UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Jak bardzo się myliłam

 
Elbląg, Skubas w Mjazzdze dał świetny koncert
Skubas w Mjazzdze dał świetny koncert (fot. AD)

Na piątkowy (15 marca) koncert Skubasa szłam z nastawieniem hmm... co najmniej żadnym, żeby nie powiedzieć negatywnym. Słyszany kawałek nie zrobił na mnie większego wrażenia, nie rzucił na kolana, jednym słowem myślałam o tym wyjściu, jako o konieczności raczej, niż przyjemnym spędzeniu wieczoru. Czas pokazał, jak bardzo się myliłam. Zobacz fotoreportaż z koncertu.

Skubas orzekł na wstępie, że zakochał się w Mjazzdze z jej klimatem bliskości pozwalającym na nawiązywanie błyskawicznej relacji artysta – słuchacze, do tego uprzedził, że „Wilczełyko”, z którego zagrają większość kawałków, jest płytą dość nostalgiczną i kiedy pisał teksty nie był w najlepszym nastroju. A teksty napisane są po mistrzowsku. Głębokie, przemyślane, w żadnym razie pompatyczne, ale bardzo życiowe. I ta muzyka. Folk przepleciony z garażowym grungem, do tego mocne gitarowe riffy, nutki country wszystko to zszejkowane w cudowną mieszankę sprawiającą, że nogi same przytupują, dłonie klaszczą, a głos rwie się do przyśpiewek. I śpiewałam wraz z innymi, kiwałam się, uśmiechałam do ludzi w koło, bo ze Skubasem na scenie i chłopakami z jego ekipy po prostu nie da się inaczej. Wciąż rozmawiali z nami, ze sobą, reagowali na nasze zachcianki, podkpiwali z siebie, a do tego raczyli się na scenie naszym lokalnym "Specjałem". A na kolejny bis rzucili hasło: „Idziemy tam!”, odłączyli sprzęty i wyszli do publiczności. Mieliśmy ich, my, widzowie, dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wszyscy byli zachwyceni, Skubas et consortes również, bo oznajmili, że byli dzień wcześniej na świetnym koncercie w Toruniu, ale dzisiejszy jest równie dobry, a publiczność jeszcze lepsza. No i ten genialny klimat Mjazzgi, który rzucił ich na kolana.
      

 


       Zakochałam się w chłopakach, ich świetnie łączących się głosach, wszechstronności, podejściu do słuchaczy, absolutnie doskonałej muzyce i tekstach, całokształcie, dzięki któremu miałam okazję być na najlepszym koncercie od niepamiętnych czasów. I podsłuchałam już w tłumie, że w swej miłości mam potężną konkurencję, bo zachwyceni byliśmy jak jeden mąż - i my pod sceną, i Skubas z chłopakami na scenie.
      

Urszula Nowik
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama