Kocie, gdzie krótko działał teatrzyk muzyki mechanicznej. Wspólnie ze swoją żoną Niną i Januszem Osterczukiem zakładają w 1961 roku, w Spółdzielczym Klubie „Kosmos”, Teatrzyk Muzyki Mechanicznej „POPS”. Aktywnym członkiem tego klubu był Jerzy Wojewski.

Był autorem scenariuszy i dbał od strony redakcyjnej o program muzyki pop. Jesienią 1962 r. Teatrzyk „POPS” przeszedł do Elbląskiego Domu Kultury (obecnie CSE Światowid). W co drugi czwartek przebojem The Shadows „Apache” o godzinie 18 rozpoczynał się program „Popsu”. Pozyskanie atrakcyjnych nagrań nie było łatwe, dlatego też korzystano ze wsparcia przyjaciół, ale poproszono też o pomoc Ambasadę Amerykańską, co wzbudziło zainteresowanie tzw. „służb”.

Jurek odnalazł się też doskonale w ruinach obecnej Galerii El, gdzie współtworzył (17 grudnia 1962 roku) „El Klub Jazzu Tradycyjnego” - został jego sekretarzem. Muzyczne zainteresowania i jego wiedza połączona z umiejętnościami, mikrofonowy głos, doprowadziły do tego, że jako jeden z pierwszych (1964 r.) w Polsce uzyskał licencję, bo w latach minionych nie każdy mógł prowadzić dyskoteki. Trzeba było w tym celu zdać specjalny egzamin. Mógł też pochwalić się kartą mikrofonową, co pozwalało mu na pracę w mediach, a uzyskanie tych uprawnień wcale nie było łatwe. Ułatwiło mu to pracę w charakterze lektora na Konfrontacjach Filmowych, które w tamtych latach były jedyną okazją do zobaczenia filmów „z Zachodu” niedostępnych dla przeciętnego miłośnika kina. Może też dlatego, jak rozpoczynała się sprzedaż karnetów, to pod kinem Światowid ustawiała się kolejka.

Był współzałożycielem i przez wiele lat szefem Dyskusyjnego Klubu Filmowego, zarówno w Zakładowym Domu Kultury „Zamech” jak i później w Klubie Wojskowym „Orzeł”. Spadkobiercami Klubu zakładanego m.in. przez Jerzego Błeszyńskiego jest do dziś działające w CSE Światowid DKF. W 1982 roku został kierownikiem kina Światowid, z którym związany był przez wiele lat. Nie zaprzestał oczywiście pracy konferansjera, DJ-a, organizatora wydarzeń muzycznych. Jego bogate zbiory m.in. płyt winylowych, taśm magnetofonowych jak i wiedza o życiu muzycznym świata budziły zazdrość.

Jerzy Błeszyński był też współzałożycielem i sekretarzem Elbląskiego Towarzystwa Kulturalnego (1966 rok). Związek małżeński z Niną nie przetrwał, ale do dziś pasje związane z życiem artystycznym rozwija jego córka Brenda, która jest członkiem ETK. Nadal w tym gronie „etk-owców” jest Nina Błeszyńska, która, obok Haliny Różewicz-Książkiewicz i Jerzego Wojewskiego, jest członkiem założycielem Towarzystwa.

Jerzy Błeszyński zmarł 4 grudnia 1996 roku. To tylko krótki zapis życia tego wspaniałego, twórczego pasjonaty i zapewne wiele osób, które wówczas go znały, dorzuciłyby swoją cegiełkę do tych wspomnień. W tym tekście korzystałam z informacji, jakie uzyskałam od Pani Niny Błeszyńskiej-Wojewskiej i to z jej zbiorów prywatnych pochodzą zdjęcia. Korzystałam też z własnych wspomnień, bo miałam ten zaszczyt nie tylko znać Jurka, ale i z nim współpracować przez wiele lat.

W cyklu „60 twarzy elbląskiej kultury”, obok notek biograficznych, będą zamieszczane również krótkie filmy wizytówki, których autorem jest regionalista Juliusz Marek. Zachęcam do podpowiedzi, kogo powinniśmy przypomnieć w tym cyklu.

 

Projekt realizowany jest przy wsparciu finansowym Samorządu Miasta Elbląg.

Partnerem jest Stowarzyszenie Polskie Telewizje Lokalne i Regionalne.

 

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym projektu.


Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • To bardzo interesująca inicjatywa jubileuszowa autorki tego tekstu. Osób do upamiętnienia jest wiele. Inspiracji dostarczy chociażby książka "Nie samym chlebem człowiek żyje". ALE "60 twarzy elbląskiej kultury" (nie ETK, tylko całej elbląskiej powojennej kultury!) to niezwykle ambitne przedsięwzięcie. I raczej nie podzielam wyboru autorki co do osoby otwierającej ten panteon.
  • Mam nadzieję na bardzo ciekawy i potrzebny cykl o także żyjących osobach zasłużonych dla elbląskiej kultury. Również o tych nie związanych z ETK.
  • No ładny chłopczyk, ale lekarzem nie chciał zostać... klub, zabawa, DJ, jazz... nie samym ubawem człowiek żyje, a chleb zawsze dobrze mieć pod ręką, bo jak go jeszcze posmaruje- śpiewali.... ten żyje... lata 60 - te, też mnie nosiło- młodość ma swoje prawa, pozostają wspomnienia, wszystko przemija, - žycie idzie do przodu, kolej na następnych młodych artystów i.... ponowne pytania czy tak chciałem by moje życie wyglądało, czy jestem zadowolony? - szczęśliwy?
  • Odtwarzanie, powtarzam odtwarzanie, muzyki z płyt winylowych czy taśm magnetofonowych zbyt łatwo urosło w tym artykule do jakiejś dziejowej misji kulturowej i wielkiego wkładu w powojenny rozwój naszego miasta. Nie deprecjonuję absolutnie działalności bohatera tego odcinka, ale przy takich kryteriach proponuję by projekt od razu zmienił tytul z 60 na 600 twarzy elblaskiej kultury. I ta nowa liczba mogłaby nie objąć wszystkich nie mniej zaslużonych. Samych dyrektorów teatru, muzeum, domów kultury, bibliotek, galerii uzbierałoby się lekko licząc 50.Potem malarze, pisarze, muzycy, rzeźbiarze, aktorzy i wielu innych twórców kultury - to będzie armia ludzi. To projekt na lata, chyba, że podobne artykuły będą się pokazywać codziennie...
Reklama