UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Jestem naiwna obrazem, czyli wystawa prac Danuty Thiel-Melerskiej

 
Elbląg, Jestem naiwna obrazem, czyli wystawa prac Danuty Thiel-Melerskiej
fot. nadesłana

W dniach 7-31 grudnia w Ratuszu Staromiejskim można oglądać wystawę Danuty Thiel-Melerskiej. - Każdy malowany obraz ma swoją historię. Opowiadam ją na płótnie. Znajduję temat, potem łączę tenże temat z historią Polski - tak o swojej niedawno odkrytej pasji opowiada autorka prac.  

Danuta Thiel-Melerska z zawodu jest historykiem i archiwistą. Studia skończyła na UMK w Toruniu. Od kilku lat jest na emeryturze i wtedy zaczęła się jej przygoda z malowaniem. Wszystko zaczęło się od skrzyni ludowej z 1876 roku, znalezionej w Łęczu w jednym ze starych pięknych domów. Skrzynia była w bardzo złym stanie i trzeba było ją odrestaurować. Znalezione na śmietniku przepiękne malowane ławy kościelne z Łęcza sprzed 1746 rokiem zostały częściowo wykorzystane do naprawienia wieka skrzyni wianowej.

"Moją wewnętrzną potrzebą było wymalowanie ludowych kwiatów na tym wieku. Udałam się zatem do atelier malarskiego Rity Wójcik i zaczęłam wielogodzinne próby malowania płatków kwiatowych. Cierpliwość mojej nauczycielki została całkowicie wyczerpana. Rita „nakazała” mi malowanie „jak mi w duszy gra”. Zaczęłam więc moją przygodę, jak sama się określam, jako „naiwna malarka historyczna”. Każdy malowany obraz ma swoją historię. Opowiadam ją na płótnie. Znajduję temat, potem łączę tenże temat z historią Polski. Tak np. było z jednym z obrazów „Terra Australis”. Obraz brał udział w XI Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Naiwnej w Polsce w 2018 roku, który odbył się w Katowicach. Polacy są blisko związani z początkami dziejów tego kontynentu. W Wielkopolsce istniała w 1856 roku wieś Dąbrówka. Wszyscy mieszkańcy zadecydowali, że wyemigrują i znajdą inne miejsce do osiedlenia. Cała wieś po trzech miesiącach podróży statkiem dobiła do brzegów Australii i tam po wielu perypetiach założyli nową wieś nazwaną Polish Hill River, wybudowali kościół, szkołę, domy i zaczęli uprawiać ziemię. Mój obraz pokazał Australię z czasów początkowej emigracji. Jeszcze Aborygeni żyli swoim szczęśliwym rytmem życia. Anglicy budowali swoje potęgi, kwitło niewolnictwo, handel. Święta góra Aborygenów Uluru i góra Kościuszki przyjaźnie współistniały. Na IX Naif Festival w Katowicach, w którym dominował temat Hiszpanii, namalowałam obraz o Krzysztofie Kolumbie, który według najnowszych badań naukowych miał być synem króla polskiego Władysława III Warneńczyka. Warneńczyk nie zginął pod Warną tylko osiedlił się na Maderze i tam urodził się mu pierwszy syn Zygmunt Henryk. Córce jednego z braci prawie sto lat później udało się udowodnić jej królewskie pochodzenie. Kolumb, bo taki pseudonim przyjął syn królewski, udał się na dwór hiszpański... I dalej dzieje Krzysztofa Kolumba są wszystkim znane. Na moim obrazie królowa Izabella Kastylijska stoi między kolumnami kościoła łęczańskiego i przyjmuje hołd Kolumba, który wrócił z Ameryki, bez złota, ale z innymi znanymi nam dobrze dobrami: kukurydzą, ziemniakami, pomidorami czy tabaką. Moja pasją są dzieje wsi pomorskich. Zgłębiam ich historię, arcyciekawą architekturę, czy losy mieszkańców. Łęcze jest jedną z piękniejszych wsi Wysoczyzny Elbląskiej, która od wielu lat stała w centrum moich zainteresowań. Odtworzyłam stary strój ludowy, który noszony był tu jeszcze w czasach polskich. Później zapomniany, wyparty przez perkaliki fabryczne przywołany ponownie do życia przez cesarzową Augustynę, która kochała tą ziemię. Na jej prośbę odszukiwano resztki ubrań leżących w skrzyniach. Z mozołem odtwarzano kolory fartuchów, spódnic, kubraków i dzięki tej ciężkiej pracy wiemy, jakie stroje nosili przed wiekami Łęczanie. Nie omieszkałam przelać moje dociekania na płótno i powstał obraz „Matka Boska w ostach z Łęcza”. Malując ten obraz ułożyła mi się litania modlitewna do Matki Boskiej Łęczańskiej" - Danuta Thiel-Melerska.

 

inf. nadesłana
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama