Elbląg Rocks Europa: Largo

Początki LARGO to zima tego roku, kiedy to po zaproponowaniu przez Maćka Pawłowi stworzenia projektu - powstał zalążek zespołu. Maciek - perkusja, Paweł- bas, czyli jedynie sekcja rytmiczna. Od razu zaczęli szukać ludzi do składu, co o dziwo było trudniejsze niż się tego spodziewali. Po około dwóch miesiącach szeregi Largo zasiliła Agata, wokalistka i autorka tekstów. W tak okrojonym składzie spotykali się do lata tego roku, kiedy to po długich poszukiwaniach do zespołu doszli gitarzyści Piotrek i Karol. W tym pięcioosobowym składzie grają do dziś, a Elbląg Rocks Europa będzie naszym debiutem i pierwszym spotkaniem z publicznością.
Largo: Największa różnica jest między Maćkiem, a Agatą. Żadnego konfliktu nie ma. Nie ma przemocy podczas prób. Prywatnie Agata była w kręgach hip-hopowych, więc trzeba było ją przekabacić.
Jak udaje się Wam zrealizować wszystkie projekty?
Nie mamy problemów z tworzeniem. Często się nie spotykamy, bo raz w tygodniu, ale jakoś dajemy radę. Najgorzej było nazwę wymyślić. Dwie godziny przed samym zgłoszeniem. Każdy rzucał pomysły, niekoniecznie sensowne. Jest to skład w miarę poważnych osób dlatego nie ma problemów z organizacją.
Jakie jest Wasze zdanie na temat festiwalu?
Dobry pomysł. Miasto powinno realizować takie projekty. Ktoś kiedyś wziął się za organizację przeglądu, bodajże w obecnym Światowidzie, ale nic większego nie wyszło. Trudno jednak wypowiedzieć się o czymś, co dopiero będzie miało miejsce. Sama idea jest słuszna.
Brakuje takich imprez w Elblągu?
Zdecydowanie brakuje. Nie ma gdzie grać i nie ma komu. Rock odchodzi do lamusa. Elbląg, to pod tym względem dziura. Jest wiele do zrobienia. Nigdy nie ma pewności, co się stanie z zespołem za rok. Chociażby ceny salek są porównywalne do kawalerek.
Co myślicie o nagrodzie?
Uważamy, że na nagranie dema wystarczy. Nic studyjnego nie da rady zrobić przez kilka dni. Cieszymy się, że w ogóle coś jest.
Bycie muzykiem w dzisiejszych czasach, to ciężki kawałek chleba. Czy mimo to staracie się myśleć pozytywnie?
Ciężki, gdyż z takiej muzyki nie da się wyżyć. Gramy muzykę niekomercyjną. Nie łudzimy się, że od razu się wybijemy. Graliśmy już w kilku kapelach i nie do końca wyszło dlatego podchodzimy do naszego projektu z większym dystansem.
Jak oceniacie swoje szanse na festiwalu?
Są już znane kapele. My jesteśmy nowym zespołem i możemy zaskoczyć. Ci, co wyjdą podczas naszego koncertu, na pewno wiele stracą.
Czym chcecie się wyróżnić?
Po tym, co widziałem na zebraniu, to młodym trochę brakuje pokory. Nie myślimy, żeby się wybić, wyróżnić. To jest nasz debiut i nie ma mowy o fajerwerkach, które na pewno będą za jakiś czas.
Proszę o kilka słów dla innych zespołów.
Szczerze mówiąc, to kojarzymy aMetanię, z którą dzielimy salkę. Montanę i Evermind również kojarzymy, a reszta jest dla nas nieznana. Możemy Wam życzyć powodzenia, jeżeli zależy Wam na wygranej.