Godot wygrał z Madame, bo sędzia był stronniczy

Po muzyczno-filmowych przeżyciach pierwszego wieczoru, przyszedł czas na literaturę. W czwartek (27 sierpień) Galerię Nobilis odwiedzili sympatycy Antoniego Libery, który był gościem drugiego dnia Elbląskich Nocy Teatru i Poezji. Autor podbił serca publiczności powieścią „Madame” i to właśnie tej książce miało być poświęcone wczorajsze spotkanie.
A szkoda. Elblążanie mieli już możliwość spotkania się z autorem „Madame” i dobrze wiedzą, że to nad wyraz interesujący rozmówca. Niebanalny człowiek o fascynujących przeżyciach, rozległych zainteresowaniach. Szkoda, że prowadzący spotkanie zapomniał, że nie przeprowadza wywiadu z pisarzem, a prowadzi wieczór autorski. Krzysztof Masłoń skupił się na książce „Godot i jego cień” oraz na osobie Samuela Becketta, którego znawcą, tłumaczem jest Libera. A przecież nie był to zlot fanów Becketta i Godota. Spore grono słuchaczy przybyło tam jednak dla „Madame”.
Nie można odmówić pytaniom Masłonia wnikliwości. A jednak chyba zabrakło w nich czegoś, co mogłoby wydobyć z pisarza impuls do podzielenia się ze słuchaczami opiniami na tematy, które bardziej frapowałyby czytelników „Madame”.
Spotkanie na pewno usatysfakcjonowało wielbicieli talentu Samuela Becketta. Nieczęsto pojawia się możliwość bliskiego kontaktu z człowiekiem, który nie tylko sam jest entuzjastą tego irlandzkiego noblisty, ale który swoją pasję kontynuuje jako tłumacz jego literatury. Wczorajszy gość ze swadą opowiadał o swojej fascynacji Beckettem. Można więc być pewnym, że przekonał do niego również tych, którzy dotychczas omijali jego twórczość.
Elblążanie przybyli na spotkanie z Antonim Liberą chcieli wiedzieć, kiedy zostanie sfilmowana powieść „Madame” i oczywiście nad czym autor obecnie pracuje.
I choć sam Libera twierdzi, że jest przeciwny sfilmowaniu „Madame”, to jednak sprzedał prawa autorskie. Co więcej, przełożenie powieści na język kina było już bardzo bliskie finalizacji. A miał się tym zająć sam Roman Polański wraz z Ronaldem Harwoodem. Obaj panowie jednak po sukcesie „Pianisty” zmienili swoje plany i, niestety, zrezygnowano z tego pomysłu.
Wielbiciele książki podczas wczorajszego spotkania wyjątkowo zgodnie wyrazili chęć zobaczenia „Madame” na ekranie. Zapewne będą mocno ściskać kciuki, by jak najszybciej udało się przenieść na ekran tę, nazwaną podczas spotkania przez Krzysztofa Masłonia, najlepszą dotychczas napisaną powieść.
Wśród nawału obowiązków pisarz na szczęście znajduje też nieco czasu na swą literacką twórczość. Zatem wszystkim sympatykom Antoniego Libery pozostaje cierpliwie czekać na kolejną książkę ulubionego autora.