Filmowcy już wybrali

Zakończył się nabór chętnych do zagrania w elbląskim filmie „Trzydzieści trzy sny”. My również pojawiliśmy się na korytarzu trzeciego ogólniaka, gdzie został przeprowadzony casting kandydatów. Jako że nie ma wśród nas osoby odpowiedniej do zagrania postaci głównego bohatera, a role drugoplanowe nas nie interesują, stwierdziliśmy, że zostaniemy przy swoim zajęciu. Skupiliśmy się zatem na rozmowie z tymi, którzy odważyli się stanąć przed filmowcami, by zaprezentować swoje umiejętności.
Tak jak już informowaliśmy, 15 oraz 20 lipca w budynku III LO zostały przeprowadzone spotkania mające na celu wyłonienie aktorów, którzy zagrają w filmie „Trzydzieści trzy sny”. Warto zaznaczyć, że projekt zdobył już oficjalne dofinansowanie z Wydziału Kultury UM oraz rekomendację od Wiceprezydenta Elbląga.
Film „Trzydzieści trzy sny” to produkcja trzech młodych elblążan, studentów szkół filmowych, którzy postanowili swoje pierwsze poważne wyzwanie filmowe zrealizować w rodzinnym mieście. Kacper Bork, Mikołaj Sobczak i Grzegorz Styczeń podczas wcześniejszej rozmowy z nami zapowiedzieli, że w filmie oprócz Elbląga mają szansę wystąpić też mieszkańcy Elbląga. By jednak zagościć na srebrnym ekranie, trzeba było zaprezentować się przed pomysłodawcami „Trzydziestu trzech snów” podczas castingów.
Błysnęły talenty
Jedni marzą o wielkiej karierze, inni chcą się sprawdzić w nowym, nieznanym zadaniu, są też tacy, którzy przyszli z ciekawości, zobaczyć, jak wygląda casting aktorski. Wszyscy jednak podkreślają – liczą na sympatyczną przygodę. Wiedzą o tym, że udział w produkcji nie wiąże się z oszałamiającą gażą, a jednak są zdecydowani poświęcić czas na to, by wystąpić przed kamerami. Co więcej, ku zdziwieniu elbląskich filmowców na spotkania przyszli ludzie w różnym wieku:
– Elblążanie są bardziej otwarci, niż sądziliśmy. Spodziewaliśmy się samych młodych dziewczyn, natomiast na początku do sali przesłuchań wchodzili sami faceci. Przekrój był bardzo duży, od wesołych piętnastolatek przez matki z dziećmi, nauczycieli, aż do ludzi już na emeryturze. Wszyscy bardzo entuzjastycznie i pozytywnie nastawieni. Przeprowadzanie castingów to była przyjemność – tak wybór aktorów skomentował w imieniu twórców Grzegorz Styczeń.
A jak widzieli to ci, którzy stali po drugiej stronie? Z korytarzowych rozmów udało się nam dowiedzieć, że filmowcy to sympatyczni ludzie, zaś samo zaprezentowanie się przed nimi nie było ani straszne, ani trudne. – Tak naprawdę przyszłam tu, bo moi znajomi mnie do tego zachęcali. Sama pewnie bym się nie odważyła. Ale nie było czego się bać. Musiałam przeczytać fragment scenariusza, potem chwilę porozmawialiśmy. Było bardzo miło. Nawet jak nie zadzwonią, to i tak to ciekawe doświadczenie – opowiedziała jedna z kandydatek wychodząc z sali przesłuchań.
Filmowa przygoda
Podobnie myślą Hania, Ania i Alicja ze Stowarzyszenia Animatorów Kultury działającego przy elbląskim teatrze. Podczas rozmowy przyznały, że nawet jeśli nie dostaną się do tego filmu, to sam casting traktują jako interesujące doświadczenie. Bo choć dziewczyny, mimo praktycznego zaangażowania w sztukę aktorską (i to z sukcesami. Zespół teatralny „Jacyśtam z gitarą i piórem”, w którym występują, zdobył II nagrodę podczas XXV Grodzkiego Forum Teatrów Szkolnych w Młodzieżowym Domu Kultury za spektakl „Pomiędzy tym co było, a tym co będzie”), nie wiążą z teatrem czy też szerzej z aktorstwem swojej przyszłości. Jak stwierdziły – traktują to jako hobby i sposób na przyjemne spędzenie czasu. I właśnie z ciekawości oraz dla urozmaicenia wakacji postanowiły zgłosić się na casting.
– Czytałyśmy o filmie i wiemy, że główni bohaterowie są starsi od nas. Zdajemy sobie więc sprawę, że jeśli nawet dostaniemy propozycję zagrania, to i tak tylko jako statystki. Ale bardzo by nam to odpowiadało. Myślę, że to mogłaby być dla nas świetna przygoda. Samo zobaczenie planu filmowego, podejrzenie pracy aktorów to mogłoby być naprawdę ciekawe przeżycie – zdradza siedemnastoletnia Ania.
Pomożecie?
Tego, czy utalentowane nastolatki z grupy teatralnej dostaną się do filmu z Elblągiem w tle, jeszcze żaden z filmowców nie chciał zdradzić. Wiemy natomiast, że już dziś pomysłodawcy filmowego zamieszania skupią się nad ostatecznym skompletowaniem aktorskiej ekipy.
– Muszę przyznać – tak na pierwszy rzut oka – znaleźliśmy ludzi, którzy mają w sobie potencjał. Jesteśmy bardzo zadowoleni, na pewno obsadzimy wszystkie role. Szkoda nam tylko tego, że niektórzy naprawdę błysnęli talentem, lecz niestety nie pasują do żadnej roli wiekowo. Chcemy, aby chociaż jako statyści mogli pojawić się na planie, zdobyć jakieś doświadczenie i w przyszłości, mam nadzieję, rozwijać się – zdradził nam Grzegorz Styczeń.
Nadal jednak mamy szansę pośrednio na swój wkład w produkcji elbląskiego filmu. Producenci szukają bowiem…mieszkania. A konkretnie – lokum, którego właściciel zgodziłby się jedno- dwudniowe użyczenie go filmowcom. Choć to odważna prośba, to wierzą, że wśród elblążan na pewno znajdą się chętni do pomocy młodym sprawcom kinowego zamętu. Twórcy filmu proszą osoby, które chciałyby im pomóc, o kontakt e-mailowy pod adresem: kontakt@sunlightstudio.pl.
Film „Trzydzieści trzy sny” to produkcja trzech młodych elblążan, studentów szkół filmowych, którzy postanowili swoje pierwsze poważne wyzwanie filmowe zrealizować w rodzinnym mieście. Kacper Bork, Mikołaj Sobczak i Grzegorz Styczeń podczas wcześniejszej rozmowy z nami zapowiedzieli, że w filmie oprócz Elbląga mają szansę wystąpić też mieszkańcy Elbląga. By jednak zagościć na srebrnym ekranie, trzeba było zaprezentować się przed pomysłodawcami „Trzydziestu trzech snów” podczas castingów.
Błysnęły talenty
Jedni marzą o wielkiej karierze, inni chcą się sprawdzić w nowym, nieznanym zadaniu, są też tacy, którzy przyszli z ciekawości, zobaczyć, jak wygląda casting aktorski. Wszyscy jednak podkreślają – liczą na sympatyczną przygodę. Wiedzą o tym, że udział w produkcji nie wiąże się z oszałamiającą gażą, a jednak są zdecydowani poświęcić czas na to, by wystąpić przed kamerami. Co więcej, ku zdziwieniu elbląskich filmowców na spotkania przyszli ludzie w różnym wieku:
– Elblążanie są bardziej otwarci, niż sądziliśmy. Spodziewaliśmy się samych młodych dziewczyn, natomiast na początku do sali przesłuchań wchodzili sami faceci. Przekrój był bardzo duży, od wesołych piętnastolatek przez matki z dziećmi, nauczycieli, aż do ludzi już na emeryturze. Wszyscy bardzo entuzjastycznie i pozytywnie nastawieni. Przeprowadzanie castingów to była przyjemność – tak wybór aktorów skomentował w imieniu twórców Grzegorz Styczeń.
A jak widzieli to ci, którzy stali po drugiej stronie? Z korytarzowych rozmów udało się nam dowiedzieć, że filmowcy to sympatyczni ludzie, zaś samo zaprezentowanie się przed nimi nie było ani straszne, ani trudne. – Tak naprawdę przyszłam tu, bo moi znajomi mnie do tego zachęcali. Sama pewnie bym się nie odważyła. Ale nie było czego się bać. Musiałam przeczytać fragment scenariusza, potem chwilę porozmawialiśmy. Było bardzo miło. Nawet jak nie zadzwonią, to i tak to ciekawe doświadczenie – opowiedziała jedna z kandydatek wychodząc z sali przesłuchań.
Filmowa przygoda
Podobnie myślą Hania, Ania i Alicja ze Stowarzyszenia Animatorów Kultury działającego przy elbląskim teatrze. Podczas rozmowy przyznały, że nawet jeśli nie dostaną się do tego filmu, to sam casting traktują jako interesujące doświadczenie. Bo choć dziewczyny, mimo praktycznego zaangażowania w sztukę aktorską (i to z sukcesami. Zespół teatralny „Jacyśtam z gitarą i piórem”, w którym występują, zdobył II nagrodę podczas XXV Grodzkiego Forum Teatrów Szkolnych w Młodzieżowym Domu Kultury za spektakl „Pomiędzy tym co było, a tym co będzie”), nie wiążą z teatrem czy też szerzej z aktorstwem swojej przyszłości. Jak stwierdziły – traktują to jako hobby i sposób na przyjemne spędzenie czasu. I właśnie z ciekawości oraz dla urozmaicenia wakacji postanowiły zgłosić się na casting.
– Czytałyśmy o filmie i wiemy, że główni bohaterowie są starsi od nas. Zdajemy sobie więc sprawę, że jeśli nawet dostaniemy propozycję zagrania, to i tak tylko jako statystki. Ale bardzo by nam to odpowiadało. Myślę, że to mogłaby być dla nas świetna przygoda. Samo zobaczenie planu filmowego, podejrzenie pracy aktorów to mogłoby być naprawdę ciekawe przeżycie – zdradza siedemnastoletnia Ania.
Pomożecie?
Tego, czy utalentowane nastolatki z grupy teatralnej dostaną się do filmu z Elblągiem w tle, jeszcze żaden z filmowców nie chciał zdradzić. Wiemy natomiast, że już dziś pomysłodawcy filmowego zamieszania skupią się nad ostatecznym skompletowaniem aktorskiej ekipy.
– Muszę przyznać – tak na pierwszy rzut oka – znaleźliśmy ludzi, którzy mają w sobie potencjał. Jesteśmy bardzo zadowoleni, na pewno obsadzimy wszystkie role. Szkoda nam tylko tego, że niektórzy naprawdę błysnęli talentem, lecz niestety nie pasują do żadnej roli wiekowo. Chcemy, aby chociaż jako statyści mogli pojawić się na planie, zdobyć jakieś doświadczenie i w przyszłości, mam nadzieję, rozwijać się – zdradził nam Grzegorz Styczeń.
Nadal jednak mamy szansę pośrednio na swój wkład w produkcji elbląskiego filmu. Producenci szukają bowiem…mieszkania. A konkretnie – lokum, którego właściciel zgodziłby się jedno- dwudniowe użyczenie go filmowcom. Choć to odważna prośba, to wierzą, że wśród elblążan na pewno znajdą się chętni do pomocy młodym sprawcom kinowego zamętu. Twórcy filmu proszą osoby, które chciałyby im pomóc, o kontakt e-mailowy pod adresem: kontakt@sunlightstudio.pl.
Angelika Kosielska