ETK ma 45 lat

Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych mocno zinformatyzowanych i skomercjalizowanych czasach taka instytucja, jak Elbląskie Towarzystwo Kulturalne nie ma racji bytu. Wystawy, koncerty i inne wydarzenia kulturalne organizowane są przecież na co dzień w bibliotekach, pubach, a nawet galeriach handlowych. ETK jednak znajduje niszę, w której działa i jest niemal pewne, że przy odrobinie wsparcia ze strony odbiorców, doczeka się kolejnych jubileuszy.
Elbląskie Towarzystwo Kulturalne oficjalnie zaczęło swoją działalność 13 maja 1966 roku. Przez te wszystkie lata stowarzyszenie organizowało różnorodne działania kulturalne, wychodząc na przeciw potrzebom i oczekiwaniom elblążan. ETK zrzeszało wielu znakomitych artystów, którzy starali się uczynić Elbląg kulturalnym centrum północnej Polski. Z Elbląskim Towarzystwem Kulturalnym związani byli m.in. Nina Błeszczyńska-Wojewska, Halina Różewicz-Książkiewicz, Hanna i Janusz Osterczukowie, Janusz Hankowski, Stefan Mula, Ryszard Tomczyk, Zbyszek Opalewski, Jerzy Wojewski, Ryszard Zumkowski. Pierwszym prezesem ETK był Mirosław Demichowicz.
Przez ostatnie 16 lat Elbląskim Towarzystwem Kulturalnym kierowała Danuta Mańkut. Nie zawsze było łatwo.
- Bywały lata kiedy było naprawdę ciężko, szczególnie dały nam się w znaki lata przełomowe, lata 89/90, kiedy zmieniły się przepisy finansowania stowarzyszenia. Ale przebrnęliśmy przez ten najtrudniejszy okres, ze względu na bardzo dobrą opinię, jaką ETK cieszyło się wśród władz i wśród publiczności. Dzięki temu funkcjonujemy do dziś – stwierdza Danuta Mańkut. - Jeżeli chodzi o kulturę wbrew pozorom dla stowarzyszenia takiego jak my, teraz wcale nie jest łatwiej. W obliczu perfekcyjnie działających instytucji takich, jak muzeum, teatr, biblioteka, my musimy szukać nowych celów. Widzimy swoją przyszłość w zdolnej młodzieży, której trzeba pomagać zarówno w starcie, jak i w promocji ich talentu.
Od stycznia tego roku prezesem Elbląskiego Towarzystwa Kulturalnego jest Teresa Wojcinowicz. Mimo sporej konkurencji na kulturalnej mapie miasta, mimo rosnącej liczby jednostek organizujących różnorodne imprezy, nowa przewodnicząca wróży stowarzyszeniu kolejne lata chwały i stawia na młodzież.
- Myślę, że teraz, gdy rozwinął się ruch organizacji pozarządowych ETK ma bardzo dobrą przyszłość przed sobą. Nawet jeśli zmieniają się nam trochę zadania – mówi prezeska. - W momencie kiedy ETK powstawało nie było wielu instytucji, teraz jest ich wiele. Koncerty, spotkania, odczyty to wszystko przejmuje ktoś inny.
W organizacji koncertów kameralnych, które od początku były perełką ETK ustąpiło miejsca Elbląskiej Orkiestrze Kameralnej. Podobnie stało się z Salonem Elbląskim, którego organizacją od kilku lat zajmuje się Galeria El. Pomysłów na dalszą działalność towarzystwa nie brakuje.
- Nastawiamy się na niszę, chcemy zaproponować coś nowego, coś czego ludzie jeszcze nie mieli – wyjaśnia Teresa Wojcinowicz. - W tej chwili mamy cykl promocji, to jest wspieranie talentów, uczniów ostatnich klas szkoły średniej i studentów. Ci młodzi ludzie mają wiele bardzo różnych pomysłów, czasem zwariowanych. Ostatnio zwróciła się do nas grupa, która chce zrobić film. I to jest jeden kierunek, drugi – najważniejszy – to uruchomienie Bażantarni, tak żeby od maja do końca września, w każdą sobotę i niedzielę coś się tam działo. Może nie na zasadzie rockowych koncertów, ale koncertów muzyki klasycznej, operowej, operetkowej, tak jak to przed wojną było. To jest naszym celem priorytetowym.
Czego dziś brakuje ETK?
- Brakuje młodych ludzi, którzy by nie podchodzili do ETK jak do reliktu przeszłości, ale jak do reliktu przyszłości. Żeby ci młodzi ludzie chcieli się włączyć w nasze działania, żeby chcieli wspólnie z nami realizować coś, co będzie ważne dla tego miasta, dla mieszkańców. Jeżeli ktokolwiek, ma pomysł co można zrobić dla Elbląga, to proszę bardzo drzwi stoją otworem. Pomożemy, zrealizujemy, wesprzemy. Podkreślam, że nie ma wymogu by stać się członkiem ETK, to nie jest konieczne – dodaje Teresa Wojcinowicz.
W dniu 45. rocznicy powołania Elbląskiego Towarzystwa Kulturalnego w Muzeum Archeologiczno-Historycznym otwarto specjalną, jubileuszową wystawę, na której swoje prace prezentują wieloletni członkowie stowarzyszenia: Halina Różewicz-Książkiewicz, Janusz Hankowski, Ryszard Tomczyk, Ryszard Zumkowski i Zbyszek Opalewski.
- Wystawiam tutaj rysunki z lat 80-tych, są to projekty wykonane dla galerii Pod czerwoną oberżą. To wspomnienia ściągnięte z półek – przyznaje Halina Różewicz- Książkiewicz, która dziś oprócz malarstwa i grafiki zajmuje się także pisaniem. – Poezja służy mi do wyładowania emocji. Miałam takie tendencje już w dzieciństwie, gdzieś to widocznie w człowieku siedzi i czeka cały czas żeby wyskoczyć.
- Ja bardzo zazdroszczę muzykom, bo oni zagrają wyćwiczony utwór tak, że aż gra w sercu i dostają oklaski, a taki malarz to w zaciszu się męczy nad płótnem, kombinuje i oprawia. I potem jest wernisaż, na którym wszyscy mają w nosie te obrazy, bo stoją tyłem do nich – żartował Janusz Hankowski. – Wiem, że kiedyś na nie spojrzą, ale to nie jest tak efektowne jak wykonanie utworu i zagranie na duszy słuchacza. My możemy się wysilić i nie wiem jak wielce dobre rzeczy wywiesić, a one i tak spokojnie jakoś wiszą, nie wywołują oklasków. Taki to los malarzy i grafików i tych wszystkich co na ścianach wieszają swoje prace. Ja robię to od 50 lat , jestem szczęśliwy, uważam się za człowieka spełnionego. Cieszę się z tego, że ludzie przychodzą, są, patrzą. Że jest to jednak komuś potrzebne. Czasami obrazek oprawiony w ramę może wywołać nutkę wzruszenia, sentymentu nawet do jego autora.
Jubileusz ETK to także okazja do spotkań po latach.
- Cieszę się, iż spotykam się z gronem ludzi, z którymi się nieczęsto widuję od wielu lat – mówi Ryszard Tomczyk. - Jeżeli pojawiło się życzenie by wywlec coś z lamusa, wywlokłem i ja prace nieco starsze. Oczywiście nie starsze ode mnie.
Wystawa „Twórcy spod znaku ETK” będzie czynna do końca czerwca.
Przez ostatnie 16 lat Elbląskim Towarzystwem Kulturalnym kierowała Danuta Mańkut. Nie zawsze było łatwo.
- Bywały lata kiedy było naprawdę ciężko, szczególnie dały nam się w znaki lata przełomowe, lata 89/90, kiedy zmieniły się przepisy finansowania stowarzyszenia. Ale przebrnęliśmy przez ten najtrudniejszy okres, ze względu na bardzo dobrą opinię, jaką ETK cieszyło się wśród władz i wśród publiczności. Dzięki temu funkcjonujemy do dziś – stwierdza Danuta Mańkut. - Jeżeli chodzi o kulturę wbrew pozorom dla stowarzyszenia takiego jak my, teraz wcale nie jest łatwiej. W obliczu perfekcyjnie działających instytucji takich, jak muzeum, teatr, biblioteka, my musimy szukać nowych celów. Widzimy swoją przyszłość w zdolnej młodzieży, której trzeba pomagać zarówno w starcie, jak i w promocji ich talentu.
Od stycznia tego roku prezesem Elbląskiego Towarzystwa Kulturalnego jest Teresa Wojcinowicz. Mimo sporej konkurencji na kulturalnej mapie miasta, mimo rosnącej liczby jednostek organizujących różnorodne imprezy, nowa przewodnicząca wróży stowarzyszeniu kolejne lata chwały i stawia na młodzież.
- Myślę, że teraz, gdy rozwinął się ruch organizacji pozarządowych ETK ma bardzo dobrą przyszłość przed sobą. Nawet jeśli zmieniają się nam trochę zadania – mówi prezeska. - W momencie kiedy ETK powstawało nie było wielu instytucji, teraz jest ich wiele. Koncerty, spotkania, odczyty to wszystko przejmuje ktoś inny.
W organizacji koncertów kameralnych, które od początku były perełką ETK ustąpiło miejsca Elbląskiej Orkiestrze Kameralnej. Podobnie stało się z Salonem Elbląskim, którego organizacją od kilku lat zajmuje się Galeria El. Pomysłów na dalszą działalność towarzystwa nie brakuje.
- Nastawiamy się na niszę, chcemy zaproponować coś nowego, coś czego ludzie jeszcze nie mieli – wyjaśnia Teresa Wojcinowicz. - W tej chwili mamy cykl promocji, to jest wspieranie talentów, uczniów ostatnich klas szkoły średniej i studentów. Ci młodzi ludzie mają wiele bardzo różnych pomysłów, czasem zwariowanych. Ostatnio zwróciła się do nas grupa, która chce zrobić film. I to jest jeden kierunek, drugi – najważniejszy – to uruchomienie Bażantarni, tak żeby od maja do końca września, w każdą sobotę i niedzielę coś się tam działo. Może nie na zasadzie rockowych koncertów, ale koncertów muzyki klasycznej, operowej, operetkowej, tak jak to przed wojną było. To jest naszym celem priorytetowym.
Czego dziś brakuje ETK?
- Brakuje młodych ludzi, którzy by nie podchodzili do ETK jak do reliktu przeszłości, ale jak do reliktu przyszłości. Żeby ci młodzi ludzie chcieli się włączyć w nasze działania, żeby chcieli wspólnie z nami realizować coś, co będzie ważne dla tego miasta, dla mieszkańców. Jeżeli ktokolwiek, ma pomysł co można zrobić dla Elbląga, to proszę bardzo drzwi stoją otworem. Pomożemy, zrealizujemy, wesprzemy. Podkreślam, że nie ma wymogu by stać się członkiem ETK, to nie jest konieczne – dodaje Teresa Wojcinowicz.
W dniu 45. rocznicy powołania Elbląskiego Towarzystwa Kulturalnego w Muzeum Archeologiczno-Historycznym otwarto specjalną, jubileuszową wystawę, na której swoje prace prezentują wieloletni członkowie stowarzyszenia: Halina Różewicz-Książkiewicz, Janusz Hankowski, Ryszard Tomczyk, Ryszard Zumkowski i Zbyszek Opalewski.
- Wystawiam tutaj rysunki z lat 80-tych, są to projekty wykonane dla galerii Pod czerwoną oberżą. To wspomnienia ściągnięte z półek – przyznaje Halina Różewicz- Książkiewicz, która dziś oprócz malarstwa i grafiki zajmuje się także pisaniem. – Poezja służy mi do wyładowania emocji. Miałam takie tendencje już w dzieciństwie, gdzieś to widocznie w człowieku siedzi i czeka cały czas żeby wyskoczyć.
- Ja bardzo zazdroszczę muzykom, bo oni zagrają wyćwiczony utwór tak, że aż gra w sercu i dostają oklaski, a taki malarz to w zaciszu się męczy nad płótnem, kombinuje i oprawia. I potem jest wernisaż, na którym wszyscy mają w nosie te obrazy, bo stoją tyłem do nich – żartował Janusz Hankowski. – Wiem, że kiedyś na nie spojrzą, ale to nie jest tak efektowne jak wykonanie utworu i zagranie na duszy słuchacza. My możemy się wysilić i nie wiem jak wielce dobre rzeczy wywiesić, a one i tak spokojnie jakoś wiszą, nie wywołują oklasków. Taki to los malarzy i grafików i tych wszystkich co na ścianach wieszają swoje prace. Ja robię to od 50 lat , jestem szczęśliwy, uważam się za człowieka spełnionego. Cieszę się z tego, że ludzie przychodzą, są, patrzą. Że jest to jednak komuś potrzebne. Czasami obrazek oprawiony w ramę może wywołać nutkę wzruszenia, sentymentu nawet do jego autora.
Jubileusz ETK to także okazja do spotkań po latach.
- Cieszę się, iż spotykam się z gronem ludzi, z którymi się nieczęsto widuję od wielu lat – mówi Ryszard Tomczyk. - Jeżeli pojawiło się życzenie by wywlec coś z lamusa, wywlokłem i ja prace nieco starsze. Oczywiście nie starsze ode mnie.
Wystawa „Twórcy spod znaku ETK” będzie czynna do końca czerwca.
Olga Kaszubska