K jak Kultura

Rok 2012 miał być ostatnim w dziejach ludzkości, tak jak zapowiadały to liczne przepowiednie, a także różni prorocy. Przetrwaliśmy, ziemia nie zatrzęsła się i nie rozpadła na pół, a zatem czas wziąć do ręki kalendarz i przyjrzeć się temu, czym żyła elbląska kultura. A działo się wiele.
Przeszukując fora internetowe natrafiłam na pewne zdanie mówiące, że „dla jednych Elbląg to pustynia kulturalna, dla innych tygiel nowych trendów”. Jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja na przykład siedzę oklejona masą karteczek z zapisanymi wydarzeniami, a i tak wiem, że o wszystkim nie zdołam opowiedzieć, bo gdybym chociaż spróbowała powstałby elaborat mający kilkanaście stron. Dlatego powiem tylko o tym, co szczególnie zapadło w mej pamięci kulturalnej. Kości zostały rzucone.
Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka
Jednym z najważniejszych wydarzeń mijającego roku, a także sukcesem kulturalnym Elbląga, był niewątpliwie festiwal Jazzbląg. Nawiązujący do tradycji Lata Jazzowo- Bluesowego, ale w odświeżonej formie, z wielkimi gwiazdami i potrzebnym nam wszystkim splendorem. Ogromne chapeu bas.
Nie zawiodła również Elbląska Orkiestra Kameralna. Raz było weselej (jak w przypadku koncertu ze Steffenem Mullerem), raz bardziej lirycznie i wzruszająco (na przykład podczas występu Hanny Banaszak czy Doroty Osińskiej ). Udało się zebrać pokaźną liczbę wybitnych solistów m.in. Jana Staniendę, Soyoung Yoon czy Łukasza Długosza, wybitnych dyrygentów, jak Marek Moś, Jose Maria Florencio czy Ruben Silva. Niemniej jedną z najważniejszych rzeczy było wydanie długo oczekiwanej, pierwszej płyty Elbląskiej Orkiestry Kameralnej.
Wydaje się, że swoje miejsce znalazła również Mjazzga, która od prawie dwóch lat silnie zaznacza swoją obecność na muzycznej mapie Elbląga. A to zaprosi znakomitego bluesmena z Chicago, a to legendę polskiego reggae, ugości wrażliwych wykonawców piosenki poetyckiej i sprowadzi z Berlina Julię Marcell. I choć niektórzy twierdzą, że ma swoich wyznawców, niczym sekta, a ludzie przychodzą tam z własnymi śpiworami, aby spać na zapleczu to i tak na koncertach zazwyczaj pojawiają się tłumy. W czym tkwi tajemnica? Na pewno nie w osławionym zapleczu, a raczej w tym, że to muzyka gra tam pierwsze skrzypce, w rytm której podrygują zarówno barmani, stali bywalcy, jak i osoby, które przyszły pierwszy raz.
Jest w porządku, ale…
Tu i ówdzie pojawiały się głosy, że 9. edycja Letnich Ogrodów Polityki to już nie to samo co kiedyś. Nie można im jednak odmówić tego, że w tym roku zgromadziły ciekawych twórców i dyskutantów, pojawili się m.in. Irena Szewińska, Michał Tomczak, Jerzy Baczyński, a także Krystyna Janda czy Urszula Dudziak.
Tradycyjnie, jak co roku, pojawiły się także Elbląskie Noce – Festiwal Piosenki Wartościowej, które tradycyjnie zebrały komplet widzów oraz równie tradycyjnie trzymały się znanej i lubianej formy. Tymczasem pozostaje lekki niedosyt, a przecież od 16- latki można wymagać nieco więcej. Znacznie ciekawszy okazał się Ogólnopolski Festiwal Sztuki Słowa…Czy to jest kochanie?, który pierwszy raz w swojej historii wyszedł poza mury Światowida. Przesłuchania w kategorii piosenka aktorska odbyły się w klubie muzycznym Mjazzga. Był to pomysł absolutnie trafiony, świadczyć może o tym chociażby ilość osób, które tamtego dnia znalazły się w klubie.
Swoje 5 minut, a nawet o wiele więcej, miała również Galeria El. Miejsce absolutnie wyjątkowe, z uwagi na swoje przeznaczenie i przestrzeń, miejsce, które w tym roku obchodziło swoje 50-lecie. Z tej okazji pojawiło się mnóstwo różnych działań i akcji. Jedną z najciekawszych była wystawa „El Klubu Jazzu Tradycyjnego”, która zgromadziła potężny kawałek elbląskiej historii jazzowej. Interesującym pomysłem jest także działanie pt. „Elbląg Plastyczny”, ukazujące dzieła lokalnych artystów czy seria koszulek z formami przestrzennymi. Sztuka pokazywana w Galerii do łatwych nie należy, nie do każdego też trafia. Widać to chociażby po ilości osób przybywających na wernisaże, a nie jest to ilość powalająca, tak, jak to było na przykład w latach 60. Pewnie, zawsze można powiedzieć, że były inne czasy, że grupa zapaleńców dokonała niemożliwego, a przecież „niemożliwe to oni od ręki załatwiali, na cuda trzeba było trochę poczekać”, a dzisiaj inaczej wygląda budżet, ludzie się zmienili, zaczęli więcej narzekać czy odkryli czym jest funkcja „dodaj komentarz” na stronach internetowych. Pewnie i jest w tym sporo racji, ale wciąż warto zadawać sobie pytanie co zrobić, by jak najwięcej spragnionych kultury przyciągnąć, bo to, że elblążanie tęsknią do „złotych czasów” Galerii jest więcej niż pewne.
Dla każdego coś kulturalnego
Na uwagę zasługują wszelkie tzw. „działania oddolne”, jak na przykład cieszące się coraz większą popularnością Elbląskie Spacery Fotograficzne, działalność Elbląskiego Oddziału Abstrakcyjnego (w tym roku obchodził swoje pierwsze urodziny) czy pierwsza edycja ziElbląga, który swoją lekką i niezobowiązującą formą idealnie wpasował się w klimat minionego lata.
Wydarzeniem, które wzbudziło sporo emocji wśród elblążan, choć głównie na forach internetowych był Elbląski Kongres Kultury, który pokazał, że w Elblągu wciąż panuje niedosyt kulturalny, nie jest źle, ale zawsze może być lepiej. Ciekawą inicjatywą był dwumiesięczny, letni cykl „Coolturalna Starówka”, który z kulturą wyszedł do elblążan, jak chociażby w przypadku Teatru na Bruku występującego pod Bramą Targową. Sporym zainteresowaniem cieszyły się Letnie Salony Muzyczne odbywające się w Bażantarni.
Ponadto w mijającym roku pojawiało się wiele różnych, ciekawych propozycji, od seansów filmowych w Bibliotece Elbląskiej, po różnorodne spotkania w Muzeum, które w tym roku przystąpiło do ważnego projektu w obszarze kultury, a mianowicie „Muzeum ponad granicami”, po kiermasze rękodzieła czy transmisje Metropolitan Opera w Światowidzie. Ciekawe okazały się Międzynarodowe Spotkania Artystyczne, które wręcz bombardowały mnogością i różnorodnością wydarzeń. Gwiazdą tegorocznych spotkań była Megitza.
Dla wszystkich miłośników teatru nie lada przeżyciem okazał się muzyczny spektakl „Czarnoksiężnik z krainy Oz”, który nie tylko przyciągnął znakomitą grą aktorską, ale także ciekawymi efektami specjalnymi czy scenografią i kostiumami.
Ciekawym wydarzeniem była również premiera „Jednorękiego ze Spokane” Martina McDonagha według Julii Pawłowskiej (obecnie Mark). Dobry, współczesny dramat niezbyt często gości na deskach Sewruka, tym bardziej cieszą takie niespodzianki. Momentami absurdalny, momentami brutalny, momentami zabawny spektakl, świetnie zagrany, utrzymany w kimacie filmów Quentina Tarantino. Kto nie widział ten trąba. A - i szybko nie zobaczy, bo spektaklu, niestety, nie ma w repertuarze ani na styczeń, ani na luty 2013 r.
Odbyły się także Dni Elbląga, impreza komercyjna, rozrywkowa, która zgromadziła plejadę gwiazd muzyki rozrywkowej, a wśród nich Kayah, Blue Cafe, Andrzej „Piasek” Piaseczny czy Afromental. Oni zagrali, a elblążanie świętowali i to bardzo tłumnie. Pomimo wszystkich niedogodności z tym związanych warto jednak przypomnieć, że tego typu koncerty nie zdarzają się codziennie, a jedynie przez trzy dni, raz do roku. Da się wytrzymać.
We wrześniu natomiast odbyła się już VII edycja Elbląskiego Święta Chleba, która zdecydowanie podbiła serca elblążan smakiem, zapachem i kolorami.
A na koniec…
Życzę wszystkim, bez wyjątku, aby ten nadchodzący rok przyniósł przede wszystkim okazje. Do czego? A do tego, aby pójść i zobaczyć, co się dzieje tu i tam, podpatrywać, nie wstydzić się, nie oglądać na to, kto w czym przyszedł ubrany, uczyć się tej kultury, ile tylko się da, bo nie zawsze jest ona najłatwiejsza. A następnie komentować, wytykać, narzekać, wzdychać, jęczeć, marudzić, chwalić i ganić, niech się dzieje, niech się mówi! Bo nic nie krzywdzi kultury bardziej niż brak zainteresowania.
Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka
Jednym z najważniejszych wydarzeń mijającego roku, a także sukcesem kulturalnym Elbląga, był niewątpliwie festiwal Jazzbląg. Nawiązujący do tradycji Lata Jazzowo- Bluesowego, ale w odświeżonej formie, z wielkimi gwiazdami i potrzebnym nam wszystkim splendorem. Ogromne chapeu bas.
Nie zawiodła również Elbląska Orkiestra Kameralna. Raz było weselej (jak w przypadku koncertu ze Steffenem Mullerem), raz bardziej lirycznie i wzruszająco (na przykład podczas występu Hanny Banaszak czy Doroty Osińskiej ). Udało się zebrać pokaźną liczbę wybitnych solistów m.in. Jana Staniendę, Soyoung Yoon czy Łukasza Długosza, wybitnych dyrygentów, jak Marek Moś, Jose Maria Florencio czy Ruben Silva. Niemniej jedną z najważniejszych rzeczy było wydanie długo oczekiwanej, pierwszej płyty Elbląskiej Orkiestry Kameralnej.
Wydaje się, że swoje miejsce znalazła również Mjazzga, która od prawie dwóch lat silnie zaznacza swoją obecność na muzycznej mapie Elbląga. A to zaprosi znakomitego bluesmena z Chicago, a to legendę polskiego reggae, ugości wrażliwych wykonawców piosenki poetyckiej i sprowadzi z Berlina Julię Marcell. I choć niektórzy twierdzą, że ma swoich wyznawców, niczym sekta, a ludzie przychodzą tam z własnymi śpiworami, aby spać na zapleczu to i tak na koncertach zazwyczaj pojawiają się tłumy. W czym tkwi tajemnica? Na pewno nie w osławionym zapleczu, a raczej w tym, że to muzyka gra tam pierwsze skrzypce, w rytm której podrygują zarówno barmani, stali bywalcy, jak i osoby, które przyszły pierwszy raz.
Jest w porządku, ale…
Tu i ówdzie pojawiały się głosy, że 9. edycja Letnich Ogrodów Polityki to już nie to samo co kiedyś. Nie można im jednak odmówić tego, że w tym roku zgromadziły ciekawych twórców i dyskutantów, pojawili się m.in. Irena Szewińska, Michał Tomczak, Jerzy Baczyński, a także Krystyna Janda czy Urszula Dudziak.
Tradycyjnie, jak co roku, pojawiły się także Elbląskie Noce – Festiwal Piosenki Wartościowej, które tradycyjnie zebrały komplet widzów oraz równie tradycyjnie trzymały się znanej i lubianej formy. Tymczasem pozostaje lekki niedosyt, a przecież od 16- latki można wymagać nieco więcej. Znacznie ciekawszy okazał się Ogólnopolski Festiwal Sztuki Słowa…Czy to jest kochanie?, który pierwszy raz w swojej historii wyszedł poza mury Światowida. Przesłuchania w kategorii piosenka aktorska odbyły się w klubie muzycznym Mjazzga. Był to pomysł absolutnie trafiony, świadczyć może o tym chociażby ilość osób, które tamtego dnia znalazły się w klubie.
Swoje 5 minut, a nawet o wiele więcej, miała również Galeria El. Miejsce absolutnie wyjątkowe, z uwagi na swoje przeznaczenie i przestrzeń, miejsce, które w tym roku obchodziło swoje 50-lecie. Z tej okazji pojawiło się mnóstwo różnych działań i akcji. Jedną z najciekawszych była wystawa „El Klubu Jazzu Tradycyjnego”, która zgromadziła potężny kawałek elbląskiej historii jazzowej. Interesującym pomysłem jest także działanie pt. „Elbląg Plastyczny”, ukazujące dzieła lokalnych artystów czy seria koszulek z formami przestrzennymi. Sztuka pokazywana w Galerii do łatwych nie należy, nie do każdego też trafia. Widać to chociażby po ilości osób przybywających na wernisaże, a nie jest to ilość powalająca, tak, jak to było na przykład w latach 60. Pewnie, zawsze można powiedzieć, że były inne czasy, że grupa zapaleńców dokonała niemożliwego, a przecież „niemożliwe to oni od ręki załatwiali, na cuda trzeba było trochę poczekać”, a dzisiaj inaczej wygląda budżet, ludzie się zmienili, zaczęli więcej narzekać czy odkryli czym jest funkcja „dodaj komentarz” na stronach internetowych. Pewnie i jest w tym sporo racji, ale wciąż warto zadawać sobie pytanie co zrobić, by jak najwięcej spragnionych kultury przyciągnąć, bo to, że elblążanie tęsknią do „złotych czasów” Galerii jest więcej niż pewne.
Dla każdego coś kulturalnego
Na uwagę zasługują wszelkie tzw. „działania oddolne”, jak na przykład cieszące się coraz większą popularnością Elbląskie Spacery Fotograficzne, działalność Elbląskiego Oddziału Abstrakcyjnego (w tym roku obchodził swoje pierwsze urodziny) czy pierwsza edycja ziElbląga, który swoją lekką i niezobowiązującą formą idealnie wpasował się w klimat minionego lata.
Wydarzeniem, które wzbudziło sporo emocji wśród elblążan, choć głównie na forach internetowych był Elbląski Kongres Kultury, który pokazał, że w Elblągu wciąż panuje niedosyt kulturalny, nie jest źle, ale zawsze może być lepiej. Ciekawą inicjatywą był dwumiesięczny, letni cykl „Coolturalna Starówka”, który z kulturą wyszedł do elblążan, jak chociażby w przypadku Teatru na Bruku występującego pod Bramą Targową. Sporym zainteresowaniem cieszyły się Letnie Salony Muzyczne odbywające się w Bażantarni.
Ponadto w mijającym roku pojawiało się wiele różnych, ciekawych propozycji, od seansów filmowych w Bibliotece Elbląskiej, po różnorodne spotkania w Muzeum, które w tym roku przystąpiło do ważnego projektu w obszarze kultury, a mianowicie „Muzeum ponad granicami”, po kiermasze rękodzieła czy transmisje Metropolitan Opera w Światowidzie. Ciekawe okazały się Międzynarodowe Spotkania Artystyczne, które wręcz bombardowały mnogością i różnorodnością wydarzeń. Gwiazdą tegorocznych spotkań była Megitza.
Dla wszystkich miłośników teatru nie lada przeżyciem okazał się muzyczny spektakl „Czarnoksiężnik z krainy Oz”, który nie tylko przyciągnął znakomitą grą aktorską, ale także ciekawymi efektami specjalnymi czy scenografią i kostiumami.
Ciekawym wydarzeniem była również premiera „Jednorękiego ze Spokane” Martina McDonagha według Julii Pawłowskiej (obecnie Mark). Dobry, współczesny dramat niezbyt często gości na deskach Sewruka, tym bardziej cieszą takie niespodzianki. Momentami absurdalny, momentami brutalny, momentami zabawny spektakl, świetnie zagrany, utrzymany w kimacie filmów Quentina Tarantino. Kto nie widział ten trąba. A - i szybko nie zobaczy, bo spektaklu, niestety, nie ma w repertuarze ani na styczeń, ani na luty 2013 r.
Odbyły się także Dni Elbląga, impreza komercyjna, rozrywkowa, która zgromadziła plejadę gwiazd muzyki rozrywkowej, a wśród nich Kayah, Blue Cafe, Andrzej „Piasek” Piaseczny czy Afromental. Oni zagrali, a elblążanie świętowali i to bardzo tłumnie. Pomimo wszystkich niedogodności z tym związanych warto jednak przypomnieć, że tego typu koncerty nie zdarzają się codziennie, a jedynie przez trzy dni, raz do roku. Da się wytrzymać.
We wrześniu natomiast odbyła się już VII edycja Elbląskiego Święta Chleba, która zdecydowanie podbiła serca elblążan smakiem, zapachem i kolorami.
A na koniec…
Życzę wszystkim, bez wyjątku, aby ten nadchodzący rok przyniósł przede wszystkim okazje. Do czego? A do tego, aby pójść i zobaczyć, co się dzieje tu i tam, podpatrywać, nie wstydzić się, nie oglądać na to, kto w czym przyszedł ubrany, uczyć się tej kultury, ile tylko się da, bo nie zawsze jest ona najłatwiejsza. A następnie komentować, wytykać, narzekać, wzdychać, jęczeć, marudzić, chwalić i ganić, niech się dzieje, niech się mówi! Bo nic nie krzywdzi kultury bardziej niż brak zainteresowania.
Marta Wiloch